Dzisiejsza trasa jest jeszcze bardziej gorsza niż wczorajsza! Znacznie gorsza. Fala nieudacznictwa i wielu prób, walk z kamerką, przewijała się przez trasę pracy, dzisiejszy dzień w pracy.. I moje chęci abym jak najszybciej wrócił, aby jak najszybciej się upewnić, pełni nadziei, że zrobiłem wszystko dobrze ale to niestety tak nie działa. Czuję się bardziej zażenowany i rozgoryczony niż miało to miejsce w poprzednich dniach. I w ogóle nie rozumiem skąd te problemy z ustawieniem kamery co w poprzednich latach robiłem nawet na trasie i było ok.. Przykład? Proszę bardzo: Polskie drogi - dzień 1 (z 31.08.2017). Ten proceder miał miejsce także w projekcie Polskie drogi dzień 2 i 3. Zainteresowani, mogą sami odnaleźć te wpisy (są blisko siebie zaraz po dniu 1-wszym, w kończącym się powoli 2017 r.). Nie miałem problemów z taką prostą czynnością, a obecnie jest to dla mnie duże wyzwanie i nie rozumiem skąd to się bierze. Gdyby tego było mało to spotykam się z komentarzami typu, że się tego nie da zrobić, aby było dobrze.. Jak się kurwa nie da jak ja nie raz to zrobiłem. Dzisiaj mi się nie mniej nie udało. Dzisiejszy dzień i tak był pechowy, i utrwalił we mnie bardzo negatywny obraz związany z ulicami przy akademiku DS1 ZUT "Slamsy". Szczególnie dużo szalałem po ulicy Sikorskiego. Bez tchu, bez poddawania się wielokrotnie próbowałem dokonać cudu. Ustawienia kamerki, z czym dużo walczyłem wczoraj: Trasa pracy & kamerka. Ale dzisiaj?! Dzisiaj w celu ustawienia tej kamerki wychodziłem 6x! Jestem bardzo mocno zdenerwowany, zażenowany. Od wczoraj, przez dzisiejszy dzień to już w ogóle użyłem strasznie dużą ilość wulgaryzmów. Było w ogóle źle, ucierpiało uposażenie akademika przy tej okazji eh. No ale kurwa bez przesady. Na trasie pracy próbowałem ustawiać kamerę. Nie udało się. Po trasie pracy wychodziłem w tym celu aż 6x. Już nawet przestałem zanosić Aurelię do rowerowni, a przypominałem ją na dziedzińcu akademika. Gdyby tego było, to dochodziło do innych drobnych incydentów. Zapominałem wziąć np. kluczyk od zapięcia Aureli. Eh. Jak mnie wkurwia ten akademik. Te chodzenie daleko do tej pierdolonej portierni, potem wyprowadzanie roweru. Za każdym razem muszę wszystko z roweru zabierać, wszystko do niego wkładać. To jest normalne, że przy takim zakręceniu się, a robię to dzisiaj wielokrotnie, bo włącznie z trasą pracy zabierałem Aurelię z akademika 7x.. To można się pogubić. I być mocno zirytowanym. Dzisiaj się tyle nachodziłem, że ja pierdole. Tyle się nadenerwowałem. I co mi to dało!? Jedynie zniechęciłem do siebie i tak nie dużą ilość, bliskich mi osób.. A swoich celów i tak nie udało mi się osiągnąć. Gdyby tego było mało to miałem dzisiaj buga z kamerką eh. I część mojej powrotnej z pracy trasy, przepadła. Pozostanie tylko wspomnieniach to co odwaliłem na ul. Krzywoustego. A dzisiejszym po południem to ładnie zaszalałem wyprzedzając tramwaje, samochody, które jak codziennie po południu, stoją w korkach przed Placem Kościuszki. Typowe. Męczące. I mimo, że w tym cyrku uczestniczę od prawie miesiąca nie mogę się do tego przyzwyczaić. I nie wiem czy się zdołam przyzwyczaić. Dopowiem tylko, że mijający miesiąc mija niezwykle szybko. Trudno się obejrzeć a to już dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Wpisów na blogu coraz więcej.. To mnie jednak dzisiaj nie zajmuje. Mnie dzisiaj zajmuje temat, który nazwałem wprost: mordęgą z ustawieniem kamery. Tyle prób, tyle nadziei, tyle jeżdżenia i nic z tego nie wynika. Tak nie może być..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 414
Trasa nr [łączna]: 497
Trasa nr [na blogu]: 411
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 70
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 492 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 406 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 26.81 km
Stan Licznika Końcowy: 41.24 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11470 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11485 km
Maksymalna prędkość: 34.8 km/h
Przejechałem: 14.43 km
Przejechałem [msc]: 282.5 km
Przebieg roweru [rok]: 1996.31 km
Przebieg roweru [suma]: 19144.3 km
Przejechalem w 2019: 1996.31 km
Podroż dookoła świata (2019) 4.9908 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 47.8608 [%] km
Czas jazdy: 01:14:13 h
Czas Jazdy Suma (blog): 982:57:14 h
Czas Jazdy Suma (2019): 126:40:08 h
Czas Jazdy Suma (maj): 18:39:17 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1206:23:22 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:09:57 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:48:34 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:27 h
Średnia: 11.7 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już na wstępie wspomniałem, jest jeszcze gorsza niż wczorajsza. Przed dniem pracy, jak zwykle nie udało mi się szybciej wyjechać, tylko ciągle na ostatnią chwilę gnam -.-, i z tego wszystkiego nie zrobiłem wczoraj bardzo ważnej rzeczy. Otóż, nie przegrałem danych z już zapełnionej karty pamięci. Ani nie podmieniłem tych kart. Miałem to zrobić rano ale nie było na to czasu. Pognałem tak.. Nie będąc nawet świadomym tego co się dzieje. Przed pracą, jak zwykle, tradycyjnie stojąc na wprost ul. Ku Słońcu, podziwiając wiadukt kolejowy, odgradzający ul. Tenisową i budowane tam osiedle blokowisk.. z wielką nadzieją ustawiałem pozycję kamerki. Coś tam ustawiłem. Jadę! Niedługo później na ul. Sikorskiego się zatrzymuję, poprawiam. Jadę! Zamiast skupić się na jeździe to skupiam się na podglądzie nagrania przez naręczną opaskę z wyświetlaczem, która pokazuje co widzi kamera ;] Tylko, że to mi nie wiele daje. Bo tu mi się wydaje lub nie, że nie jest ok, że jest ok. Dojeżdżam do domu, podłączam się pod komputer i sprawdzam i tylko zawody zgarniam. Gdybym miał mało problemów i zmartwień. A taki jest każdy cholerny dzień w tym cholernym mieście. Męczy mnie życie w tej metropolii. Już o tym wspominałem, takie życie nie jest dla mnie. Niekończący się ruch samochodów. Ciągle jeżdżące tramwaje, tłumy ludzi na ulicach, i tysiące samochodów. Każdego poranku każdy się spieszy do pracy. Każdego po południa każdy się spieszy do domu. W tym czasie lawiruję pomiędzy samochodami, blokującymi najpierw skrzyżowanie na Bramie Portowej (od Wyszyńskiego, dalej od Mostu Długiego) to jest masakra. Kolejna masakra ciągnie się wzdłuż Placu Zwycięstwa, wzdłuż ul. Krzywoustego przez Plac Kościuszki, przez Turzyn i ul. 26 Kwietnia.. I taka jest codzienna rzeczywistość w której uczestniczę. Dzisiaj nie było inaczej. Po dynamicznym dniu pracy, z pewnymi komplikacjami w wykonywaniu zadań zawodowych, ruszyłem na kolejne komplikacje związane z ustawianiem kamerki. Może skrócę waszą mordęgę czytelnicy z czytaniem tych wywodów. Nie udało mi się dzisiaj ustawić tej kamerki. Raz byłem bliższy raz dalszy od ustawienia, gdzie jak punkt, w nie których miejscach punkty przyjąłem sobie zachowanie obrazu właśnie na ul. Sikorskiego przy skrzyżowaniu z ul. Pułaskiego, oraz wzdłuż ul. Ku Słońcu, przed rondem turbinowym, które jest skrzyżowaniem z ul. Sikorskiego. Dążę do tego idealnego stanu. A to mi nie wychodzi. Z każdą kolejną porażką czuję się coraz gorzej, coraz bardziej zniesmaczony i rozzłoszczony. Dzisiaj było naprawdę źle. No bo ile kurwa można ustawiać ten pierdolony statyw?! Nim o tym wspomnę, wspomnę jeszcze co z tą kamerą dzisiaj. Otóż jak wspominałem nie opróżniłem nagrań z karty pamięci. Do pracy jeszcze dojechałem. W powrotnej drodze na starówce przy skrzyżowaniu z ul. Grodzką, zaczęła mi migać kamerka. Błąd załapała. Stanąłem więc tam. Dokonałem podmiany kart pamięci. Ale. Właśnie. Ale. Nagranie, te pierwsze, i w zasadzie końcówka dzisiejszej trasy z pracy (wzdłuż ul. Grodzkiej do Bramy Portowej) i do akademika, w tym moje wyczyny wzdłuż ul. Krzywoustego przepadły. Plik nagrania jest uszkodzony, nie nadaje się do odtworzenia. Programy do naprawy plików MP4 nie pomogły. Więc ten kilkunastominutowy fragment nagrania przepadł. Co dziwne nie zdenerwowało mnie to za bardzo. Mnie czekała karkołomna walka z ustawieniem kamery, w tym celu opuszczałem akademik 6x. Kręciłem się głównie po ul. Sikorskiego. I koło akademika, a także ul. Ku Słońcu. Bez celu to wszystko było. Z każdą kolejną próbą byłem coraz bardziej zdenerwowany i odleglejszy od upragnionego celu. Moje próby, karkołomne próby i rosnąca frustracja nie ograniczyła się jedynie do ulic Sikorskiego, Boh. Warszawy i Ku Słońcu. Byłem także na ul. Pułaskiego, na ul. Tenisowej i ul. Bolesława Śmiałego. Ale co najmniej trójca z tych ulic (Boh. Warszawy, Ku Słońcu, Sikorskiego) jest na cenzurowana u mnie.. Wielki zawód, i żal. Siłą rzeczy ze względu na miejsce tymczasowego zamieszkania, jestem skazany na częste odwiedzanie tych ulic. Biorąc jednak pod uwagę wydarzenia z dnia wczorajszego (27.05) -> Trasa pracy & kamerka i dzisiejszego... Nie mam ochoty oglądać tych ulic. Nie chcę nawet już dojeżdżać do pracy.. Potrzebuję dłuższego wolnego, wypoczynku. A nie ciągłego życia w nerwowej niespokojnej sytuacji, która jest związana z każdym dniem życia w wielkim mieście. Dla formalności, podam jeszcze jak wyglądały moje dzisiejsze wyjścia w celu ustawienia kamery, o których godzinach a były to następujące godziny: 1738, 1758, 1810, 1824, 1856, 1905.. Jedno musicie mi przyznać, mimo porażek, jestem wytrwały w dążeniu do celu. Może to kwestia tego, że moje całe życie to jedna wielka porażka.. A ostatnie dni tylko mnie w tym utwierdzają. Nic mi w tym cholernym życiu nie wychodzi.. czego dowodem jest choć by dzisiejsza trasa...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)