Dzisiejsza trasa, po południowa nie zobowiązująca mnie do niczego trasa ;) Zdecydowałem się pojechać niezależnie od rezultatu trasy - zważywszy na różne okoliczności towarzyszące dzisiejszemu dniu czy w ogóle okoliczności ostatnich dni, gdzie te dni za zbyt ciekawe nie są. Zbytnio się na niczym nie skupiam, nie robię już żadnych projektów i prac, i tylko sobie tak bimbam przez cały dzień. Dzisiejszy dzień nie był lepszy zarówno pod tym względem jak i względem pogody. A właśnie względy pogodowe były główną przeszkodą w realizacji trasy. Jakoś tak dzień na za ciepły nie wygląda, to taka bolączka tego rocznej jesieni, że od razu robi się strasznie zimno (głównie nocami, gdzie u mnie temp. spada do 4-5℃), wieje nieustannie, ciągle pada. Dzisiaj też tak trochę padało, trochę nie. Zdaje się, że w popołudniowych godzinach się sytuacja nieco uspokoiła. Dalej było jednak zimno a gdzie nie gdzie widoczne były ślady deszczu! To bardzo ciekawe bo to było tak jedną ulicę mijam - i jest suchutka! A na drugiej ulicy częściowo kałuże, i tak się słońce się w tych kałużach odbijało, że patrzeć się na drogę nie dało! Wciąż było chłodno, i jechało mi się tak średnio. Mam wrażenie, że coś mi ciężko się kręci tym rowerem, i coraz gorzej utrzymać kierownicę dobrze (lata koło z przodu bardzo) i to już przeszkadza. Nie ma wyjścia trzeba coś z tym zrobić. No nie mniej takiej tragedii nie było - mimo, że zimno bo aż mi się z trasy zjeżdżać nie chciało - to sobie ją kontynuowałem aby doczekać się zachodu słońca i aby w czasie zachodu słońca mieć dobrą widoczność do robienia zdjęć! Zachód słońca zaczął się ok. 18.50 i potrwał do ok. 19.20. Więc to kawał czasu i logistycznej roboty, gdzie zajechać, gdzie być aby się na niego załapać! Początkowo rozważałem wariant dzisiejszej trasy taki, że pojechałbym sobie na Unibórz i z Uniborza do Gryfic. Ostatecznie jednak zmieniłem strategię w wyniku czego pokręciłem się trochę po wioskach i wioseczkach, tym samym zajeżdżając do najbardziej malowniczych stron w moich regionach - do której zaliczają się między innymi Brodniki, oraz droga z Trzygłowa do Brodników a także sama droga (lub okolice) Baszewic w stronę Trzygłowa i ostatecznie okolice wsi Gardomino :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 298
Trasa nr [łączna]: 382
Trasa nr [na blogu]: 296
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 111
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 377 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 291 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8516.48 km
Stan Licznika Końcowy: 8547.92 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8456.89 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8270 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8301 km
Maksymalna prędkość: 31 km/h
Przejechałem: 31.44 km
Przejechałem [msc]: 604.81 km
Przebieg roweru [rok]: 4994.77 km
Przebieg roweru [suma]: 15865.58 km
Przejechalem w 2018: 4994.77 km
Podroż dookoła świata (2018) 12.4869 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 39.664 [%] km
Czas jazdy: 01:59:39 h
Czas Jazdy Suma (blog): 777:35:54 h
Czas Jazdy Suma (2018): 310:31:33 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 37:01:35 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1001:02:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:28:06 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:47:51 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:36:34 h
Średnia: 15.85 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia, nie miała określonego konkretnego przebiegu, nie zakładałem, że pojadę tak i tak czy tu i tu. Po prostu sobie pojechałem z myślą, że jak będzie mi się dobrze jechać, będzie w miarę OK to wrócę dopiero po zachodzie słońca! Na sam cel jazdy do zachodu słońca wyjechałem za szybko. Trasę zacząłem tuż po godzinie 17. I faktycznie, za ciepło nie było. Dało się jednak przeżyć. Co chwila myślałem o przebiegu trasy, gdzie jechać, co zrobić. Moim wyznacznikiem była godzina, założyłem i faktycznie tak było, że koło 18.50 zacznie się spektakl pod tytułem "Zachód Słońca". Ruszyłem sobie więc spokojnie przez miasto, i w mieście nie było widać było śladów dzisiejszych przelotnych opadów, które trzymają się od początku tygodnia, a nawet zeszłego weekendu gdy zaczęło padać już w niedzielę wieczorem (23.09). Sytuacja zmieniła się jednak tuż po opuszczeniu Płotów, gdy znalazłem się na mojej ulubionej drodze (DW108). Tu same kałuże uwidaczniające dziury w drodze ;) I taki obrazek snuł się do okolic Sowna. Nie długo za Sownem zanikł. Co jakiś czas jednak droga nie była sucha a mokra. A ja sobie jechałem dalej. Postanowiłem pojechać do Mechowa, a z Mechowa zobaczyć co zrobię. Słusznym wyjściem było jechać do Trzygłowa co uczyniłem. W drodze do Mechowa sprzyjała mi słoneczna aura. Piękne słonko, które nieśmiało się chmurzyło - dosadnie mówiąc, że dzień się kończy. Skręciłem tak leniwie, bez sił i celu do Mechowa, przejechałem przez wieś, kierując się w stronę Gardomina. Pięknie tu było :)) Takie ostatnie promyki słońca, i dookoła wiejskie klimaty <3 Taki obrazek wiódł mnie po Gardomino, skąd pojechałem na Trzygłów. Czas leniwie mijał, wciąż miałem ponad godzinę czasu do rozpoczęcia się zachodu słońca. I zastanawiałem się gdzie teraz jechać co zrobić - postanowiłem pojechać na Baszewice, i ewentualnie się tam zastanowić co dalej :) I tak już będąc pod Baszewicami skręciłem w tutejszy las! Od kilku lat zastanawia mnie co tam dalej jest :) Nigdy tam nie wjeżdżałem aż do dzisiejszego dnia! Tam wjeżdżałem - w zasadzie ciągnąłem lub prowadziłem rower. Winę za ten stan rzeczy ponoszą oczywiście przestępcy, którzy panoszą się w lasach i dokonują tam przestępstw - rżną drzewa, i zostawiają syf -.- Udałem się tam wgłąb lasu, dokąd się jeszcze dało jechać, lub ciągnąć rower. I dalszych działań zaniechałem, wkrótce stąd wróciłem. Wpadła mi wtedy szalona myśl - by pojechać na Brodniki! Było mi bardzo żal słoneczka, które mijałem jadąc do Baszewic, które tak ładnie i dzielnie oświetlało mi drogę! Chciałem jeszcze raz wrócić w te strony <3 Postanowienie w życie wprowadziłem, nie wiele myśląc zawróciłem i pojechałem znów do Trzygłowa! Przed Trzygłowem mijałem pracujących rolników na polu. I mijałem rolników na polach przed Brodnikami! Bowiem z Trzygłowa pojechałem na Brodniki! A tam przepiękny czerwony kombajn pracował na polu! Polu, niegdyś żółtym, uginającym się od świeżego zboża <33 , można się zanurzyć w marzeniach :)) Dłuższą chwilę tam powstałem i pojechałem dalej - dzieliły mnie dosłownie minuty od początku Zachodu Słońca. Jego pierwsze zdjęcia robiłem gdy minąłem Brodniki i wyjechałem na przystanek autobusowy na drodze DW109 w stronę Gryfic - tylko po to aby mieć lepszy widok! Parę fotek i jadę dalej - w Baszewicach znowu staję, znowu robię fotki i podejmuję ostatnią decyzję! Pojadę do samych Baszewic teraz :) Od skrzyżowania Lubin -> Baszewice. Dawno tą drogą nie jechałem, zdaje się, że w tym roku w ogóle. Mimo, że z chwili na chwilę było coraz zimniej, nie poddałem się, i jechałem dalej, teraz dosłownie jechałem wprost zachodzącemu słońcu! Mogłoby się zdawać, że ostatnie nadzieje, ostatnie promyki zachodu słońca zaginął wraz z chwilą gdy znajdę się w Baszewicach ale nie! Zdążyłem wyjechać z Baszewic, pojechać do Grębocina, i nawet minąć Grębocin, i wciąż często wstając robiąc kolejne ujęcia! Jakoś się powstrzymać nie mogłem! Dzisiaj zrobiłem niebu i zachodowi łącznie ok. 120 zdjęć! Ostatnie zdjęcia zrobiłem gdy wróciłem z Grębocina na DW109, była już późna godzina.. Grubo po 19. Ściemniało się. I cóż, zmrok mnie gonił, ale nie zdołał dopaść nim zdołałem powrócić - będąc u progu osiedla chwilę po godzinie 19.30 :) Gdy już dawno było po wszystkim. Moja trasa w pełni oddaje sens swojego tytułu: "żegnając dzień", czy jadąc ku kończącemu się dniu! Piękne chwile, piękne wspomnienia na myśl przywodzą mi wiele moich regularnych tras "20-stek" z okresu Września i Października 2015 r. Gdy chwytałem tak zachody słońca, uwieczniając je w przepięknych zdjęciach!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)