13.04.2018
Jazda nr: 215

Tagi: tr50stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, bardzo fajnie spędzony czas, bardzo mile i wcielenie w życie planów z ostatniego rowerowego weekendu gdy pomyślałem sobie tak aby co piątek robić trasę "50-tkę". Nastawiłem się na tą trasę, na dzisiejszy dzień i myślałem o tym wyjeździe już od wtorku (10.04), codziennie myślałem kiedy w końcu sobie pojadę na tą wycieczkę, kiedy pojadę. I proszę, w końcu się doczekałem i pojechałem i nie było źle! Od Jesieni 2017 r., nie byłem na trasie trasy 50-tki. A sporo się tutaj zmieniło, szczególnie wzdłuż drogi DW106 od skrzyżowania DW108/DW106 w stronę Golczewa pod same Błotno, pod które dzisiaj się wybierałem. Początkowo w mojej trasie skupiałem się na problemie dróg. Zważywszy na to, że często jeżdżę DW108 i mnie po prostu drażni to jak ta droga wygląda i jak debile budowlańcy, biorą się za naprawę dziur w drogach. Naprawiają metodą na zimno poprzez zalewanie kamyków jakąś masą. Tyle, że - to jest robione na odpierdol, nie jest trwałe a mnie osobiście drażni ten syf w postaci kamieni na drodze. Mijałem ten syf trzy dni temu będąc na trasie "20-stce", gdy wracałem z Mechowa przez Sowno. Te trzy dni okazało się stanowczo za mało aby na drodze był porządek, aby te kamienie zostały gdzieś zapchane poza jezdnię. To wygląda tak, że rzucili te kamienie na tą drogę, w te dziury czy nawet nie. Zostawiają to na kilka dni tak, po czym zalewają dziury w drodze z kamieniami. A pozostały syf zostawiają na drodze. Gdy w bliskim czasie działań zjawi się tutaj np. rower i tych kamieni na drodze jest sporo, to ma dużą szanse oberwać takim kamieniem co odskakuje od kół samochodów. A co z samochodami? Duże szanse uszkodzenia szyb, gdy podbije się taki kamień trafi w szybę samochodu to mamy pęknięcia. I wiadomo skąd się takie pęknięcia biorą. Przez całą drogę do 106, w której odbiłem stronę Błotna, myślałem tylko o drogach regionu, jak bardzo niszczeją. Sformowałem sobie nawet takie wnioski, że każda droga zależności od materiałów z jakich została wykonana, posiada pewną swoją trwałość, którą można w uproszczeniu określić na zależność np. Przejazd przez drogę 1 mln samochodów o masie 20-24 Ton, zużyje wytrzymałość drogi. Przejazd kolejnych tysięcy samochodów będzie powodował powstawanie kolein, które będą pękały, porobią się dziury i z drogą będzie się działo coraz gorzej. Jeżeli założymy teraz przejazd samochodów osobowych zakładając ich wagę ok. 2 Ton mamy przejazd 10-12 mln samochodów osobowych, do wykonania takich samych szkód. Jakie wnioski? Wnioski na jakie wpadłem są proste i do przewidzenia. Wystarczy ograniczyć ruch samochodów na drogach, wprowadzić limity. Nie jestem obiektywny ale jak dla mnie DW108, z dnia jest w coraz gorszym stanie. Zajmę się tym problemem dokładnie jednak dopiero w Czerwcu, gdzieś pod koniec Czerwca gdy będę się zajmował raportem StanDróg, gdzie już teraz myślę jakie drogi uwzględnię w raporcie. I niestety będę musiał uwzględnić znacznie większą ilość dróg, niż miało to miejsce Jesienią 2017. Wrócę jeszcze na chwilę to głównej przyczyny dzisiejszej jazdy ;) Postanowiłem zrobić dłuższy - trwający do końca mojego II semestru MGR, cykl treningów. Robienie trasy 50-tki jest tutaj dość oczywiste, zrównoważony teren, fajne tereny, i można się wykazać. Dzisiaj też mogłem się wykazać, niezłomnością i podjęciem tematu. Chodź jak zwykle miałem do tego opory jakieś. W trasę ruszyłem po godzinie 15. Dzisiaj towarzyszyła mi burzowa aura, od samego początku dnia, który zaczął się dla mnie jeszcze w Szczecinie było dla mnie pewne, że będzie dzisiaj burza. Wiedziałem jednak, że nie nastąpi tak prędko ze względu na liczne przejaśnienia na niebie ;) Gdyby miała być burza, to byłoby tak szaro, takie dziwne niebo byłoby cały czas. A przebijające się słońce świadczyło o tym, że burza nadejdzie ale nieco później. To mi nie przeszkodziło w pojechaniu w trasę. A nawet gdybym miał jechać w deszczu, szalejącej burzy to bym pojechał. W wakacje może, jak będzie ciepło, ciepły deszcz będzie i będzie szalała burza to będę sobie właśnie w burzy jeździł! ;)) Takie szalone pomysły mam, a co tam! Żyje się raz i trzeba spełniać swoje marzenia, być silnym, twardym i nigdy się nie poddawać! Nie poddaje się, trzymam się marzeń, jakie prowadzą mnie do robienia kolejnych wyzwań i zrównoważonych treningów.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 217

  • Trasa nr [łączna]: 301
  • Trasa nr [na blogu]: 215
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 30

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 297 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 211 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4262.67 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4311.95 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4256.65 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4004 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4053 km

  • Maksymalna prędkość: 31.4 km/h

  • Przejechałem: 49.28 km
  • Przejechałem [msc]: 268.26 km
  • Przebieg roweru [rok]: 758.8 km
  • Przebieg roweru [suma]: 11629.61 km

  • Przejechalem w 2018: 758.8 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 1.897 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 29.074 [%] km

  • Czas jazdy: 02:41:17 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 517:50:47 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 50:46:26 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 16:56:10 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 741:16:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:25:10 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:41:33 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:11 h

  • Średnia: 18.37 km/h
Przechodząc dalej, na trasie DW106 prawie pod same Błotno, nie myślałem już o dziurach w drodze i niszczejącej drodze. Znalazłem sobie inny temat do przemyśleń. Niekontrolowana spora wycinka drzew, jaka postępuje na całej długości drogi 106, przynajmniej dokąd widziałem. Setki zamordowanych drzew, całe hektary wycięte. Gdzie jeszcze rok temu były lasy, nie ma już nic! Pustka, syf. Tak wielkie niszczenie natury, w imię tych materialnych korzyści nie może się dobrze skończyć. Nieustannie ludzie zmieniają klimat, i niszczą urok naprawdę pięknych miejsc. Wiele drzew już wycięto, a przeznaczone do wycięcia są kolejne nie tylko na drodze DW106, ale także na gminnej drodze z Nowogardu przez Miętno, Wierzchy do Truskolasu, gdzie dzisiaj jechałem. Kurwa, jakbym tych skurwysynów dorwał, co tyle szkód robią, to jak ja bym ich pociął to już by się kolejni za to nie brali. Niszczenie leśnych dróg, do tego stopnia, że rowerem się nie da tam wjechać. Droga wygląda tak jakby specjalnie zaorana była. Skurwysyny jebane. I powycinane drzewa, całe lasy powycinane, co nie jest z korzyścią dla ekosystemu, prowadzi do wielu anomalii pogodowych i zmian klimatu. Ta wycinka nie jest prowadzona ze względu na dobro lasu, pod jakieś inwestycje tylko z czysto materialistycznych pobudek. W końcu drzewo to pieniądze. Które jest sprzedawane obcym mocarstwom. To oczywiście na szkodę naszego państwa, już nie wspomnę o tym jak takie wycinki oszpecają krajobraz, jak to wygląda gdy zostawia się takie dziury po wyciętych drzewach. Tam wyciętych - WYMORDOWANYCH. Taki widok towarzyszył mi przez kilka kilometrów drogi, pod samym Błotnem odbiłem drogą w stronę Wołowca, mijając piękne wsie, piękny krajobraz wsi, Grabin, Sikorki po skrzyżowanie (53.740091, 15.114943). Skąd pojechałem na wieś Wierzchy a dalej do Truskolasu. Są tu piękne tereny, gdzie jest wiele setek hektarów lasu. Co to komu kurwa przeszkadza?! Niech ci wszyscy prezesi firm, ich podwykonawcy i pracownicy odetną sobie zbędne organy, ręce, nogi i głowy jak nie mają co z sobą zrobić ale wara mi od lasów. Dalszego niszczenia lasów i przyrody! A pamiętam gdy jeździłem po DW106 z Nowogardu na Golczewo i w stronę Świerzna w wakacje 2015 r, gdy temp. wynosiła ponad 30^. Fajnie było jechać w cieniu, drzewka, cień. A teraz? Gdyby się takie lato powtórzyło w tym roku, to jest się całą drogę narażony na słońce. Dzisiejszego dnia nie robiłem zdjęć z tych miejsc, nie zajeżdżałem też po lasach, gdzie stoi bardzo dużo wyrżniętego drzewa. Ale spokojnie. Zrobię to w przyszłym tygodniu, gdzie moją jazdę zacznę od strony wsi Wierzchy do Sikorek, potem do Grabina i będę wracał przez drogę DW106. Swoją drogą na skrzyżowaniu DW106/DW108 jest od zajebania kamieni, wywalonych, ze względu na "remonty drogi, naprawy dróg", które szybko się powbijały mi w oponę. Wkurwia mnie coś takiego i to bardzo, zważywszy na to, że przednia opona w moim rowerze jest dość stara, dość zużyta i co?! Przez debilizm firm budowlanych / remontowych mam zapierdalać 20 km na pieszo do domu, bo mi zaraz szlak oponę trafi?! Ostatni raz tak bardzo na taką sytuację się wkurwiałem, tam dotyczyła ona kilku kilometrów drogi, często przystawałem aby te kamienie wydłubywać z opony, ta sytuacja dotyczyła trasy: Wiejskie przygody - 04.07.2017. Z wspominanej daty 04.07.2017. Problem wówczas dotyczył drogi DW147 z Wierzbęcina w stronę Łobza. Lata mijają a debilizm pozostaje. Wkrótce moja dzisiejsza trasa dobiegła końca, minąłem Wierzchy, las od strony Szczytników do Truskolasu gdzie ponownie - problem drzewny, a w zasadzie skurwysyństwa związanego z lasami. Jak nie wyrżnięte drzewa to bardzo dużo zaznaczonych do wyrżnięcia. Wkrótce, z kolejną trasą "50-tką", pojeżdżę po tych lasach, porobię pamiątkowe zdjęcia z miejsc gdzie jeszcze rosną drzewa, i porobię zdjęcia z miejsc gdzie drzew już nie ma :( A takich miejsc jest coraz więcej. Wkrótce wyjechałem w Truskolesie i udałem się w drogę powrotną drogą DW108. W drodze powrotnej zbliżała się wielkimi krokami burza. Masa robactwa atakowała i denerwowała. A tak przy okazji, ubrałem się na dzisiejszy wyjazd nieco za ciepło. Było w końcu 22^. A ja długie spodnie, koszulka zimowa z rozpinaną bluzą. No nie dobrze. W końcu wiosna, ale przez takie wieczne powietrze (ciągle wieje od kilku tyg) bardzo silny wiatr, ciężko wiedzieć jak to się stosownie ubrać. Chodź już wiem jak. Dzisiaj widziałem trzech rowerzystów jak na swoich kolarzówkach gnali, i żaden nie miał już długich spodni, ino letnie spodenki. A najlepsza jeżeli chodzi o to sytuacja spotkała mnie tuż za Grabinem gdy zbliżałem się do Sikorek. Jakaś młoda, ładna dziewuszka, mnie wyprzedziła i pognała. Nie miałem szans się z nią mierzyć ja ledwo 18-20 km/h na liczniku, ona ok. 40 km/h :) Aż dziw, że jej tak dobrze idzie, bo tu miałem pod wiatr, jechałem wolniej bo i ciężej się jechało no i miałem zrobione już ok. 30 km. Do domu jeszcze kawałek drogi mnie czekał. Gdzie najpiękniejszy fragment trasy to oczywiście droga za Miętnem do Wierzchy i sama wieś Wierzchy i jej okolice po skrzyżowanie na Szczytniki. Taka prawdziwa esencja wsi. A tak na koniec - warto wspomnieć, że ładny czas na trasie 50-tce osiągnąłem. Porównywalny do czasu z Czerwca 2016 r. Trasy: Ładny wynik na trasie 50-tce 28.05.2016 oraz wpis Poniżej 2.5h na trasie "50-tce" z 03.06.2016 r. A i na koniec ważna sprawa, wcześniej się skupiłem na innych ważnych sprawach i tą pominąłem. Dzisiaj znowu mój główny licznik Thor, dzisiaj znów zwariował. Przez 3 km wcale nie działał, potem głupieje z prędkością, wskazując na dzisiaj maksymalną prawie 52 km/h. Spisałem dane z licznika zapasowego, bo wyjścia nie ma. I nic nie poradzę. Można spróbować Thorowi kable zmienić, ale to się może stać tak jak z początku roku... Trasa: Noworoczna Trasa "20-stka" i problemy z licznikiem. Od tej trasy się w końcu problemy zaczęły i kilka razy się pojawiły w tym roku. Tyle, że w tym miesiącu (Kwiecień), pojawiają się w zasadzie co jazdę. Więc tak dłużej być nie może.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa13kwietnia2018zdj1.jpgtrasa13kwietnia2018zdj2.jpgtrasa13kwietnia2018zdj3.jpgtrasa13kwietnia2018zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)