Trasa z dnia dzisiejszego miała być kolejną z cyklu moich co tygodniowych tras 50-tek.Miałem takie postanowienie od 01.01. Aby do 01.09 włącznie oczywiście takie trasy robić. A to niestety. Jak nie sytuacja z wyrywaniem zęba, to znowu chory i bez roweru. A to te wiatry, nie sprzyjająca pogoda. Dzisiaj w zasadzie też pogoda zawiniła. W końcu weekend w którym miało być ładnie. Ciepło. A wcale tak nie jest. Co z tego, że temp. za oknem na poziomie +7℃, skoro odczuwalna dużo niższa? A do tego wciąż pada. A miało już nie padać. Wczorajszego wieczora i chyba w nocy też padało. Wszystko rano mokre. W konsekwencji po godzinie 11 jak byłem na rowerze było wilgotno i zimno. Zdecydowanie nie przyjemnie. I jak się okazało a dopatrzyłem się tego dopiero po powrocie do domu, rośnie ciśnienie to bardzo wysokich wartości do 1040 hPa, co osiągnie jutro tj. 27.02. Więc nic dziwnego, że od rana się tak źle czułem. Mocno śpiący, zmęczony. A nawet nerwowy, i zdekoncentrowany. Tak leniwie się brałem za to wyjście na rowerek. W końcu poszedłem. Ale faktycznie było zimniej niż się spodziewałem. A do tego nie czułem się za dobrze. Brało mnie tak jakby na początek migreny. Ignorowałem to, potem jechałem. W końcu po 10 km, gdy byłem już za Truskolasem i skręciłem na Wierzchy postanowiłem zawrócić. Myślałem, że będzie gorzej. Ale niespodziewanie objawy minęły. Jednak nadal jest chłodno i mało przyjemnie. Jednak jak postanowiłem zrezygnować z dzisiejszej trasy no to trudno. Przecież nie zawrócę znowu i nie pojadę dalej...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 984
Trasa nr [łączna]: 1064
Trasa nr [na blogu]: 978
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 22
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1054 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 968 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 5062.95 km
Stan Licznika Końcowy: 5084.55 km
Stan Licznika Końcowy2*: 5084.92 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 17672 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 17694 km
Maksymalna prędkość: 30.3 km/h
Przejechałem: 21.6 km
Przejechałem [msc]: 222.14 km
Przebieg roweru [rok]: 522.78 km
Przebieg roweru [suma]: 41777.09 km
Przejechalem w 2022: 522.78 km
Podroż dookoła świata (2022) 1.307 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 104.4427 [%] km
Czas jazdy: 01:17:18 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2403:18:46 h
Czas Jazdy Suma (2022): 32:24:35 h
Czas Jazdy Suma (luty): 14:37:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2626:44:54 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:27:48 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:28:23 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:33 h
Średnia: 16.83 km/h
Dzisiejsza trasa trochę mnie się nie powiodła. Może za szybko zrezygnowałem. Sam nie wiem. Trudno jednak dyskutować z tym, że miałem powody do takiej reakcji. W końcu gdyby było gorzej na trasie to co bym zrobił? Nie jestem w tym roku przygotowany na taką okoliczność. Nie mam żadnego apapu ze sobą ani nic takiego. Byłby problem. A druga sprawa, że po prostu było nie przyjemnie zimno. Liczyłem na to, że naprawdę będzie ciepło i wiosennie. A tym czasem nic z tego. Więc zrezygnowałem. No nic się nie stało. Przejechać się przejechałem. A, że mogłem czy nie mogłem więcej to jest inna sprawa. Może w kolejne dni będzie lepiej? Dzisiejszym prowodyrem tej sytuacji był wyż, który powoduje spory wzrost ciśnienia: Wzrost ciśnienia do 1040hPa. Niespodziewanie jednak wracając z trasy nie odczuwałem tych negatywnych odczuć. Nie wiem czym mogłoby być to spowodowane. No nie mniej skoro wróciłem. To pozostały czas dzisiejszego dnia poświęciłem na inne zagadnienia aniżeli tylko rower ;) Na rower jeszcze przyjdą wkrótce te dni! Być może na stałe, już od Marca zagoszczą wyższe temp? Trzeba mieć na to nadzieję! A póki co od marca, a dokładnie od 01.03. mam taką nadzieję, że wrócę do tych regularnych tras 50-cio km. Będzie coraz łatwiej je robić. Coraz dłuższe dni. I z każdym dniem coraz lepiej. No i co najważniejsze wiosna! Już cieplej i po prostu lepiej. W tych pierwszych dwóch miesiącach roku nie wyszło mi za bardzo z tym jeżdżeniem na tych 50-tkach. Na to niestety nie mogłem za wiele poradzić. Więc pozostaje mieć nadzieję, że już teraz będzie lepiej i karta losu ponownie obróci się na moją korzyść!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)