Dzisiejsza trasa mimo takiej niepogody, dość szaro, nieprzyjemnie i bardzo duszno a ponadto jakieś takie moje nastawienie do niej.. Udała się.. Choć było ryzyko, że mogło się nie powieść. Coś w tym miesiącu (Czerwiec) jazdy mi nie idą, są o wiele krótsze, zdarzają się 2 dniowe przerwy od jeżdżenia.. I jeszcze ta pogoda, taka mocno zmienna, niepewna. Niby burzowa ale bez burz.. Niby deszczowa ale bez deszczu. Przynajmniej w moich stronach ;) Bo z informacji od kompana podróży mam wieści, że w jego stronach (Szczecin) było deszczowo dzisiaj.. U mnie nie! Może w nocy ale tego nie wiem, bo spałem a rano już nie było mokro. Nie mniej prognozy pogody na najbliższe dni i weekend nie były zbyt optymistyczne. Zakładały ulewne deszcze, burze. No po prostu wszystko ;) Ale chrzanić to. Pojechało się, wcale nie na najkrótszą ani nie najprostszą trasę i tak się złożyło, że mimo tych mankamentów zdrowotnych i osłabionej kondycji dzisiaj, dałem radę pojechać. W ostatnich dniach jeździ mi się coraz ciężej i wpływ na to może mieć kilka czynników: pogoda, która jest taka dość niepewna, słaby sen, nie mogę spać albo źle mi się śpi, ciągle jestem taki zmęczony i źle się czuję, a na koniec problemy techniczne z Aurelią, które ciągną się po nieudanym a teraz po czasie myślę, że jak najbardziej niepotrzebnej i szkodliwej wymianie napędu.. Gryfice: test nowego osprzętu. Sytuacja w końcu trwa od prawie 2 tyś km włącznie z dzisiejszą trasą.. I przewiduję, że na ok. 2 tyś się skończy.. To zależy jaką trasę do końca weekendu zrobię ;) Bo w końcu, choć obiecuję to sobie od kilku tyg.. Ale w końcu pojadę do serwisu do Nowogardu.. Naprawić obecne mankamenty Aurelii, które wskazują na problem przy piaście tylnego koła.. Poluzowała się tam kaseta, która wali mi o szprychy koła, może to się jakoś tam z tyłu blokuje i przez to źle mi się jedzie, ciężko. A ja już na pewno to jest przyczyną dziwnych dźwięków na które w ostatnich trasach narzekałem. W końcu się coś z tym zrobi :) A tym czasem, mimo awaryjności Aurelii, takiej zdechłej jak dla mnie pogody i zmęczenia zaliczyło się dzisiejszą trasę choć w nieco mniejszym niż planowanym stopniu. Miała być to duża trasa z zabytkami na Makowice-Lotnisko, przejazdem do Pałacyku w Żelmowie oraz Pałacyku w Iglicach. W sumie wyliczałem to dość optymistycznie na ok. 70 km. A teraz myślę, że całość byłaby nieco dłuższa.. W końcu od Reska do Iglic i powrót to jest ok. 16 km. Skoro dzisiaj zrobiłem 75 km.. to byłoby dłużej. Z tymże dzisiaj jechaliśmy drogą cały czas.. A ja tą trasę planowałem na miesiąc Maj.. Gdy jeszcze nie było komarów i innego cholerstwa i można było spokojnie jechać lasem robiąc mniejszą odległość ;) I nie wracać tymi samymi drogami. A tak trzeba będzie liczyć dzisiejszą trasę na ok. 90 km. Dokładnie sama trasa Makowice - Pałacyk Żelmowo wyniosła dzisiaj 73 km, ja mam trochę więcej nabite, bo jeszcze jeździłem po Płotach po kolegę pod stację paliw Orlen, gdzie jest nieco ponad 1,5 km.. ;) Ale dobra.. Przy większych dystansach 3 km w jedną czy drugą stronę nie mają już znaczenia.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 625
Trasa nr [łączna]: 707
Trasa nr [na blogu]: 621
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 101
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 698 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 612 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 83.49 km
Stan Licznika Końcowy: 159.69 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2577 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2654 km
Maksymalna prędkość: 38.8 km/h
Przejechałem: 76.2 km
Przejechałem [msc]: 476.53 km
Przebieg roweru [rok]: 4025.08 km
Przebieg roweru [suma]: 26590.81 km
Przejechalem w 2020: 4025.08 km
Podroż dookoła świata (2020) 10.0627 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 66.477 [%] km
Czas jazdy: 04:34:48 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1457:24:56 h
Czas Jazdy Suma (2020): 259:01:36 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 30:27:25 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1680:51:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:45 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:53 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:55 h
Średnia: 16.69 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego mija pod znakiem niepewnej pogody. O ile na pomorzu zachodnim przeszło łagodnie choć terroryści z telewizji straszyli nie wiadomo czym to na górnym śląsku, śląsku sytuacja wyglądała o wiele gorzej. Tam przechodziły burzowe i bardzo ulewne fronty: Burze i podtopienia nad Polską, Sytuacja pogodowa w Polsce. Sytuacja nie była również idealna w pobliskim Szczecinie (80 km ode mnie).. Tutaj deszcz też dał się we znaki, co oczywiście wiąże się z dużą ilością kolizji drogowych. W końcu jak zaczyna padać to ludzie przestają myśleć.. U mnie we znaki dawała się jedynie duchota, i taka niepewna pogoda która ciągnie się w ostatnich dniach.. Przez to źle sypiam jestem taki przemęczony.. I nie mam zbytnio ochoty na rowerek.. Idą mi ciężko te jazdy. A to dość dziwne i niespodziewane biorąc pod uwagę fakt, że w zeszłym tygodniu mogłem robić znacznie większe trasy: Trasa Świnoujście-Międzyzdroje czy choćby: Szczecin - Nowe Czarnowo. A dzisiaj o wiele mniejszy dystans był wyzwaniem.. W tej niełatwej idącej w odległą historię trasie, na której miałem towarzysza ;) Bo może gdyby nie on to bym nie robił w całości tej trasy :) Trasę rozpoczęła mała przejażdżka po moich rodzinnych Płotach skąd odebrałem kolegę i po prowadziłem do siebie. A stąd pojechaliśmy dalej.. Do Makowic, na te szlaki historii, które głębiej opisywałem we wpisach: Na szlakach historii -
"Lotnisko w Makowicach" oraz Makowice-Lotnisko:
"trasa wielu tytułów". Czas mija a wraz z nim postępuje degradacja tych obiektów historii - może nie w naturalny sposób a w sposób bezczelnego ich niszczenia przez szabrowników, wszelkich złomiarzy i innych skurwysynów, którym odrąbać te wstrętne łapska i do dupy przyszyć, aby kurwa nie mogli swobodnie nigdy usiąść pamiętając o swych zbrodniach! Wybite, wyrwane z futryn okna, wyłamane drzwi. Powyciągane rury, wyrwane kable.. Taki widok był w starych domkach oficerskich na Lotnisku.. Inne obiekty jeszcze się jakoś trzymają, choć czas i ich nie oszczędza.. A ze względu na ograniczony dzisiaj czas i fakt, że Czerwiec to nie jest zbyt mądry termin na takie wycieczki.. Nie udało się wszystkich miejsc odwiedzić. Od zajebania robactwa.. I wszystko pozarastane.. Nie mniej kawałek po lotnisku się przejechaliśmy. W tym fragmencie, który nie jest nadal blokowany przez rury.. Miałem nadzieję, że do końca miesiąca rury znikną.. A teraz mam wątpliwości.. (Zaginiona przeszłość). Gdyby pracownicy po prostu uczciwie pracowali, a nie się opierdalali to problem dawno by był zażegnany. Tak samo problem związany z przebudową drogi DW109.. No cóż.. Czas goni, czas jechać dalej.. Towarzyszyła nam ciężka pogoda, ciężkie osiadające na płucach powietrze.. I ta surowa zieleń.. Czarny asfalt.. I mniejszy bądź większy ruch napaleńców w autach, co nie mogą znieść widoku rowerów na drogach ;) Wystarczającym powodem do nie remontowania dróg byłoby zachowanie ich uczestników.. Zdradzałem dzisiaj moje dalekie plany.. Plany których celem jest blokada pewnych planowanych inwestycji w regionie. Przebudowy DW109 już się nie da zatrzymać, ale można uchronić drogę DW108: Niepotrzebna, szkodliwa przebudowa DW108. Jestem całym sercem przeciwny bo wiem co tam się dzieje.. ;) Zresztą są pilniejsze do remontu drogi, niż ta.. No cóż, wycieczka trwała dalej, znaną mi drogą w stronę Węgorzyna.. Potem nadmorską ale z dala od morza Pogorzelicą, przez przeklęty punkt nad liniami wysokiego napięcia, które dość źle wspominam: Dobra: Nowe trasy i awarie. W końcu dojechaliśmy ku celu, który zwiedzam drugi raz, dzisiaj w pełni: Żelmowo: Pałacyk. Piękny, majestatyczny ;) Z odkrytym przez towarzysza podróży MK, ciekawym zjawiskiem.. Rurą w piwnicy z której wybija woda.. :) Fajnie spędzony czas na zwiedzaniu pałacyku dobiegł końca.. Do domu 29,99 km jeśli wracalibyśmy przez Pogorzelicę.. Postanowiłem jednak towarzysza poprowadzić inną drogą.. Przez Gostomin (DW147) do Radowa Wielkiego skąd przyjechaliśmy. I stąd już droga znana. Lepiej lub gorzej ale kilometry szły.. Coraz mniej coraz mniej.. Aż do Płotów się dojechało, i tu ostatni punkt wycieczki, dawny most kolejowy nad Regą.. I nadzieja, na powtórne przejechanie tej trasy. Tym razem całości (Makowice - Żelmowo - Iglice). Być może się uda :) Jak się dobrze zaplanuje i wcześniej wyjedzie.. Na koniec wpisu mały bonus. Historia Pałacyku w Żelmowie: Historia Pałacyku w Żelmowie, który mimo swojego wieku trzyma się bardzo dobrze :) Nie to co Pałacyk w Iglicach, którego nie tylko czas a ludzka chciwość niszczy..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)