10.09.2017
Jazda nr: 160

Tagi: makowice_sludwia, AS, makowice, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejsza jazda, jest dla mnie cyklem uzupełnienia treningu z dnia wczorajszego. Związku z tym, że miniony tydzień cienko wypadł z jeżdżeniem rowerem. Przepadł mi także projekt: "Polskie drogi - dzień2", musiałem nadrobić siły i możliwości w jeżdżeniu. Naturalnie - zdecydowałem, że zrobię dwie jazdy pod rząd, jakieś niedługie przecież nie chodzi o kilometry tylko po to aby wrócić z siłami i treningami na poprzedni tor. Tak to niestety wygląda gdy traci się trening a poprzedni nie jest zbyt intensywny. Podobna sytuacja spotkała mnie pod koniec Lipca, gdy wyjeżdżałem na wakacje. Wtedy też przepadła mi jedna jazda w cyklu treningu i aby ją odrobić, to zrobiłem mniejsze uzupełniające jazdy. Efekt takich przedsięwzięć jest oczywiście widoczny, w Sierpniu zrobiłem podobnie jak w Lipcu ponad 1000 km. Uważam to za całkiem ładny wynik, biorąc pod uwagę moje możliwości i możliwości sprzętu jaki posiadam. A co dzisiejszej jazdy - bez jakiś wielkich wymysłów, zwykła jazda na bardzo dobrze znane mi tereny i drogi do Makowic i na tutejsze powojenne lotnisko, nie wykorzystywane po wojnie i upadku PRL-u w Polsce, gdy jeszcze stacjonowało tutaj wojsko. Teren teraz jak najbardziej opuszczony, dający sporo możliwości pojeżdżenia sobie, z czego wiele razy korzystam.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 161

  • Trasa nr [łączna]: 246
  • Trasa nr [na blogu]: 160
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 96

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 242 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 156 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 2713.17 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2737.4 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2448 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 2473 km

  • Maksymalna prędkość: 39.3 km/h

  • Przejechałem: 24.23 km
  • Przejechałem [msc]: 120.56 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4188.44 km
  • Przebieg roweru [suma]: 10055.06 km

  • Przejechalem w 2017: 4188.44 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 10.4711 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 25.1376 [%] km

  • Czas jazdy: 01:35:36 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 412:27:31 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 276:48:35 h
  • Czas Jazdy Suma (wrzesień): 07:57:42 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 635:53:39 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:35:32 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:00 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:43 h

  • Średnia: 15.3 km/h
Nie inaczej było dzisiaj. Przyjechałem na lotnisko w towarzystwie, jechała dziś ze mną matka i jej koleżanka. Ale już po lotnisku z nimi nie jeździłem. W sumie chciałem się dzisiaj tylko kawałek przejechać. Nie mogłem poświęcać rowerowi zbyt dużo uwagi i czasu. Mam do realizacji inne zadania i inne plany przewidziane na dzisiejszy dzień - związku z czym zrobiłem sobie jedną rundę po lotnisku. Pojechałem na koniec pasa startowego na dawne hangary na samoloty i tam wjechałem w taką drogę otoczoną drzewami, która coraz bardziej zarasta. Nie jest użytkowana, teraz taki, który sprzyja rozwijaniu się różnej roślinności i wszystko pozarastane nie wygląda to ciekawie. Dalsza droga wgłąb tej "głównej" drogi, wyglądała coraz coraz gorzej. Była to taka boczna droga biegnąca obok pasów startowych. W dawnych czasach istniała ona do końca lotniska. Współcześnie już tak nie jest i jak nic się nie zmieni, to w całości ta droga w kolejnych latach stanie się tylko wspomnieniem, gdyż wszystko zarośnie i nic nie będzie. Dojechałem nią do końca i dalej przeciąłem po "polu" drogę znów to pasa startowego, nim przejechałem całe lotnisko i wybrałem się do wsi Czarne. Z Czarnego pojechałem na Dobiesław aby przez Dobiesław i Słudwie wrócić do domu. W powrotnej drodze, w popołudniowych godzinach, towarzyszyły mi piękne pejzaże chmurne. Chmury wraz z słońcem tworzyły różne obrazy - uwieczniłem je na zdjęciach, wraz z drogą powrotną do domu. W Słudwiach o mało nie miałbym wypadku! Jadę przez Słudwia i wyprzedza mnie samochód i w tej samej chwili na jezdnię prosto przede mnie wybiega pies, który nawet nie patrzy na boki, leci prosto. Nie miałem czasu na reakcje tj. zahamować czy cokolwiek. Jakbym był kawałek dalej to zderzyłbym się z tym psem i taki byłby finał dzisiejszego wyjazdu. Niezbyt ciekawa opcja jak na moje pierwsze przygody i moje pierwsze jazdy po przekroczeniu bariery 10 000 km rowerem. Na szczęście nikomu nic się nie stało ani mnie ani temu pieskowi, który dzisiaj zachował się bardzo nie rozważnie ;)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10wrzesnia2017zdj1.jpgtrasa10wrzesnia2017zdj2.jpgtrasa10wrzesnia2017zdj3.jpgtrasa10wrzesnia2017zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)