Trasa z dnia dzisiejszego jest udaną przejażdżką, która nie udała się wczoraj :( Wczoraj planowałem tą trasę. Mogłem się za nią zabrać późno bo dopiero po godzinie 15. A dziś normalnie - po godzinie 13 pojechałem. I fajnie było. Nadal jest ciepło - dzisiaj temp. wynosi ok. +6℃. Trochę wiatr przeszkadza jednak nie ma tragedii. Nadal można utrzymywać wysokie tempo jazdy i zmierzyć się ze szlakami Trasy na Brodniki, której nie robiłem już od tylu miesięcy! Ostatni raz tą trasę robiłem 30.07: Smutna Trasa Brodników. Kawał historii jest z tym związany. A teraz na nowo mierzę się ze szlakami tej trasy. W nieco innym spojrzeniu zarówno na nią jak i na jej trasę. W końcu jeśli jest się prawie codziennie w jednej ze wsi, przez którą przebiega ta trasa (Trzygłów), pracuje się tutaj, bywa prawie codziennie i z każdym tygodniem zna się coraz większą społeczność ludzi związanych z tą wsią - to nieco inaczej przebiegają odwiedziny przez nią. To nieco inna sytuacja niż w przypadku np. takiego jebanego Szczecina. Znienawidzonego przeze mnie miasta, gdzie miałem swoją pierwszą trasę. Tam natrafianie na znajomych z pracy czy w ogóle znajomych jest bardzo mało prawdopodobne. I jakoś inaczej wyglądało to życie, przejeżdżanie przez te zakompleksione pod każdym względem miasto. Z nie wiadomych mi przyczyn, może świadomie albo po prostu tak wyszło, odkąd pracuję w Trzygłowie to praktycznie rowerem tutaj nie bywałem. No może poza powrotem z trasy: "30 000" Aurelio !. Nie było jakoś okazji tutaj przyjeżdżać. Choć była jeszcze jedna trasa, która w te strony mnie poprowadziła: Jesienne wsie i lasy. A tak nic sobie takiego nie przypominam..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 738
Trasa nr [łączna]: 820
Trasa nr [na blogu]: 734
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 214
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 811 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 725 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7762 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7786 km
Maksymalna prędkość: 31 km/h
Przejechałem: 23.94 km
Przejechałem [msc]: 305.37 km
Przebieg roweru [rok]: 9219.29 km
Przebieg roweru [suma]: 31785.02 km
Przejechalem w 2020: 9219.29 km
Podroż dookoła świata (2020) 23.0482 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 79.4625 [%] km
Czas jazdy: 01:21:58 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1785:56:29 h
Czas Jazdy Suma (2020): 587:33:09 h
Czas Jazdy Suma (grudzień): 20:14:55 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2009:22:37 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:41:15 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:44 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:12 h
Średnia: 17.73 km/h
Dzisiejszy fajny i zaplanowany wyjazd, jest w pełni konsekwencją nieudanego wczorajszego wojażu: Szybka przejażdżka. Wczoraj się nie udało no ale chociaż jakieś kilometry zrobiłem. A dzisiaj dobijam więcej. Znacznie więcej! Idąc tym tokiem rozumowania jutro zrobię jeszcze więcej! Jutro mam w planie zrobić moją klasyczną trasę 50-tkę! I żadne planowane deszcze ani inne atrakcje mi tego nie zepsują! Do końca roku pozostaje coraz mniej czasu, siłą rzeczy przebieg sumaryczny Aurelii coraz bliżej zbliża się do wyniku 32k km. To nie tylko oznacza przekroczenie granicy 16k km na przedniej oponie - na której jeżdżę od trasy: Makowice z 11.10.2018 r., a także PEWNOŚĆ, że przekroczyłem granicę 500 km w Grudniowym miesiącu. Tak naprawdę, a o tym wspominałem w ostatnich wpisach - 32k oznacza, że zrobiłem nieco ponad 500 km :) Ale to nic. Jakiś wyznacznik muszę mieć - i lepiej dążyć do tego aby sumaryczny przebieg Aurelii przekroczył w tym roku 32k, przebieg na liczniku Sigma tym samym przekroczył wartość 8k km. Niż miałoby mi jakimś cudem tych kilometrów zabraknąć.. Dlatego nieustannie walczę - zastanawiam się nawet czy dla sensu walki nie byłoby właściwe postarać się przejechać prawie każdy (za wyjątkiem jednego dnia) - dzień do końca roku.. Niezależnie od tego ile miałbym kilometrów którego dnia robić - to zawsze jakiś przebieg by był.. Zawsze mogłoby się dziać coś pozytywnego.. :) Piszę tak za wyjątkiem jednego dnia bowiem planuję 30.12 zrobić sobie przerwę od jeżdżenia. Zebrać siły na ostatnią jazdę w roku - na bardzo ważną i wyjątkową moją noworoczną trasę! Nie ma nic ważniejszego w rowerowym roku niż moja noworoczna trasa. W końcu ona jest podsumowaniem zmagań z całego roku - podsumowaniem tego co udało mi się osiągnąć. Jest ona także wyrażeniem nadziei, że kolejny rowerowy rok będzie również udany! :) To w końcu wyjątkowa trasa.. I tak do niej dążę. Co by nie mówić każda moja trasa jest wyjątkowa. Nawet tak dobrze znana jak trasa na Brodniki. Najbardziej przeszkadza mi na niej kilka takich aspektów. Na nowo psuje mi się przerzutka w Auelii. Narzekałem na to, choć we wpisach nie pisałem już na trasie: Iglice: "Pałacyk jak ze snu"- Grudzień. W kolejnych dniach nie jest lepiej. Czasem coś szarpnie, nie ułoży się. I nie chce trzymać przełożeń. Obecnie obserwuję to na środku kasety na dłuższej jeździe na przełożeniu "4". Przyczyny mogą być dwie: albo chujowa linka i co dopiero założona już popękała - albo faktycznie sprężyna w ramieniu przerzutki już nie daje rady, nie trzyma przełożeń. Znakiem tego, będzie ciężko dążyć do tego aby wymienić przerzutkę wraz z wymianą napędu. A to wydaje się być jedyne rozsądne rozwiązanie. Bez sensu wymieniać przerzutkę i niszczyć sobie jej kółka prowadzące na zużywającym się coraz mocniej łańcuchu, który powoli się już nadaje do wymiany.. No a druga sprawa to te pierdolone samochody. Jest ich jeszcze więcej niż wczoraj, i każdy oczywiście musi zapierdalać bez opamiętania.. Bardzo źle się stało, że wyremontowano drogę DW109. To jest niepotrzebna a wręcz szkodliwa inwestycja, która przynosi więcej szkód niż ewentualnego pożytku! A najbardziej uderza fakt, że nie zrobiono dróg dla rowerów w ramach tej inwestycji! A to nie wszystko - w pseudo sposób jacyś partacze zaczęli remontować drogę już od Baszewic w stronę Waniorowa i odcinek do Grębocina. To już jest tak spierdolone, że w ogóle nie da się tu jechać. Wysypane czarne kamienie i tak zostawili i zadowoleni.. No kurwa. Po co w ogóle się biorą za te inwestycje skoro nie mają o tym żadnego pojęcia?! A gdyby tego było mało to nie wszystko. Chyba na domiar złego czeka mnie wymiana dętki w tylnej oponie.. Nie trzyma powietrza, te schodzi do poziomu ok. 2 atm.. Nie dawno pompowałem (na trasie Iglice), potem nie sprawdzałem tego a możliwe, że zeszło. Dzisiaj przed trasą sprawdzam oponę a ona miękka. Po podłączeniu pod pompkę okazało się, że są tylko 2 atm. Skoro sytuacja się będzie powtarzać to albo kleić, naprawiać tą dętkę, ewentualnie wymienić jej wentyl albo wymienić całą dętkę.. I tak ciągle coś.. A taka ciekawostka: przednia opona ma ponad 2 lata (2 lata i 2 msc), przebieg zbliżający się do 16k km i nadal się trzyma - na oryginalnej dętce i nie popuszcza powietrza... I to jest jakość, o którą obecnie po prostu trudno.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)