15.11.2022
Jazda nr: 1133

Tagi: trPracy, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa w odróżnieniu od wczorajszej: Szkoła & "nie serwis". Jest udanym dojazdem do serwisu. I co z tego, że mnie przyjął, że się wyczekałem tylko jak i tak muszę w przyszłym tygodniu przyjechać znowu (tak myślę, że czwartek / piątek) się wybiorę. Nie miał takiej szprychy aby mi tylne koło zrobić - tak długiej bo to aż 300 mm (chyba, że chodzi o 305 mm) ale to i tak długie szprychy. A do tego lewa / prawa strona koła ma inne szprychy. No co za dziadostwo. Co by nie mówić to osoba, która składała te koło w Szczecinie (autoryzowany punkt Kross) dość mocno się nie popisał, a także pajace w Nowogardzie co prawie miesiąc naprawiali te koło. No i mam wątpliwości ile te koło faktycznie wytrzyma - czy tylko te pajace zjebali sprawę: Trasa "20-stka" z 07.09. Wszystko teraz się w takich nie odpowiednich momentach dzieje bo takim okresie jesienno-zimowym gdy tych wyjazdów jest mniej, są mniejsze. A jak się zacznie psuć na wiosnę to dopiero będzie! No ale może lepiej aby teraz w sumie? Tak się szykuję niechętnie na większe wydatki i wymiany (całego napędu) włącznie z przerzutką tylną (to na pewno) i w razie potrzeby poszłoby również z wymianą koła tylnego (przeplot) bo szkoda piasty i wymianą manetki tył - jeśli dalej będzie sprawiać problemy. Bo tak sobie o niej pomyślałem, że już dawno mnie nie wkurwiała.... Nie zacinała się. Czyżby był to jakiś problem z linką, cokolwiek takiego niż faktyczne wyrobienie się mechanizmu manetki? Dziwna sprawa. No nie mniej na wymianę jestem przygotowany. Tylko wymiana bez wymiany przerzutki nie wchodzę w grę - obecna przerzutka, która była wzięta jaka była bo nie miałem innego wyboru w trybie: "na już, na teraz" - Tourney RD-TY 300, jest jakimś zajechanym badziewiem z wykrzywionym wózkiem. Przebieg jak na śmiecia w postaci Tourneya zabójczy (ponad 10k km). Nie ma sensu z tym walczyć i próbować to ustawiać bo mogą być cyrki. Z obecnym napędem też. A jak o tym mowa to właśnie coś się zmieniło po serwisie dzisiaj bo może i koła z tyłu mi nie zrobił ale je ściągał. I od razu tak usłyszałem takie charakterystyczne stukanie wózka o szprychy. Czyżby coś tam się poprzesuwało znowu i znowu będzie mnie to drażnić?! Na razie to... Bo sama manetka nie. Ona właśnie o dziwo już od wielu tras nie powodowała problemów. To dziwne. No ale dobra jestem w takim okresie roku, że na razie nie opłaca mi się robić dużego serwisu. Wolę pojeździć na tym co mam i dobić to ile się da. A jak się coś zepsuje to się zepsuje (no trudno) - jak nie będzie wyjścia to wymienię. Dzisiejszy serwis w sumie nie dał mi tego najważniejszego - naprawy szprychy w tym cholernym tylnym kole. Naprawiona została jedynie szprycha w przednim kole, gdzie problem ten wyszedł "przy okazji" właśnie wspominanej wczorajszej trasy...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1139

  • Trasa nr [łączna]: 1219
  • Trasa nr [na blogu]: 1133
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 177

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1207 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1121 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11464.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11499.01 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11492.85 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24079 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24115 km

  • Maksymalna prędkość: 31.1 km/h

  • Przejechałem: 34.31 km
  • Przejechałem [msc]: 236.1 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6944.29 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48198.6 km

  • Przejechalem w 2022: 6944.29 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 17.3607 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 120.4965 [%] km

  • Czas jazdy: 02:03:27 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2829:44:32 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 458:50:21 h
  • Czas Jazdy Suma (listopad): 16:24:37 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3053:10:40 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:03:05 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:32 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:04 h

  • Średnia: 16.74 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego okazuje się trochę cięższa niż wczorajsza, i pogoda gorsza. Na weekend idzie spore załamanie i taki zimowy atak (nie dość, że zimno to ciemno). A z tą ciemnicą to przyjdzie mi dopiero walczyć! W kolejnych dniach, tego kończącego się roku. Z wielu powodów to się trochę cieszę, że się rok kończy - był ciężki i niekoniecznie fajny. To może lepiej, że się ten 2022 r. kończy i przyjdzie za nim nowa historia. A wracając do dzisiejszej pokrótce bo w pierwszym akapicie się dość rozpisałem - był to udany wyjazd do serwisu. Dzisiaj pojechałem trochę inaczej niż wczoraj (po samych Gryficach). Bo dalsza część powrót podobnie. No i po zmroku bo przed tym się uciec nie dało. Trochę to zeszło - koło godziny. Jakby było jeszcze wszystko zrobione. A tak najwcześniej gdzieś w środę się wybrać mogę (23.11). Ale myślę, że przedłużę to na czwartek / piątek (24-25.11) będzie mi lepiej pasowało wtedy wybrać się do szkoły rowerem i do Gryfic. I wstępnie pogoda ma być lepsza. Przez weekend ma być właśnie niezbyt fajnie, ale już w przyszłym tygodniu ma powrócić ta bardziej przystępna aura - jak na zimę takie po kilka stop na plusie. To nie jest źle! I to wręcz powód do radości a nie do narzekania! No a tym czasem myślałem dzisiaj o moich kolejnych wojażach. Tak sobie wstępnie planuję, że jutro tj. 16.11 pojadę na trasę 20-stkę o godz. 15 aby sprawdzić czy jestem wstanie jeszcze za dnia (jadąc o tej godzinie) zrobić tą trasę. To oczywiście konsekwencja, rozwinięcie takiego może nie dużego bo na razie tylko planowanego nocnego jeżdżenia z trasy: "Wstępując w noc". A, że coś się dzieje i to w tą negatywną stronę to widać i trudno by było uciec przez tym - w końcu do najkrótszego dnia w roku (21.12) jeszcze 35 dni. Zdarzyć się może wszystko - bardziej pogodna pogoda, względem obecnej szarówy a to z pewnością wpłynie na odczucie długości dnia (w tym wypadku in plus). Nie mniej nie o to chodzi, tylko o to, że w te parę dni jeszcze dość mocno i tak spadnie długość dnia - bo zachód słońca będzie następował mocno przed godz. 16. A najwyraźniej będę to widział mierząc się z trasami 20-stkami. Widzę to np. po tym, że dzisiaj zachód słońca następuje o godzinie 16:01 zaś np. jutro (16.11) nastąpi już o godzinie 16:00. A w kolejnych dniach coraz mocniej przed godziną 16. I nastąpią w końcu nieuniknione te bardzo trudne dni, które będą mocno wpływały na te moje rowerowanie. Tak jest co roku, że to mnie zniechęca i utrudnia jazdę. Takie warunki na pewno nie pomagają. Dlatego w zimę mam znacznie mniej wyjazdów na znacznie mniejsze odległości. Jednak nie rezygnuję całkowicie i wciąż walczę o każdy dzień i każdy kilometr, który może w ramach dnia się pojawić.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15listopada2022zdj1.jpgtrasa15listopada2022zdj2.jpgtrasa15listopada2022zdj3.jpgtrasa15listopada2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)