Trasa z dnia dzisiejszego jest dla mnie ważna... To moja pierwsza 50-tka w tym roku - dopiero teraz z początkiem marca jadę na pierwszą 50-tkę... Aby sprawdzić moją teorię z 2023 r., która wieściła rychły koniec domku w Sikorkach. I niestety to się sprawdza, część domku (prawa), która była już w agonalnym stanie znacznie mocniej się posypała. Nie mniej dalej to jakoś stoi, wciąż fajnie wygląda. Wykorzystałem dzisiaj to czego nie miałem jeszcze w zeszłym roku - drona - aby dorobić parę ujęć w tym kończącym żywot obiekcie. Bardzo mi szkoda tego domku, na przełomie lat zdążyłem się przyzwyczaić, że tu jest ale oczywiście nie na każdej trasie zwracałem na niego uwagę... Może nastąpiło to dopiero odkąd zainteresowałem się bardziej urbeksami?... Ta historia nie jest jednak taka prosta bo tak naprawdę to jest powrót do czegoś co było.. te urbeksy. Nie jest tak, że nagle od trasy: nieDZIELNI rowerzyści - Iglice Pałac zainteresowałem się tym tematem. Nie był mi obcy od dzieciństwa ale wówczas ograniczał się do miejsc bliskich od miejsca zamieszkania - czy miejsc, które się odwiedzało jak właśnie te Iglice czy lotnisko w Makowicach - albo wówczas - stara oczyszczalnia ścieków na osiedlu w Płotach, czy opuszczone domy jednorodzinne. Obecnie tych miejsc nie ma... Trwają jednak w mojej pamięci jako odległe wspomnienia. A teraz dzieje się obecna historia, która zabiera z sobą wyjątkowe miejsce, które widziałem 93-razy (włącznie z dzisiejszą trasą) - licząc okres odkąd mam bloga... To jest tylko przejazd na trasach 50-tkach. W sporadycznych wypadkach jeździłem tą drogą przy okazji innych tras. W sumie ten dom widziałem ponad 100x na przestrzeni ostatnich prawie 9 lat. Nie wiele z niego zostało i nie wiadomo jak potoczą się jego dalsze losy... To już jego zmierzch, można powiedzieć, że koniec. Może jak będę jechał następnym razem to zostaną tylko zgliszcza... Dużo dzisiaj miałem myśli o tym przemijaniu... Życie trwało nim się skończyło. Pewny czas w jakim było dane trwać temu domowi również przemija... Ostatni raz odwiedziłem te miejsce pod koniec 2023 r.: "Pożegnanie zimy":
- wiosenne domku odwiedzenie. I jeszcze się trzymał. Jednak pogoda jaka trwała do końca 2023 r. - przez grudzień - a potem przez styczeń i początek lutego - dobijała całkowicie te miejsce. Jak nie pizgało to mną stop padało... I tak to wszystko zamieniło się w jeszcze większą ruinę, niż było z początkiem 2023 r.: Trasa "50-tka" z 16.02. Jednak moja przepowiednia, że z pewnością do końca 2023 r. nie będzie już nic z tego domku się nie sprawdziła - może na całe szczęście? Jednak kto wie ile jeszcze czasu zyskałem ile jeszcze razy będzie mi dane zobaczyć te miejsce. Za to moje inne "prognozy" się sprawdziły, pisałem o nich w cytowanym wpisie z 16.02.2022 - o drzewach - wzdłuż drogi Truskolas - Wierzchy - Miętno - Nowogard. Na przełomie lat brali się za wycinanie tych drzew, obecnie z takim skutkiem, że faktycznie nie wiele zostało, wszystko ścięte i zniszczone. Nie zajmowałem jednak zbyt wiele myśli tymi nieprzyjemnymi tematami. Miałem obłożoną głowę już jedną historią, w której myślę o nadchodzącej przyszłości - co jeszcze przyniesie i co jeszcze się zmieni...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1387
Trasa nr [łączna]: 1465
Trasa nr [na blogu]: 1379
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 31
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1452 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1366 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 19971.2 km
Stan Licznika Końcowy: 20021.1 km
Stan Licznika Końcowy2*: 19901.7 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 32451 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 32501 km
Maksymalna prędkość: 33.1 km/h
Przejechałem: 49.9 km
Przejechałem [msc]: 66.13 km
Przebieg roweru [rok]: 862.25 km
Przebieg roweru [suma]: 56720.83 km
Przejechalem w 2024: 862.25 km
Podroż dookoła świata (2024) 2.1556 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 141.8021 [%] km
Czas jazdy: 02:41:22 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3397:05:55 h
Czas Jazdy Suma (2024): 56:36:00 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 04:13:41 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3620:32:03 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:06:51 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:49:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:57 h
Średnia: 18.6 km/h
Dzisiejsza trasa 50-tka, przynosi nie tylko pozorne odczucie wiosny - pogoda nieco lepsza choć dzisiaj było szaro i mglisto. Wyjeżdżałem jednak wiosennie ubrany - jedynie w grubszą bluzę i cienką czapkę. Jak na tę porę roku zaczynać trasę przed godz. 8 było dość ambitne. Tak jednak dzisiejszy dzień wygląda, że musiałem szybciej wyjechać aby w ogóle pojechać i zmierzyć się z dzisiejszym wyzwaniem jakim niezmiennie jest wiatr, który częściej jest przeciwnikiem niż przymierzeńcem tras. Nie mniej nie było tak źle - ostatecznie zrobiłem trasę w fajnym czasie. A jako, że to moja pierwsza 50-tka w tym roku to postanowiłem zrobić ją moim ulubionym wariantem którym to jadę na Grabin i wracam przez Wierzchy. A nie wariant którym wracam przez Grabin. Jeśli chodzi o kilometry to jest to samo, ale przy takim powrocie, wyjeżdżam z Wierzchy na Truskolas i już mam prostą drogę do domu. A w tym trudniejszym wariancie wyjeżdżam na wprost Uniborza i ta droga powrotna się nieco przedłuża... Zresztą dzisiaj chciałem nawet w granicach rozsądku to nieco przedłużyć. Z rana było tak ponuro, szaro i mglisto. Była szansa na przejaśnienia w okolicach godz. 11-12 jednak ostatecznie się tak nie stało. A o wspomnianych godzinach, gdzie miały być przejaśnienia to byłem już po trasie i mogłem się szykować na drugą część dzisiejszego dnia. Jednak w tej części rowerowej moim priorytetem było dojechać do Sikorek, zobaczyć co z domkiem. W końcu dotarłem - i zastał mnie tam smutny widok coraz większej ruiny w której ta prawa część budynku się całkowicie posypała i nie wiele tam pozostało. Nieco lepiej trzyma się lewa część budynku - myślę, że do czasu. No bo w końcu i ona padnie i wtedy nie pozostanie tu już nic. Nie mogłem się pozbyć takich pesymistycznych myśli. Te przekierowałem na nieco inną historię - niekoniecznie tego domku - a historię najtrwalszej dotąd części w Aurelii - przedniego amortyzatora, któremu jeszcze z początkiem 2023 r. wróżono jego rychły koniec. A tym czasem przetrwał cały 2023 r. czyli w sumie 188 tras na odległość 6804 km. Możemy oczywiście skrócić wyliczenia od trasy: Wietrzna Trasa na Brodniki
& test napędu. No bo na dużym serwisie, który poprzedza wpis 1184, padły sugestie, że amortyzator jest na wykończeniu. W trakcie roku bywało różnie - zaciął się parę razy. Myślałem, że faktycznie jego żywot dobiega końca. A tym czasem dzielnie służy przez kolejne trasy. Mimo pojawiających się kolejnych sugestii, że jest na wykończeniu i może nie powinien działać? Takie sugestie padały na trasie: Brak "Dobrzyckiego zachodu". I odnośnie tej nie dawnej trasy, tego domku w Sikorkach i tego wszystkiego co się w życiu i dookoła dzieje zacząłem myśleć, co będzie za te 5,10 czy 100 tras - gdy będziemy mieli odpowiednio WPIS=1384, WPIS=1389 czy ostatecznie WPIS=1489. Czy to będzie wciąż 2024 r. czy to będzie 2025 r. Czy gdy w okresie wpisu 1489 przyjadę do Sikorek nadal będzie ten domek czy stanie się historią. Takie dziwne myśli co będzie za te odpowiednio 5, 10 i 100 tras licząc od dzisiejszego dnia. Jak się zmieni się życie, jak zmieni się świat i kogo w nim zabraknie. Ta codzienność jest taka nieprzewidywalna i tyle się dzieje. Dzisiaj jesteśmy a jutro nas nie ma... Dzisiaj jeszcze amortyzator przedni działa a czy będzie tak za 5, 10 czy 100 tras? Na tę chwilę nie wiadomo przecież jakie będą te kolejne wyjazdy i co przyniesie przyszłość. Tym bardziej dziwi mnie twierdząca postawa, że coś się wydarzy na pewno zaraz... Tu czy teraz. No ale co się ma wydarzyć? Skoro się coś ma zepsuć to zepsuje. Jak widać - można mieć różne założenia ale czy okażą się prawdziwe? Warto zobaczyć na podsumowanie 2023 r.: Podsumowanie 2023 r. a dokładnie opis pod zdjęciem z 18.11.2023 r.: "Dla mnie wyjątkowe miejsce. W poprzednich podsumowaniach rowerowych lat, również przewijały się zdjęcia tego domku. Domek w Sikorkach, mocno przez czas naznaczony. Pod koniec 2022 r. miałem obawę, że nie przetrwa on do końca 2023 r. Gdy ostatni raz widziałem ten dom 09.12.2023 r. jeszcze stał. Jeszcze pogoda i ataki zimy go nie dobiły. Czy tak nadal jest? Nie wiem. Na razie tam nie byłem. Jeśli czas i możliwości pozwolą, z pewnością odwiedzę go z początkiem stycznia. A jeśli nie... To tak szybko jak będzie to możliwe! :)". Obawy jak widać okazują się niesłuszne. Domek trwa - przetrwał 2023 r. przetrwał pierwsze dwa miesiące 2024 r. Za to wydarzyło się wiele innych złych rzeczy. Wiele drzew nie przetrwało minionego 2023 r. Wiele miejsc się zmieniło czy ludzi albo relacji między nimi. Tak wiele się zmienia i tak nie wiele wiadomo o przyszłości. Wiadomo tylko to co trwa tu i teraz. A teraz i tu trwa dla mnie 1379 trasa opisana na blogu i 1465 trasa w ogóle przejechana z Aurelią. Kawał historii, w którym tak wiele się wydarzyło i tak wiele się zmieniło. Dzisiaj zwracałem dużą uwagę na domek w Sikorkach - jest tutaj ważnym odniesieniem ale nie umknęła mojej uwadze sytuacja z dalszą wręcz perwersyjną wycinką drzew wzdłuż drogi od Miętna do Wierzchy. Najczęściej przejeżdżam fragment od dawnej gorzelni do Wierzchy - czyli skrzyżowanie w stronę Wołowca w gm. Płoty. Gdy zaczynałem robić trasy w tych stronach droga była pełna drzew. Obecnie nie zachowało się ich wiele. Rzekomo będzie tutaj naprawiana droga - tak sugerują znaki o remoncie, nic się jednak nie dzieje poza szkodliwą społecznie i przyrodniczo wycinką drzew. To przecież najważniejszy element każdej naprawy drogi - wyciąć drzewa. I zostawić to jak było. Najważniejszy cel osiągnięty: drzewa wycięte. Podobny los spotkał lasy wzdłuż drogi DW108 w stronę Golczewa, wzdłuż drogi DW106 w stronę Błotna. Sporo wycinek... I ostatecznie w odcinku leśnym już za Wierzchy w stronę Truskolasu. Bywam tu na tyle często, że widzę kolejne wycinki jakie mają tu miejsce. I znowu będą mnie męczyć tematy odnośnie tego co będzie za 5,10,100 czy 500 albo 1000 tras... Czy dalej będzie jeszcze gdzie jeździć, czy będę dalej jeździł czy dalej żył. I jaki będzie wówczas świat. Już nawet nie mówiąc o tym jaki będzie rok - czy nadal 2024 r. (jeśli chodzi o dojście do wpisu 1479) czyli 100 wpisów dalej czy będzie to już 2025 r. Czy będę zmuszony zrobić duży serwis Aurelii - bo to pewnie na wymianie widelca się nie skończy. Myślę i coraz częściej myślę o zmianie hamulców na tarczowe - przynajmniej z przodu. Wymiana koła, jak już wymieniam przedni amortyzator. Nie będzie problemów z hamulcami i klockami jak do tej pory... Czego przykładem jest ostatnia serwisowa trasa: Spontaniczna: Szkoła & Serwis. I tak minęła kolejna trasa 50-tka. Coraz bliżej 100-tnej opisanej na blogu Trasy 50-tki. Swoją drogą ciekawe - czy te wydarzenie również nastąpi w 2024 r. Czy będzie to już 2025 r. A może i dalej? Nie wiadomo co przyniosą kolejne dni a wraz z nimi kolejne trasy. Wiem jednak co przyniosło życie do tej pory - wiele smutku, cierpienia. W przeważającej części mojego życia również samotności, którą do końca nie wypełniał czas spędzony z Aurelią... Nie będę dalej smucił - trasa dobiegła końca. I jak niesie tradycja - po trasie 50-tce zawsze wracam taki zmęczony. Nie inaczej było dziś. Wróciłem taki padnięty - ale pozytywnie. To pozytywne zmęczenie, które powtarza się po tej konkretnej trasie.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)