Dzisiejsza trasa, początek kolejnego weekendu - w sumie to nie do wiary jak ten czas szybko mija.. Dzień po dniu i znowu weekend, kolejny miesiąc, kolejne święta.. I kolejne podsumowania roku.. No ale nie o tym chcę napisać.. Kolejna trasa, kolejny weekend i po raz kolejny muszę pisać o temacie DRZEW. Ten problematyczny temat mnie przerasta już, ciągnie się nieustannie za mną, jest męczący. Czy te kurwy zajebane nie mogą już zaprzestać niszczenia wszystkiego dookoła?! To jest kurwa nienormalne co się dzieje. Nieustannie, ciągle wszystko jest wycinane, niszczone.. I to trwa własnie nieustannie i ciągle.. Być może dzisiaj ominąłby mnie ten ciężki temat.. Być może.. Tak jednak się nie stało, a to przez bardzo wietrzną pogodę. Bardzo silny porywisty wiatr.. Dość mocno ochładza odczuwalną temp. która bardzo szybko spada mimo wciąż wczesnej godziny jak na długi dzień.. Z tym wiatrem.. Nie starczyło mi dzisiaj sił aby z nim walczyć.. I przegrałem tą walkę. Planowałem naprawdę fajną trasę, moją klasyczną trasę 50-tkę a tym czasem zmuszony siłami natury w Sownie odbiłem w stronę mojej Narnii, w której zastałem kolejne działania chciwych skorumpowanych śmieci. To nie są ludzie to są zwykłe śmieci, degeneraci, kurwy jebane, ścierwo zwykłe... Nieustannie tam włażą, wracają - niszczą drogi dojazdowe, i niszczą niepowtarzalny urok, a także eko-system tego miejsca.. Wszystko jest nieustannie rujnowane od lat, jednak zniszczeń jakie dokonano w latach 2020-04.2021 r., nie da się spokojnie opisać.. Ja już się z tej walki wycofuję. To nie ma sensu. Mogę na znak protestu przywiązać się do drzewa i tam zdechnąć, jednak czy to spowoduje jakieś refleksje w tym zniszczonym chciwością świecie? Szczerze wątpię..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 818
Trasa nr [łączna]: 899
Trasa nr [na blogu]: 813
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 73
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 890 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 804 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10449 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10465 km
Maksymalna prędkość: 26.6 km/h
Przejechałem: 15.85 km
Przejechałem [msc]: 665.88 km
Przebieg roweru [rok]: 2469.44 km
Przebieg roweru [suma]: 34480.8 km
Przejechalem w 2021: 2469.44 km
Podroż dookoła świata (2021) 6.1736 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 86.202 [%] km
Czas jazdy: 01:09:38 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1958:30:12 h
Czas Jazdy Suma (2021): 157:56:32 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 41:19:49 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2181:56:20 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:57:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:09:49 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:39 h
Średnia: 13.78 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego prowadzi mnie do takiego psychicznego, fizycznego wyniszczenia. Dookoła jest tyle tragedii, tyle chciwości, tyle złych ludzi. To tak nie może być. Świat potrzebuje jakieś globalnej wojny, oczyszczenia.. Potrzebuje tego aby setki milionów ludzi zginęło. Potrzebny jest ten reset. Inaczej nic się nie zmieni.. Jest źle a będzie gorzej. Zmiany w pogodzie, postępujący klimatyczny kryzys i niczym nieuzasadnione pierdolenie, że mamy jakieś ocieplenie klimatu i inne bzdury. Zwykłe brednie nie znajdujące odzwierciedlenia w rzeczywistości. A tym czasem chciwi skurwysyńscy ludzie niszczą nieustannie naturę i wszystko dookoła. To nie jest normalne aby na wiosnę, w kwietniu tak piździło, był taki wiatr. Niegdyś taka pogoda była typowa dla Listopada, powodowała odrywanie się liści z drzew.. A teraz.. Teraz mamy prawie MAJ a na drzewach wciąż z dumą prezentują się szare, brązowe liście pamiętające zeszłą wiosnę, które przetrwały jesień i zimę. I nadal nie odpuszczają.. Nadal nie ustępują miejsca nowym. Najbardziej dobija mnie jednak to co się dzieje w mojej Narnii, te skurwysyny znowu tam wjeżdżają, znowu ją niszczą. Kolejne jej elementy, giną bezpowrotnie.. Już nie znajduję tu ukojenia, spokoju ani ucieczki przed złym światem. Już chyba jedyną moją ucieczką jest zrzucić się z mostu... Bo co innego mi pozostaje, jak jedyne miejsce na ziemi, które jest mi tak drogie i bliskie nieustannie niszczeje?! Nie jest jak dawniej.. Więc po co żyć? Żyć tylko po to aby wkurwiać się nieustannymi złymi przemianami w świecie, na które nie mam większego wpływu? To bez sensu.. Dzisiaj spędziłem w mojej Narnii trochę czasu, i zrezygnowany wróciłem.. Nic w życiu nie ma sensu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)