05.07.2021
Jazda nr: 859

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejszą trasę rozpoczyna taka nieprzewidywalna i niespokojna pogoda, która raczej będzie cechować całe wakacje. Ani to odpocząć, ani coś zaplanować. Zmiany klimatu są nieuniknione, i wywiązują się z zachowań ludzi, ich niczym nieuzasadnionych decyzji i ciągłego nieustającego niszczenia natury. Już poprzednie lata pokazywały niszczycielską siłę. Teraz będzie gorzej. Przykłady się piętrzą od zeszłego tygodnia, jak po fali upałów, utrzymujących się temp. w granicach +30℃, przyszło nagłe ochłodzenie a wraz z nimi ogromne burze i ulewy. O ile same burze ominęły moje regiony o tyle deszcze nie. Dzisiaj było wręcz odwrotnie. Deszcze i burze, tak często zapowiadane w ostatnich dniach w prognozach w ogóle się nie sprawdziły dla moich stron. Po chmurzyło się w godzinach po południowych. Z rana i tak do południa przebijało się słońce. Było fajnie. Potem się zaczęło chmurzyć. Dookoła powiatu Gryfickiego gdzie mieszkam piętrzyły się małe chmurki burzowe. Przechodziły przy tym małe burze. W takich niespokojnych okolicznościach wyjechałem w trasę po małej trwającej dosłownie chwilę - przejściu deszczu. Nie wiem jak to nazwać. Tyle było deszczu, że fakt zmoczyło chodniki. Ale nie padało na serio. Czego nie można powiedzieć o oddalonym o 80 km Koszalinie: Burze i ulewy nad Koszalinem (05.07.2021 r.). Tam pogoda dała się mocno we znaki. Zresztą to wszystko najpierw szło z kierunku wschodniego potem zaczęło tam walić. U mnie nie. Choć były momenty, że robiło się groźnie. Bardzo szaro, ciemno. Zmagał się porywisty wiatr. To mnie jednak nie powstrzymało przed wyjechaniem w trasę a także przed kontynuowaniem trasy mimo pogarszających się warunków. Gdybym miał patrzeć na pogodę to zamiast bez dzisiejszej trasy: 118 razy być na rowerze nie wiem czy byłbym połowę tego.. A będzie coraz gorzej co wielokrotnie podkreślam. Chciwość, ludzka zachłanność nie może się skończyć dobrze.. Te nieustanne niszczenie natury, będzie się wiązało z coraz częstszymi i o coraz większej mocy rażenia działaniami sił natury.. Przykłady tego mamy dziś, choćby po Koszalinie, a także Szczecinie po ulewach z dnia 01.07: Burze i ulewy nad Szczecinem (01.07.2021 r.). Co gorsza ta pogoda się nie uspokoi. W kolejnych dniach powróci. Wraz z falami upałów. A po nich będą następować takie atrakcje jak 01.07, jak 05.07. Rodzi się więc pytanie, czy warto jest tak niszczyć naturę, zaprzedawać duszę za wszelkie materialne dobra, w imię układów mafijnych, które rządzą światem?! Największe mafie i terroryści jak LasyPaństwowe, które biorą nie małe pieniądze, i zyskują ogromne wpływy za to co się dzieje. Ceną postępu jest życie zapłatą... Jest źle, a nic nie wskazuje, że będzie lepiej. Z roku na rok coraz gorzej, coraz to coraz gorzej. A ludzka chciwość, zachłanność nadal nie zaspokojona, nadal chce więcej i więcej. Przeraża mnie świat jaki widziałem wczoraj, o świecie jaki zobaczę jutro nawet nie myślę... Te wszystkie negatywy, i wymowny tytuł dzisiejszej trasy. Chory postęp, zabudowywanie wszystkiego osiedlami, i kolejnymi domami.. Ogradzanie się przed światem. To musi się skończyć źle.. To musi się skończyć tragedią, tak wielką, że nastąpi odkupienie wszystkich win. I świat zacznie trwać na nowo..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 864

  • Trasa nr [łączna]: 945
  • Trasa nr [na blogu]: 859
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 119

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 936 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 850 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 67.08 km
  • Stan Licznika Końcowy: 98.02 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12688 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12719 km

  • Maksymalna prędkość: 28 km/h

  • Przejechałem: 30.94 km
  • Przejechałem [msc]: 98.02 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4778.35 km
  • Przebieg roweru [suma]: 36789.71 km

  • Przejechalem w 2021: 4778.35 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 11.9459 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 91.9743 [%] km

  • Czas jazdy: 02:24:09 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2101:46:11 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 301:12:31 h
  • Czas Jazdy Suma (lipiec): 06:14:56 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2325:12:19 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:04:59 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:52 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:57 h

  • Średnia: 12.89 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego prócz tej zmiennej, niepewnej pogody przynosi pewne informacje, jakich nie udało mi się ustalić ostatnim razem, gdy pierwszy raz jeździłem tymi nieznanymi dotąd drogami pod Mechowem: Błądząc w Mechowie: "Koniec próby 100 km". Prawdopodobnie nie ma stąd wyjazdu na drogę z kolonii Sowna w stronę Wanierowa. Do tego lasku tutaj się nie dostanę. Najwyżej ale to męczarnia i zaprzeczanie logice dojechałbym do domków wzdłuż drogi łączącej drogę DW108 z kolonią Sowna. Przejeżdżałem nią wiele razy. Jest urokliwa o pewnych porach roku a także dnia.. To nie wiele jednak zmienia, tam nie ma żadnego przejazdu. Jeśli by był pewnie bym o tym wiedział. Nie chcę się poddawać zbyt szybko, ale specjalnie dziś pojechałem w te strony, w te drogi, by je zbadać. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Wjechałem w każdą dziurę, w każdy zakamarek zajrzałem. I z przykrością muszę stwierdzić, że przejazdu nie ma. Można próbować po polach, wzdłuż linii drzew tych lasków jechać, a nawet ciągnąć rower.. Tylko to nie ma sensu. Odległości są duże. I nie wiadomo z jakimi niebezpieczeństwami przyszłoby mi się mierzyć. Niebezpieczeństwami rankingi śmiercionośnych elektrycznych drutów, z którymi spotkałem się na drugiej części dzisiejszej trasy. Na pierwszej zżarty przez robale, szukałem wyjazdu lecz go nie znalazłem. Znalazłem za to inny fajny przejazd. Przy tajemniczych budynkach z końcem Mechowa w polu. Powracają z drogi donikąd i mogą faktycznie prowadzić do Waniorowa. Mogą bo tak przecież przejechałem. Czego nie mogę powiedzieć o drugiej części trasy. Tym rolnikom to już całkiem rozum odebrało.. Poodgradzali wszystko, te ogrodzenia najpewniej nielegalnie pod prąd podłączyli. Zniszczyli przejazdy, drogi i możliwości, jakie niegdyś się rysowały. To ich wina, że nie trafiłem, że męczyłem się błąkając po ogrodzonych polach, które co rusz przeszywały śmiercionośne elektryczne druty. Dzisiejsza trasa to konsekwencja trasy z przed paru dni: Szlakami nowych przygód... Nieudolny powrót z krańcem dnia a początkiem nocy.. I ta myśl, która prześladuje mnie do dziś dnia, że przecież był tam przejazd. Rosło tam też przepiękne i okazałe drzewo. Jakim trzeba być skończonym skurwysynem, aby pójść i je wyciąć, aby pójść i pozbawić go jego wieloletniego życia w kilka chwil?! Mowa oczywiście o przejeździe, i drodze jaką wracałem z tej pamiętnej trasy z 2018 r: Nowe trasy, nowe przygody!. Czas mija a wraz z nim moje wspomnienia zacierają wydarzenia, które co rusz wypełniają puste dni.. A mimo tych tysiąca nowych wspomnień, tysiąca nowych obrazów jakie w życiu widzę.. Wciąż powracam do chwil z przeszłości.. Do rodzinnych stron, do czasów dzieciństwa czy do czasów młodości.. Także do moich pierwszych wspólnych tras z Aurelią. Do dawno minionego 2015 r. A także innych wydarzeń jak to. Kierowany tą myślą, mimo zderzenia się dookoła mnie dwóch komórek burzowych - jedne szły od Szczecina, drugie od Koszalina, postanowiłem jechać jak planowałem. I dojechałem prawie dobrze.. Pod pole, którym przecinam drogę na wprost Potulinca, drogę na którą ostatecznie w dniu 14.06.2021 r., nie wjechałem. W konsekwencji czego poznałem nową dróżkę na Sowno ;) Tą akurat dzisiaj chciałem jechać. W końcu do niej trafiłem ale jakim kosztem. Nie pojechałem tym polem, tylko drogą przy niej, która nagle się skończyła. Rżnąłem się przez jedno, przez drugie pole. Ucieczki stąd nie było. Wszystko poogradzane.. W końcu wyjeżdżam na skrzyżowanie dróg, gdzie jedna z nich prowadzi mnie na wprost drogi DW108 do aktywnego pastucha.. Uzbrojonego jak groźną bombę. Nie było wyjścia, pojechałem kolejnym polem, wśród wysokich łan plonów, jakie będą stąd zebrane. Towarzyszyło mi nieba warczenie, i jego ciemny groźny kolor.. A mimo to nie ustępowałem w trudach trasy. Dojechałem do znanej mi, pożądanej drogi. Podjechałem pod te pole ,stałem w tym samym miejscu w którym 14.06.2021 r. nieumyślnie przebiłem się przez ogrodzenie. W tej krótkiej drodze do tego punktu nieustannie kląłem na tych rolników. Wyzywając ich od najgorszych... Bo nimi są. Unia dała pieniądze, zabrała rozum. Bowiem nie ma nic za darmo. Zwierzyna i tak znajduje tu drogę. Czemu więc służy ten atak?! Wspominałem w pierwszej części wpisu, że ów ataki to także konsekwencja postępu: Obwodnica Gryfic. Koniec ulicy Sienkiewicza. Ostatnie domy. Brak drogi, w zasadzie.. I mamy typowy dziki zachód. Niskie ogrodzenia, a za nimi wielkie bydlaki psów.. Jakieś małe gnojki, które atakują bez uzasadnienia.. Świat staje się coraz większym ścierwem. Przejeżdżałem dziś obok domu koleżanki z pracy, która właśnie na ul. Sienkiewicza mieszka.. Smutny to widok. Dookoła zniszczone drogi, i kolejne ogrodzone domy. I co miałoby być fajnego w mieszkaniu w takim miejscu!? Coraz większej agresywnej zabudowie, wraz z którą znikają ludzkie instynkty. Ludzie się tak bardzo grodzą od siebie, że nie zważając na rozsądek okupują się groźnymi psami. Tu - rolnicy okopują się elektrycznymi drutami, "chroniącymi" ich pól. Choć w wielu przypadkach mam wątpliwości, gdzie jest "MOJE" a gdzie jest "WSPÓLNE" skoro to przejazd przez jakąś drogę, dojazd dokądś to nie może być to przejaw egoizmu w postaci: "to moje, ogrodzę jak fortecę i zabiję każdego, kto wchodzi na mój teren". To już dawno przestało być zrozumiałe. Te szaleństwo w którym tłamszą się ludzie. A jest coraz gorzej. Przykładów można mnożyć.. Co by nie było o tych psach już dawno temu wspominałem: The Lost. Musi dojść do jakieś tragedii by ktoś w końcu zauważył problem i coś z nim zrobił.. Tym czasem niechętnie ale zjeżdżałem z dzisiejszej trasy. Wracając z Sowna, zrobiłem jeszcze rundę boczną dróżką, wyjeżdżając na jednej z dwóch nie znanych mi dotąd odnóży (jeszcze przed dawnym tartakiem w Sownie). Tym samym chciał, nie chciał zrobiłem dzisiaj ok. 17-18 km w samym terenie! Bardzo ładny wynik.. Głównie to takie utwardzone fajne drogi (szutrowe), choć zdarzyły się i gorsze piaszczyste, pełne niebezpieczeństw i wszelakich cudów - ogrodzeń, kolczatek, i wszelkich innych pozostałości po ludziach, co nie potrafią niczego uszanować. Po ludziach, którzy potrafią tylko krzywdzić: naturę, siebie samych, bliskich.. Zakończę dzisiejszy wpis słowami, które już dziś padły: Przeraża mnie świat jaki widziałem wczoraj, o świecie jaki zobaczę jutro nawet nie myślę.. Tym bardziej, że jutro mam w planie powtórkę z niebezpiecznych jazd po lasach... Chcę się rozprawić z nieudanym odnalezieniem drogi z Kłodzina do Łęgna: Lasy Golczewa. No a jak to będzie, jakie czekają mnie dalsze przygody - no co innego jak nie kolejne wpisy, wyjawią jaka historia mnie czeka..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05lipca2021zdj1.jpgtrasa05lipca2021zdj2.jpgtrasa05lipca2021zdj3.jpgtrasa05lipca2021zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)