14.01.2019
Jazda nr: 345

Tagi: makowice_sludwia, makowice, drzewa, wiejskie_przygody, rury |

Trasa z dnia dzisiejszego jest moim powrotem do jeżdżenia po kilku dniach przerwy - zresztą wymuszonej przerwy. Kontynuowanie studiów, weekendowy kurs z Administracji AD i Baz Danych, i teoretyczny brak możliwości trzymania roweru w akademiku - wyciął mnie na kilka dni ;/ Moja ostatnia jazda była równy tydzień temu (07.01). Minione dni w większości były w miarę ok. To dopiero od weekendu pogoda się zepsuła. Stała się deszczowa, wieje, i deszczowa. A dzisiaj nastała zima stulecia! W zasadzie już wczorajszego wieczoru coś się w pogodzie zaczęło dziać. Spadło ciśnienie atmosferyczne, pojawiły się ulewne deszcze, połączone z wietrzną pogodą. Strasznie wiało. W nocy było już całkiem źle - deszcz ze śniegiem padał. A z rana rozpoczęły się śnieżyce, które trwają co najmniej do godziny 1239 (teraz opisuję wpis z dnia dzisiejszego ;p). Nie mniej sądzę, że ta pogoda utrzyma się co najmniej do końca dnia. W nocy padało, z rana pada. Zrobił się taki prawdziwy zimowy klimat. No coś takiego nie mogło obejść się pokusą przejażdżki. Zważywszy chociażby na to, że parę dni nie jeździłem ;/ Sytuacja się powtarza, początek 2018 r., też był ciężki pod względem roweru. W tym roku mam jednak wyjątkową ambicję, pod koniec kwietnia pojechać w ponad 250 km trasę, dookoła Zalewu Szczecińskiego. To byłaby moja trzecia trasa w życiu na odcinku > 200 km, i pierwsza na odcinku > 250 km. Jak obserwuję innych rowerzystów ze Szczecina, to mnie wprost powiem, zazdrość zżera, jak np. w ten weekend (12.01), sobie pojechali z Gryfusa Dookoła Zalewu Szczecińskiego a to jest kurde ponad 250 km. W kwietniu będzie jechała większa grupa osób, i przejazd będzie się odbywał przez 2 dni. Co nie zmienia jednak faktu, że odległość znaczna. I chcę się do trasy odpowiednio przygotować. I kondycyjnie i przygotować rower, poprzez niezbędne wymiany zużywających się elementów - o, taka sprawa. Już pod koniec 2018 r., powinienem zmienić tylne klocki hamulcowe, bo te mam prawie (jak nie już) do blachy wydarte. Tylko przednie się trzymają (mniej używane). I możliwe, że wymiany dotkną także innych części. Póki co jeżdżę, bo póki co jeżdżę mało i na w sumie krótkie dystanse. Dzisiaj tylko do Makowic na lotnisko i z Makowic przez Słudwia do domu. Taką samą trasę, także w zimowych warunkach odbyłem rok temu (Zima na Makowice - Lotnisko (19.01.2018), tyle, że dopiero w 3 tygodniu Stycznia. W tym roku mam szansę z powodzeniem przejechać więcej tras w Styczniu niż w 2018 r., i na dłuższą odległość (01.2018 zrobiłem: 4 trasy na łączną długość 84 km). Więc jest tu realna szansa pobić ten wynik tylko do końca bieżącego tygodnia :) A mógłbym go pobić już w zeszłym tygodniu gdybym miał rower .
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 348

  • Trasa nr [łączna]: 431
  • Trasa nr [na blogu]: 345
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 4

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 426 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 340 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 9885.51 km
  • Stan Licznika Końcowy: 9903.53 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 9812.5 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9644 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9662 km

  • Maksymalna prędkość: 20.9 km/h

  • Przejechałem: 18.02 km
  • Przejechałem [msc]: 73.22 km
  • Przebieg roweru [rok]: 73.22 km
  • Przebieg roweru [suma]: 17221.21 km

  • Przejechalem w 2019: 73.22 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 0.183 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 43.053 [%] km

  • Czas jazdy: 01:46:40 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 861:26:04 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 05:08:58 h
  • Czas Jazdy Suma (styczeń): 05:08:58 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1084:52:12 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:17:15 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:17:15 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:31 h

  • Średnia: 10.2 km/h
Dzisiejsza trasa, otwiera sezon zimy, zima 100-lecia normalnie! Dawno już tyle śniegu nie spadło. A nie dość powiedzieć, że w tym roku to pierwszy śnieg! Taki biały świat, był dla mnie taką pokusą, że nie mogłem nie pojechać. W planach ze względu na lichą pogodę miałem do zrobienia, dosłownie kilka kilometrów tak 5-8. Ale jak już ruszyłem... To nie mogłem się powstrzymać by nie jechać dalej :) No do Makowic to mi się dobrze jechało, miałem z wiatrem. Wyruszyłem koło godziny 9 rano, może chwilę po, może chwilę przed. Było jeszcze od cholery śniegu, i właśnie szalała śnieżyca. Spokojnie ruszyłem - w stronę centrum miasta. Ruch samochodowy - bardzo mały, i spokojny. Bez trudu przejechałem całe centrum miasta, i udałem się na drogę w stronę Makowic. Po drodze, spotkałem aż 3 ciągniki, które jechały z Lotniska Makowice. Wywozili, przywożone ciężarówkami rury na budowę gazociągu. Patologiczna sytuacja, jedne pojazdy zwożą, drugie wywożą (i to tą samą drogą). To po jaką cholerę zwozić to na te lotnisko w Makowicach, aby później jeszcze raz z tym jeździć?! Pierwszy taki ciągnik spotkałem na rondzie w Płotach. Kolejne dwa przy samej wiosce. Te cholerne ciągniki, co się kręcą po tej wiosce, porozjeżdżały tą niezbyt grubą pokrywę śniegu. Tam jest błoto i lód. I przejechać przez to -.- Masakra. W ogóle - do Makowic jechałem aż 30 min. Po drodze aura pogodowa zmieniła się dwukrotnie. Przestało padać, zrobiło się przyjemniej i spokojniej. Tylko wjechałem na lotnisko, tylko minęła mnie ciężarówka, która przyjechała po wyrżnięte drzewa, i rozpętała się kolejna zawierucha. Porywy wiatru są i to spore. Wiatr wieje normalnie z prędkością ponad 30 km/h. W porywach znacznie więcej. To utrudniało jazdę. Na samym Lotnisku spędziłem dłuższa chwilę czasu i pojechałem w stronę drogi na wieś Czarne. Po drodze mijałem piękne zimowe widoki, i już mniej ładne obrazy - działalność ludzkiego ścierwa, które po zarzynało drzewa. Nie wiem czy dalej rzeź drzew trwa, póki co wywozi się w dużych ilościach pomordowane drzewa, i w wielu miejscach widać, zniszczony las. Widać, że byli tu ludzie. Czemu żadne drzewo się tak im na łby nie przewróci?! Eh. Minąłem tą rzeźnię, i do samych Słudwii walczyłem z pogodą. Jechałem pod wiatr, do Czarnego a potem przed Dobiesławiem i za Dobiesławiem dopadł mnie grad. Ostre wnerwiające kuleczki mną stop atakowały. Do tego silny wiatr. Jakoś jechałem, jakoś dawałem radę :) Miejscami pogoda się rozpogadzała. Tak było np. przed Słudwiami, jak się ładnie zrobiło, takie ładne niebo - błękitne <3 A z drugiej strony czarne chmury! Jednakże moja dobra jazda zakończyła się już w Słudwiach. Porozjeżdżany śnieg, odsłonił lodowatą drogę. I jechać po samym lodzie. No nie fajna sprawa. Z tej racji postanowiłem wrócić ze Słudwii chodnikiem aniżeli samą drogą. Jednak jeszcze DK6 była w dobrym stanie, ale już drogi w Płotach... A pomyśleć, że tą ponad godzinę temu jechałem tędy i dało się jechać. Teraz się nie da. Wszystko wyjeżdżone, rozjeżdżone. I sam lód. Więc ostatnie kilometry do domu były męczarnią. W ogóle cała trasa trochę męcząca. I powolna. Rzadko kiedy moja prędkość jazdy była większa niż 10-12 km/h. Oj rzadko kiedy. A na tym cholernym lodzie to już całkiem 9-10 km/h ;)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa14stycznia2019zdj1.jpgtrasa14stycznia2019zdj2.jpgtrasa14stycznia2019zdj3.jpgtrasa14stycznia2019zdj4.jpgtrasa14stycznia2019zdj5.jpgtrasa14stycznia2019zdj6.jpgtrasa14stycznia2019zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)