11.10.2020
Jazda nr: 691

Tagi: MM, makowice, rury, urbex, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie w tradycyjnie dobrze znane miejsca, w nie tradycyjnych jak na Październik pięknych zjawiskach pogodowych.. Tęcza o zachodzie słońca i ta zmienność pogody była pięknym uzupełnieniem tego chłodnego po południa, podczas którego mierzyłem się ze szlakami dzisiejszej trasy, nie bez powodu wybranej na późniejsze godziny ;) Po prostu musiałem mieć czas aby uzupełnić bloga.. Zaległości się dość szybko robią a trudno z nimi walczyć. I tak zdołałem uzupełnić wpisy do wczorajszego włącznie: Trasa buszującego w zbożu. I przejść do dzisiejszych przygód, dzisiejszej trasy, która kończy ten tydzień moich rowerowych wojaży. Sytuacja w Polsce odnośnie tego całego COVIDA jest coraz bardziej napięta. Nie wiadomo jak to będzie dalej, co się będzie dalej działało. A to mnie niepokoi w kontekście zbliżającej się mojej wielkiej próby odnośnie jazdy dookoła Zalewu Szczecińskiego, temat dzisiaj na nowo odżywa a to za sprawą skurwysyństwa jakie promuje organizacja zjebów w postaci GRYFUSA. Pod płaszczykiem wirusa odwołali rajd.. I to na ostatnią chwilę, dosłownie kilka dni temu.. A sami sobie pojechali na objazd Zalewu, w większej grupie.. I jeszcze mają czelność się tym chwalić i zdjęcia wstawiać. No tak nie może być. Gryfus stracił już w moim mniemaniu jakikolwiek szacunek. Skurwysyny jebane. A z Zalewu nie rezygnuję.. Choć nie widzi mi się taki termin bo to trzeba być nienormalnym aby robić tak długie trasy na Październik.. I ta pogoda, i dni krótkie.. A do tego panująca epidemia.. Jakoś ta epidemia GRYFUSOWI nie przeszkodziła w organizacji innych wyjazdów w tym szlaku ODRY-NYSY. Wkurwia mnie to, że wybrali tak późny termin a potem go odwołują a na dodatek sami sobie jeżdżą. Nie zważając na tych gnoi, no ja dalej trenuję - i szykuję się do wyjazdu. Jak trzeba będzie to pojadę sam. I tak zwykle jeżdżę sam.. Także dzisiejszą trasę mogę traktować jako kolejny trening, choć dziś sam nie byłem - z kolegą, wiernym towarzyszem rowerowych podróży - MM ;]
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 695

  • Trasa nr [łączna]: 777
  • Trasa nr [na blogu]: 691
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 171

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 768 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 682 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6255 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6278 km

  • Maksymalna prędkość: 29 km/h

  • Przejechałem: 23.17 km
  • Przejechałem [msc]: 275.62 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7712.85 km
  • Przebieg roweru [suma]: 30278.58 km

  • Przejechalem w 2020: 7712.85 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 19.2821 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 75.6964 [%] km

  • Czas jazdy: 01:40:18 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1686:34:49 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 488:11:29 h
  • Czas Jazdy Suma (październik): 17:24:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1910:00:57 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:29:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:18 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:36 h

  • Średnia: 13.9 km/h
Trasa na Makowice i sam mały, skromny przejazd po lotnisku trochę się dzisiaj czasowo przesunął. No ja się też chwilę spóźniłem - bo jeszcze na myjnię jeździłem. Po tej wczorajszej wycieczce po polu mam ta ujebany w błocie rower.. Wszystko aż się klei. Niezbyt trafiony był pomysł robienia trasy buszującego w zbożu - aczkolwiek niczego nie żałuję. Fajna trasa i mile spędzony czas. A dzisiaj kontynuacja rowerowego weekendu, przyniosła nie oczekiwane okoliczności, część bardzo dobrych na które się czeka od dawna - jak zniknięcie części rur, względem ostatnich tras, gdy je obserwowałem: Makowice-Lotnisko: Pożegnanie rur. Jest ich znacznie mniej. Więc wywożą. Zjawiska pogodowe :) Piękny zachód słońca w deszczu, przy ozdobiony tęczą.. Jak ja na to mówię to atak: LGBT+x2 :D Coraz częściej się zdarza, że wychodzi podwójna tęcza. Jakieś zmiany w środowisku są, które powoduje, że wszystko tak mocno się zmienia, niekoniecznie na lepsze. Ale są też gorsze oznaki dzisiejszej trasy - zacząłem tą drogę od pojechania na myjnię, gdzie obmyłem rower, i pocisnąłem na lotnisko. Tam tradycyjnie zjawiłem się przy domkach, i nie dało się nie zauważyć, przejść obok wobec chamstwa nieopisanego. Skurwysyństwo. No normalnie ręce połamać skurwysynom, którzy się tego dopuszczają. Trwające niszczenie z premedytacją tych domków na lotnisku. Pomazali je, wyrywają kable ze ścian, wybijają okna.. Te domki już długo nie postoją jak jakieś skurwysyny będą je niszczeć. Czekając na kolegę MM, który się oczywiście spóźnia ;) Standard. A potem narzeka, że długo nie zostaję.. No ale co, moja wina, że w poniedziałek do pracy.. I dni coraz krótsze. A mnie się tak po nocach średnio chce jeździć :( No i jeszcze te elementy wandalizmu. Po ich z dokumentowaniu gdy się MM pojawił, pojechaliśmy nad rzeczkę - gdzie robiliśmy ostatnio ognisko - ostatnio xD Na początku miesiąca.. ale dobra, powiedzmy, że ostatnio: Makowice-Lotnisko: Ognisko. Chciałem tam sprawdzić w świetle dnia jak wygląda ta butelka po Pepsi, którą spaliłem. Ale jej nie znalazłem :( Ktoś tu robił ognisko. I co ciekawe ten ktoś nie zniszczył tego "szkieletu", który zbudowałem z drzewa ;) To dalej stoi i pewnie służy ludziom hehehe :) No cóż, ostatnim krokiem, odwiedzonym dziś miejscem była rzeczka, z której chciałem przedostać się do miejsca gdzie jest przygotowane palenisko na ognisko. Byłem pewny, że tam przy lesie się przejedzie. Ale niestety... Tylko się namęczyłem ale przejścia nie było. I właśnie wychodząc z tej nieudanej ekspedycji natrafiłem na piękny zachód słońca, deszcz i tęczę.. :33 Jak pięknie.. Do tej sytuacji pasuje jak ulał piosenka: Sunshine, Lollipops & Rainbows. A po niej, już z idącym zmrokiem.. Powrót do domu..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa11pazdziernika2020zdj1.jpgtrasa11pazdziernika2020zdj2.jpgtrasa11pazdziernika2020zdj3.jpgtrasa11pazdziernika2020zdj4.jpgtrasa11pazdziernika2020zdj5.jpgtrasa11pazdziernika2020zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)