25.08.2024
Jazda nr: 1477

Tagi: KW, RF, WG, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w tej szarości, zimnymi i silnym wietrze do Stargardu. O ile wczoraj pogoda była wręcz wymarzona: Poznając Grzybowo to dzisiaj to trochę słabo wyglądało. Oczywiście po południem się nieco poprawiło. No ale psujący się humor niekoniecznie. Ostatecznie jakoś nie cieszy mnie ten wyjazd z kolegami. Tego się obawiałem, że przecież nie pasuję w tą grupę. Nie mam tyle sił do jeżdżenia co oni. To moje pierwsze wyjazdy po chorobie i jest ciężko. Udało się jednak w ramach wyjazdu poznać nowe drogi - pod Stargardem. Celem podróży było jezioro Miedwie. Dokładnie od strony Zieleniewa. I niby zmierzałem dobrze - jak już udało mi się wyjechać z miasta. Bo teraz wyjechać ze Stargardu to nie takie oczywiste... :) Nie lubię tego cholernego miasta podobnie jak Kołobrzeg. Gubię się tutaj i nie ogarniam. Przyjechałem do Stargardu od strony Nowogardu (DW106). Stanąłem na ul. Bydgowskiej (DK20). I nim udało mi się stąd wyjechać. Nie potrzebnie słuchałem się nawigacji, bzdury pokazuje. I ma w dupie rowerzystów traktując ich w gorszy sposób niż auta. Mogłem normalnie wbijać w centrum a nie robić jakieś objazdy bo jestem na rowerze to znaczy, że co?, że można mnie gorzej traktować...? Gorszymi drogami. Słuchając się nawigacji znalazłem się na ul. Kramarskiej. Skąd wyjechałem na ul. Łokietka przy parku Chrobrego. No ale mogłem przecież pojechać prosto na ul. Chrobrego a potem jechać przy dworcu PKP w Stargardzie. Gdzie swoją drogą który raz tutaj nie jestem w tym zjebanym Stargardzie to te drogi przy dworcu są rozjebane i w remoncie. Ten stan trwa już latami i wciąż trwa: Stargard - rozjebane centrum - muratorplus.pl. W artykule podają, że ta sytuacja trwa od 2020 r. - ponad 4 lata... I końca jej nie widać... To pokrywa się z moimi obserwacjami, że co tu nie jestem to tak to wygląda... No dobra. Mimo wszystko wyjechałem przez park Chrobrego na ul. Wyszyńskiego i wypierdzielam z miasta! :) A miałem takie zaćmienie umysłowe..., że w Lipniku skręciłem na Kunowo. Skoro miałem jechać prosto ale ta głupia nawigacja kazała mi skręcić a potem się pulta: zawróć, zawróć... A co jeśli ja nie chcę zawrócić? I w sumie nie zawróciłem... Pojechałem do Kunowa z niego do Zieleniewa i wpierdoliłem się w jakąś prywatną drogę. Na mapie tak nie jest i podejrzewam, że był czas, że tak nie było. Na mapie jest normalnie przejazd pod jezioro Miedwie. W rzeczywistości nie jest to możliwe. Na przeszkodzie stoi ogrodzenie. Nie ma przejazdu. Trzeba jechać na około... Wjechać w Zieleniewo i dopiero się da wjechać na teren tego obozowiska. W umówionym miejscu kolegów już nie było. Zdążyli się przenieść... No cóż. Czemu mnie to nie dziwi. Czasowo i tak nie jest źle. No ale są szybciej. Już kończą się loty dronem i lecą dalej. To byłem dosłownie chwilę przy tym cholernym jeziorze, na które jechałem tak długo przebijając się przez ten cholerny Stargard. I wszystko po to aby wracać do Stargardu gdzie miałem już dać sobie spokój z dalszą jazdą. W sumie na dzisiaj tak planowałem 30-40 km i będzie ok! No ale wyszło trochę więcej bo 60 km. I ze Stargardu jeszcze wstępnie dałem się wyprowadzić do Żarowa... I niechętnie bo nie chętnie ale pojechałem z chłopakami do Sowna. Nie jechało mi się jednak fajnie. Nie jest fajnie jak nie jesteś wstanie jechać z takiej czy innej przyczyny a współtowarzysze mają tylko o to pretensje. Czuję nie potrzebną presję na tą jazdę. A do tego nie chciałem przeginać ani z prędkością ani z odległością bo nie czuję się na razie na siłach... na takie jeżdżenie... Co dopiero rozkładała mnie choroba.. Teraz gdy czuję się lepiej powoli wracam do formy. Nie jestem jednak takim typem sportowców jak osoby które dziś przyjechały znany mi już z ostatnich jazd: RF, jakiś nowy gościu którego nie znam no i stała ekipa WG i KW. Nie pasuję do ich grona. Nie cieszy mnie dzisiejszy wyjazd. Jakaś korzyść z niego jest: owszem. Jednak nie cieszy mnie ten wyjazd. I może lepiej byłoby dzisiaj nie wyjeżdżać?... W sumie czułem, że tak na siłę jadę. Raczej z konieczności niż dużej chęci. Tym bardziej, że pojawiała się szansa na to, że mogłem gdzieś z JS dzisiaj wyjechać. I może byłoby lepiej?... Teraz się nie dowiem bo pojechałem w sumie po to aby porobić kilka ujęć dronem na jeziorze Miedwie. No ale nim zdążyłem zrobić swoje to WG i tak polatał to nie wiem czy te ode mnie nagrania się na coś przydadzą. Bo mnie osobiście i tylko dla mnie nie było to potrzebne bo i po co mi to?...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1485

  • Trasa nr [łączna]: 1563
  • Trasa nr [na blogu]: 1477
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 129

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1549 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1463 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 23457.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 23515.6 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 23365.58 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1866 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1925 km

  • Maksymalna prędkość: 32.5 km/h

  • Przejechałem: 58.1 km
  • Przejechałem [msc]: 451.13 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4356.76 km
  • Przebieg roweru [suma]: 60215.34 km

  • Przejechalem w 2024: 4356.76 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 10.8919 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 150.5384 [%] km

  • Czas jazdy: 03:33:22 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3611:16:31 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 270:46:36 h
  • Czas Jazdy Suma (sierpień): 28:22:06 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3834:42:39 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:56 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:55 h

  • Średnia: 16.37 km/h
Dzisiejsza trasa to odkrywanie Stargardzkich stron. Powolny powrót do formy po kilkudniowej chorobowej absencji. To także zawód na co niektórych. Nie było fajnie. Jest ciężko to i tak się czuję dowalony, że nie jestem taki fajny jak mp. KW. Bo KW dopiero co po byciu chorym jedzie. I sobie radzi. No fajnie. Ale to jest on. Nie ja. Nie jestem jak KW. I nigdy nie będę. To przykre i smutne ale czuję, że najlepszą częścią dzisiejszej trasy był ten fragment gdzie jechałem sam. A jedyne co zdobyłem, co może dać mi radość to omyłkowe skręcenie w Lipniku w stronę Nowego Kunowa. Skąd pojechałem na Kunowo. Ostatecznie wyjeżdżam gdzie powinienem ale robię jakieś 4 km więcej? Do tego nie wszystkie drogi tam są fajne i przyjemne. Trasa zaczynała się nad wiaduktem drogi S10, potem szła polem. Niby utwardzona szutrowa droga - tu jechało się fajnie. Do momentu gdy droga zamieniła się jedynie w piaszczystą. I w takich cięższych warunkach zawitałem w Kunowie. Skąd wybierałem się na Zieleniewo. Gdzie zgodnie z tym jak radzi mapa w ul. Nad Miedwinką. Ta jednak w pewnym momencie się kończy. Jest ogrodzenie, teren prywatny. Za ogrodzeniem wszystko zarośnięte. Zresztą ta ul. też jest "prywatna". I nie ma przejazdu.. ul. Nad Miewdwinką, Zieleniewo. Musiałem się wrócić do ul. Szczecińskiej i przyjechać w nieco inny sposób. Trafiłem tam. Chwilę pobyłem z kolegami, zrobiło się krótkie loty dronem. I do Stargardu... Nieco czas ich gonił. A mnie wyjątkowo nie. Mam auto akurat w Stargardzie. Mogłem z nimi wracać - ta.. Mogłem z nimi wracać. Wracałem z nimi przez Miedwie po wyjazd stąd. Na ścieżce rowerowej wzdłuż węzłów drogi S10 już ich zgubiłem z oczu. Gdy ja jeszcze męczyłem się prawą stroną drogi oni już byli po lewej stronie, wjeżdżali w ul. Stargardzką i pomknęli dalej. Nie próbowałem ich nawet gonić bo to bez sensu. I nie uważam, że jechałem tak wolno. Momentami miałem te 20 km/h na spokojnie. A ci znajomi wszyscy ze 30 km/h jak nie lepiej. I jak pocisnęli to po kilku chwilach nawet ich nie widziałem na oczy. Spotkaliśmy się na nowo w Stargardzie gdzie poczekali na mnie. No chociaż tyle. Podjechaliśmy teraz pod park Chrobrego gdzie WG robił loty dronem. Ja nie. Trochę wieje. Ciężki teren, sporo drzew. Jest sporo niebezpiecznych rzeczy przy kościołach i innych budynkach. Nie jestem przekonany, że czujnik wyłapie te niebezpieczeństwa a z racji gęstej ilości drzew nie widzę drona aby móc go obserwować. Aby nie było: puściłem go. Zrobiłem kilka ujęć i wróciłem. Nie czuję się tutaj pewnie, nie chciałem tutaj latać a to spotkało się z dziwną reakcją i komentarzami, że się pewnie boję. A może i tak? Obawiam się o drona. I co w tym złego? Czemu mam robić coś z czym nie czuję się komfortowo... No mniejsza. Mieliśmy się już rozstawać ale dobra... Koledzy wracali na Szczecin przez Żarowo. Pojechałem z nimi a raczej za nimi... Chociaż z nimi jakiś fragment miasta tak. Przez ul. Piłsudzkiego dalej na ul. Podleśną. Wkrótce kończył się Stargard. Były jego obrzeża w tym właśnie wieś Żarowo. Nie widziałem już towarzyszy dawno. Pojechali dość prędko. Nie byłem wstanie za nimi nagonić. Jeszcze w Parku Chrobrego powiedziałem do KW czy nie mogliby jechać wolniej a on do mnie czy ja nie mógłbym jechać szybciej. No i chuj. Na tym się kończy ta rozmowa. Nie jestem wstanie jechać szybciej a oni nie są wstanie jechać wolniej. To po chuj w ogóle mamy ze sobą jechać gdziekolwiek?... Nie jest to fajne. Nie jestem wstanie więcej z siebie dać. Jest mi i tak ciężko ale pojechałem. Skoro priorytetem był czas na przejazd a nie koniecznie odwiedzenie konkretnych miejsc to mogliśmy się dzisiaj w ogóle nie widzieć albo mógłbym dojechać sam... Byłoby sensowniej. No a tak? Nie czuję się częścią grupy skoro zostaję tak daleko z tyłu. No dobra. Jadę do tego Żarowa i już wkrótce miałem je mijać jak dzwonią chłopaki tacy oburzeni, że za daleko pojechałem nie skręciłem gdzie trzeba! No ale nie mówili gdzie skręcić! Gdyby ktoś powiedział, że będziemy w prawo odbijać na Lubowo to pilnowałbym tego skrętu i wówczas skręcił w prawo na Lubowo. A nie jechał bezmyślnie prosto. W tym Lubowie jest opuszczony kolejowy most. I to miał być fragment wycieczki. No w sumie most jak most. Nie zrobił na mnie większego wrażenia ani jego wiek: Most w Lubowie (naszewycieczki.pl). Fajniejsza jest okolica. Wiejski klimat. Bydło wypasające się na łąkach. Obecnie to jest coraz rzadszy i pewnie będzie jeszce rzadszy widok, że w Polce będą zwierzęta gospodarcze hodowane... Tak wiele gospodarstw upadło. I w tych czasach mało kto trzyma zwierzęta. A tu proszę. Są i zwierzęta. I to piękna wieś. Okolica - walory przyrodnicze tego miejsca były dla mnie ważniejsze niż konstrukcja z metalu, która przeżyła tutaj ponad 100 lat. W rodzinnych Płotach też mam opuszczony most kolejowy. I to jakoś nie jest ciekawe. Nie jest aż tak ciekawe. No ale dobra. Nie żegnaliśmy się. Jeszcze nie. Pojechałem szybciej niż koledzy niechętnie bo nie chętnie ale pojechałem na te Sowno jeszcze parę kilometrów. Nie świadomie połączyłem sobie drogi - przez Puszczę Goleniowską do Sowna a dalej do Maszewa - co robiłem na nieudanej nocnej trasie: 147 UltraBike 2021: porażka. Dzięki temu zabiegowi mam połączone kolejne drogi. I świadomość, że jeszcze tyle do odkrycia i jeszcze tyle dróg przede mną... Oczywiście moja przewaga długo nie trwała ale ostatecznie całe Żarowo zdążyłem przejechać. Wyjechać w górzysty teren, porośnięty lasami. I tutaj koledzy mnie dogonili, przegonili. I ostatecznie w Sownie czekali robiąc sobie postój. No cóż.. Nie jestem dobrym rowerzystą. Nigdy nie byłem. Nigdy nie uważałem. Wręcz przeciwnie. Zawsze uważałem siebie za cieniasa... Więc skoro się decydują z kimś takim jechać to czemu ich dziwi, że zostaję z tyłu? Szczególnie, że mówiłem, że nie jestem w formie. Byłem chory, osłabiony. Teraz kilka dni potrzebuję na spokojnie aby odzyskać siły. No ale nawet w pełnych siłach nie jestem wstanie przejechać tyle co oni, i tak szybko jak oni... I co z tego, że mam jakieś pojedyncze sukcesy - bo mam - ale co z tego? To są moje pojedyncze sukcesy i jedynie wygrana nad swoimi słabościami. Czasem wolę jechać sam aby unikać takich sytuacji jak dziś. Nie fajnie było. A na końcu nie zrozumiałe dla mnie aluzje, że jadę - znaczy wracam - tą samą drogą. A nie kombinuję chuj wie jak i gdzie - ja tych dróg na mapie nie widzę. To KW ma jakieś mapy gdzie niby są te drogi. No ale mam kombinować z końcem dnia jak wracać na Stargard, skoro mam prostą drogę przed sobą?... Nie widzę powodu tak robić. A skoro ktoś chce się bawić w takie poznawanie rejonu to już jego sprawa. Nie mam siły na to dzisiaj. Jest już późno. Niedługo skończy się dzień. Nie będę kombinował... Wracam jak uważam za słuszne jak KW ma inne zdanie na ten temat to jest jego sprawa. Jeżdżę w ramach tzw. "przygód". Szukam, poznaję nowe miejsca. No ale nie widzi mi się jeżdżenie po nocach, błądzenie nie mając w nogach zapasu sił... Nie skorzystałem z tej propozycji jak mógłbym wracać i wróciłem przez Żarowo do Stargardu i wcale nie żałuję. I tak nowe drogi poznałem i tak. I to mi wystarczy. W konsekwencji ale to dalej plan na lata i setki wyjazdów - chce poznać możliwie każdą drogę w obrębie naszego województwa zachodniopomorskiego. Wróciłem nieco zniesmaczony dzisiejszym dniem. Nie czuję się fajnie. Taki odrzucony i nie przystający do grupy...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)