06.03.2017
Jazda nr: 79

Tagi: tr50stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to w końcu długo przeze mnie wyczekiwana 50-tka. Pełna niepewności, niezdecydowania a także nadziei - jedną z nadziei było w ogóle to aby się udało ją zrobić. Pogoda nie zachęcała do aktywności sportowej. Jak wyruszyłem już w trasę, trochę słońca było, lecz szybko przeminęło, i zrobiło się chłodno, nie przyjemnie. Chodź tyle dobrego, że nie padało dzisiaj. I mimo wielu nie pewności, zwątpienia - wytrwale dążyłem w realizacji celu, mijając kolejne metry, kilometry drogi, tak dobrze znane mi tereny, i wyznaczniki mijającej trasy poprzez np: byle do tego zakrętu, tamtejszego drzewa. Cały czas miałem nadzieję, że pogoda się poprawi, że będzie lepiej, ale niestety nie było. Jedynie przy moim wyjeździe było fajnie, słonecznie i w zasadzie tylko tyle, nie było wcale ciepło, czego już w pełni świadomy byłem mijając tablicę mojej rodzinnej miejscowości, dokładnie 1km od wyjazdu, minęło raptem parę minut i wiedziałem, że nie będzie prosto. Nie chciałem jednak się poddać i dążyłem w realizacji moich celów, nie patrząc na pogodę, nie patrząc na nic innego - spoglądając tylko w przód, mijając kolejne elementy z jakich składa się ta trasa. Opisywałem tą trasę już wiele razy, także w ubiegłym (2016 r) kilka razy ją pokonałem, trasa: "50-tka". Odbyta jak dla mnie w najlepszym układzie - czyli jadę prosto do Golczewa drogą nr 108, mijam Sowno, Mechowo, Truskolas i Unibórz, na rondzie z drogą nr 106 z Nowogardu do Golczewa, wkraczam właśnie na 106 i jadę w stronę Nowogardu. Te leśne drogi są także mi dość dobrze znane, te wiele hektarów tutejszych lasów i wiele razy pokonywane trasy "100 km", które właśnie szły tymi drogami. To wszystko znowu przede mną, wystarczy jeszcze trochę poczekać i można działać. Dziś w końcu także dojechałem pod Golczewo. I jak zwykle udawałem się na skrzyżowanie do wsi Grabin (53.760376, 15.022411). Po drodze jednak przystanąłem, i wiele zdjęć zrobiłem. Wiele niekorzystnych akcji wycinania tutejszych drzew na potęgę - miały się w najlepsze. Doszło do patologicznych sytuacji wpływania na te naturalne środowisko gdzie wcześniej nadmiar wody wypijały drzewa, teraz tych drzew zaczyna być coraz mniej i tworzą się tutaj ogromne mokradła i kałuże. Równowaga środowiskowa zostaje zachwiana, wszystko wobec tego z czasem ulega zmianie, z czasem jest inaczej - gorzej. Nie pozostaje nic innego jak dorwać tych zabójców przyrody i niech ich ten sam los czeka co te niewinne drzewa. Nie jestem żadnym ekologiem czy coś takiego, ale ta sprawa sięga już zbyt daleko, posuwają się Ci ludzie zbyt daleko bez opamiętania wyżynają całe hektary lasów, zmieniając mikroklimat tutejszych terenów, nieodwracalnie krzywdzą przyrodę i narażają ludzi na większe ataki zwierząt, oraz przejeżdżające tutaj samochody - w końcu droga 106 idąca dokładnie z Nowogardu do Kamienia Pomorskiego jest dość często uczęszczana - szczególnie w letnie dni, gdy wszystko tak pcha się nad morze, a tu pozwala się unikać korków na drodze 6. I tak będzie przez najbliższe 2 lata jeszcze nim nie powstanie pełna droga S6, która miałaby na te korki nieco wpływać ale czy tak będzie (?). Póki co można oceniać obecne skutki w tym pogorszenie się wizerunku tutejszych terenów, te tworzące się bagna, mokradła, które nigdy wcześniej nie występowały. Należałoby się także liczyć ze zmożoną odsieczą dzikich zwierząt, które nie będą miały się gdzie podziać i będzie taka sama sytuacja jak w Świnoujściu gdzie z coraz mniejszych lasów, coraz częściej wychodzą dziki do turystów, przez które są dokarmiane. Taki sam los najprawdopodobniej spotka również Golczewo i pobliskie wsie, ukryte w tutejszych lasach.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 80

  • Trasa nr [łączna]: 165
  • Trasa nr [na blogu]: 79
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 15

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 162 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 76 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 417.13 km
  • Stan Licznika Końcowy: 467.43 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 28.7 km/h

  • Przejechałem: 50.3 km
  • Przejechałem [msc]: 120.13 km
  • Przebieg roweru [rok]: 328.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 6195.51 km

  • Przejechalem w 2017: 328.89 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 0.8222 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 15.4888 [%] km

  • Czas jazdy: 03:32:09 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 162:11:38 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 26:32:42 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 08:57:37 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 385:37:46 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:14:24 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:11 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:01:39 h

  • Średnia: 14.24 km/h
I tak podróż trwała dalej. Widoczne ślady zniszczeń na przyrodzie udokumentowałem sobie, i ruszyłem dalej, zjeżdżając z drogi nr 106 na wieś Grabin, gdzie zaraz za zjazdem zrobiłem sobie parę minut przerwy - wymieniłem baterię w kamerce. A moja akcja postoju tutaj nie podobała się psom przy pobliskim gospodarstwie, które cały czas ujadały i co chwilę zbliżały się do mnie, gdy już miałem odjeżdżać jeden z takich psów był w połowie pola, cały czas ujadał, podbiegał, zatrzymywał się, obserwował co robię po czym przybliżał się. Nieustannie się przybliżał - takie małe wkurwiające psy. Nie chciało mi się już na niego czekać co by zrobił gdyby już do mnie przyszedł tyle, że co mógł zrobić ;p Dzisiaj nawet nie miałem ochoty się z nimi ścigać, chodź oczywiście szans nie mają - no ale postawiłem na stopniowe wykorzystywanie sił, powolną, spokojną jazdę - musiałem brać poprawkę na to, że jeszcze połowa drogi przede mną, miałem dopiero 24km przejechane. I ruszyłem dalej, przez te wszystkie tutejsze wsie, pola, te ostatki niezniszczonej przez ludzkie aglomeracje tereny, które może jeszcze dzisiaj niczym szczególnym się nie wyróżniają - ale - w letnie, lub jesienne dni, są takie, takie jakby to ująć? Romantyczne <3 Te wszystkie żółte pola, i ostatnie promienie zachodzącego słońca.. Lasy, pola, i ten niepowtarzalny klimat wsi. Wieś była dla mnie zawsze wyjątkowa i chciałbym kiedyś na takiej zamieszkać, na takiej prawdziwej wsi, których obecnie jest niestety coraz mniej :( Miasta stają się coraz większe i wciąż i wciąż poszerzają swoje rozmiary, tym samym bezpośrednio wpływają na otaczające ją przyrodę. Cóż, takich przykładów nie szukam daleko, wystarczy, że wyjrzę za okno na miasto gdzie mieszkam. Niegdyś tutejsza łąka była znacznie większa a dla mnie jako kilkuletniego dziecka była wielką przestrzenią do zabaw. A obecnie - znaczna jej część jest zabrana, sprzedawana jako działki pod zabudowę i powstały tu jednorodzinne domki, na zawsze zabierając klimat tych miejsc. Dalsze takie działania doprowadziły do całkowitego wycięcia stąd wielu drzew, i prawie całkowitego zniszczenia: "lasku" gdzie jeszcze gdy chodziłem do szkoły podstawowej, harcerze budowali szałasy - teraz nie ma tam nic istotnego. Wszytko tak szybko, bezpowrotnie się zmienia.. Tereny, które mijałem za wsią Grabin - czyli Sikorki, Glicko także ulegają zmianie - właśnie za Sikorkami przed Glicko wjechałem do tutejszego lasu. To, że jest to nie duży las sugerują drzewa przy drodze. Tyle, że w środku wieje pustką - powalone setki drzew, burdel jakich mało - od efekty: "cywilizacji", która coraz bardziej wszystko wyniszcza :( Ten niezbyt piękny obraz rzeczywistości towarzyszył mi także na drodze za wsią Glicko (od skrzyżowania: 53.739954, 15.115251) skąd udałem się w drogę powrotną do Truskolasu. Tutaj także ślady działalności człowieka są coraz wyraźniejsze, coraz większe. Ten ostatni kawałek drogi do Truskolasu - był męczący. Silny wiatr, coraz większy chłód. Nie lepiej było w lasach nie daleko wsi Truskolas, gdzie znów wiele wycinanych drzew i zmieniane środowisko (już od skrzyżowania na Szczytniki) ten burdel trwał.. I tak dojechałem z powrotem do drogi 108. Za chwilę mijając Truskolas zrobiłem sobie przerwę. Do domu miałem coraz mniej, ale i tak było ciężko. Mimo jednak tego, że było ciężko nie poddawałem się i jechałem dalej, wciąż dalej i dalej i tak minąłem już Mechowo, Sowno i tutejsze miejsce przejezdne dla pociągu, który zwodzi tony piachu, który następnie wywozi cała flota ciężarówek - nie jestem przekonany gdzie oni jeżdżą ale mam pewne podejrzenia, że jeżdżą gdzieś w stronę drogi 6 na Gdańsk. Więc też tam pojadę - to też się robi patologiczne, ile razy ten pociąg będzie jeszcze tu przyjeżdżał, ile to potrwa. I tak wróciłem już do domu. Było ciężko, zimno, przemarzłem, zmęczyłem się trochę... ;) Mówię tylko trochę, a tak naprawdę bardzo. Grunt, że się udało. Jestem zadowolony z tego, że mimo tylu niepewności, nie dobrej pogody, i innych słabości, postanowiłem się nie poddawać i dalej dążyć w realizacji zamierzonego celu. Krok po kroczku aż zrealizowałem całą trasę! Teraz nie pozostaje mi nic innego jak mieć tylko nadzieję, że będzie coraz to coraz lepiej.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06marca2017zdj1.jpgtrasa06marca2017zdj2.jpgtrasa06marca2017zdj3.jpgtrasa06marca2017zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)