Trasa z dnia dzisiejszego to mój smutny i pewny niepewności powrót do Szczecina, po dość udanym i pięknym weekendzie.. Moje plany w 100% się powiodły, trzy super trasy, których suma kilometrów przekroczyła wartość 130 km: Powrotu Czas, Trasa Golczewo-Stuchowo-Kocierz, Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Styczeń... Piękne czasy weekendu jednak minęły, i dzisiaj nastąpiło spotkanie z szarą rzeczywistością. Te cholerne miasto, trudy życia w mieście, i dopierdalanie się do mojej osoby w jebanej pracy.. Jak ja nie chcę tu przychodzić. Inni współpracownicy są OK, inne wydziały są OK. Problem jest w samym wydziale w którym pracuję w Wydziale Łączności i Informatyki. Największy problem stanowią tutaj najdłużej pracujący pracownicy. Chorzy ludzie. Stąd między innymi ta niepewność, do której odnoszę się w tytule dzisiejszego wpisu. Niepewność wobec wobec tego, co przyniesie czas jeszcze ponad 3 msc. Jak potoczą się moje losy, czy dalej będę tu pracował by mieć ten staż 1 roku, czy wypierdolę stąd. Czy wypierdolą mnie szybciej. Bo mnie kurwa ponosi.. Naprawdę.. A to jedyne problemy tego miasta i dzisiejszego dnia. Problemy komunikacyjne, które doprowadziły do niebezpiecznej sytuacji pl. Kościuszki, i zryte hamulce przy Aurelii. Te w takim stanie są co najmniej przez cały 2020 r., a więc problem się ciągnie co najmniej od trasy: Pierwsze kilometry!. A tak naprawdę jeszcze wcześniej słyszałem przy hamowaniu niepokojące dźwięki. Okazało się, że klocki hamulcowe były zdarte do zera, i zaczynały rżnąć felgi kół. I teraz mam do wymiany felgi. Klocki wymieniłem ale tak.. Temu popierdolonemu miastu już całkiem padło na łeb! Usługa wymiany klocków w serwisie: 40 zł?! No kurwa serio?! Popierdoliło ich!!! A pomyśleć, że kilka miesięcy temu chwaliłem ten serwis, bo faktycznie jak mi wyregulowali przerzutkę to do dzisiaj się trzyma i działa, mimo mocno zużytego napędu (już trochę ponad 9k km)..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 536
Trasa nr [łączna]: 618
Trasa nr [na blogu]: 532
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 12
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 609 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 523 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2839.76 km
Stan Licznika Końcowy: 2860.13 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2865.4 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15087 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15108 km
Maksymalna prędkość: 33.7 km/h
Przejechałem: 20.37 km
Przejechałem [msc]: 436.07 km
Przebieg roweru [rok]: 436.07 km
Przebieg roweru [suma]: 23001.8 km
Przejechalem w 2020: 436.07 km
Podroż dookoła świata (2020) 1.0902 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 57.5045 [%] km
Czas jazdy: 01:30:45 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1227:35:02 h
Czas Jazdy Suma (2020): 29:11:42 h
Czas Jazdy Suma (styczeń): 29:11:42 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1451:01:10 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:25:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:25:59 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:25 h
Średnia: 13.58 km/h
Dzisiejsza trasa a w zasadzie dzisiejszy dzień przynosi bardzo wiele niepokoi, złych myśli i skojarzeń. Przede wszystkim wczoraj wróciłem po dłuższym weekendzie do Szczecina, wystarczyło kilka godzin abym popadł w smutek.., z którego wyciąga mnie jedynie myśl, że byle do piątku.. Bo w piątek (24.01) wracam do domu. I znowu będzie problem z powrotem na Szczecin, nie dość, że to jest powrót z rowerem to jeszcze sam powrót tu.. Jest dla mnie bardzo ciężki, coraz cięższy. Coraz bardziej zniechęcam się do życia w mieście i mam ku temu powody. Chujowa praca, która mnie wykańcza i popierdolone towarzystwo, które tutaj jest. Codzienne problemy dojazdowe po mieście.. Nie przywykłem do tego jak wygląda życie w mieście i nie przywyknę. No i nade wszystko te uszkodzenia Aurelii, kolejne wydatki. Począwszy od początku historii, to mój niechętny przyjazd do pracy. Wciąż jest z rana nieciekawie, nieprzyjemnie, ciemno. I to mnie zniechęca do walki do jazd. I muszę walczyć z sobą aby pojechać. No udało się. Dzisiaj miałem nawet w planie zrobić taką Szczecińską 20-stkę. Ale jej nie zrobiłem. W pracy nie było fajnie. Męczyłem się, i jeszcze się znowu pożarłem z kurwami z którymi pracuję, a w zasadzie z taką jedną kurwą, pizdą jebaną co mnie na nerwy działa.. I taki niespokojny, w niespokojnej pogodzie słysząc te niepokojące dźwięki przy hamowaniu a nadto widząc porysowane felgi przy kołach, postanowiłem pojechać do serwisu na Mierzynie koło jeziora Słonecznego. W tym serwisie, co się chwali.. Robiłem ustawienie napędu kilka msc temu: ZS: Deszcze, Burze i Sklep Dino. Ale dzisiejsza naprawa i prognoza na przyszłość nie jest optymistyczna.. To jest po prostu skurwysyństwo co się tutaj dzieje. Wymieniłem klocki, które miałem zdarte do blachy i nawet blachę zdartą. Kupiłem klocki, których para 32 zł! Więc już mamy 2x32 zł + usługa 40 zł! I to jest kurwa pojebane. No kurwa no. Wymiana klocków droższa niż same klocki! Za co kurwa 40 zł?! To mnie już rozpierdoliło do końca. Wcześniej rozjebała mnie sytuacja na ul. Krzywoustego, cała droga zawalona w autach, tramwaje, wszystko normalnie. Pcham się między nimi do pl. Kościuszki. Tam nadpobudliwy tramwaj kilka minut nieustannie trzyma dryndanie na kierowcę osobówki, który blokuje mu przejazd. Sytuacja ta kończy się tak, że tramwaj wjeżdża choć nie powinien, zablokował skrzyżowanie, inne auta zablokowały skrzyżowanie. A ja ten cyrk omijałem przez torowiska. Inni kierowcy się na mnie darli -.- I podobno zajechałem drogę i oplułem koleżance samochód! :O Popatrzcie sami: Co się odjebało - Facebook.. Ja pierdole co się dzieje w tym mieście, jak miasto niszczy ludzi :( No jest to po prostu straszne. Przejazd ul. Ku Słońcu już ok, tylko zastanawiający jest licznik rowerowy na ul. Ku Słońcu. Dawno nie jeździłem tędy, od wczesnej jesieni 2019 r., w zasadzie.. Ale chyba jest coś nie tak :) Licznik się nie zresetował i dzisiaj wskazał wartość: 125 270! Więc na pewno się nie zresetował na początku roku.. No cóż.. Jeszcze tylko powinienem zobaczyć jak zachowuje się licznik na al. Wyzwolenia.. No i dobra, no byłem w serwisie, z Aurelią jest źle. Zniszczone klocki zniszczyły obręcze (felgi) kół. Najgorzej wygląda przednie koło. Jest tak źle, że może się w każdej chwili rozwalić. To odebrało mi dzisiaj ochotę na trasę :( A miałem robić pierwszą w tym roku Szczecińską Trasę 20-stkę. Nie zrobiłem jej, pojechałem nie mniej do Stobna przez Przylep, gdzie wciągu ul. Okulickiego skurwysyny jebane drzewa wymordowały. W Stobnie odbiłem na Mierzyn.. Mrok mnie już dopadł, więc w mroku, smutku i niepewności jechałem do Mierzyna, przez Mierzyn do Szczecina i do internatu.. Dzisiaj nie miałem spokojnego dnia ani spokojnego po południa.. Emocje skrajne i bardzo negatywne mną targały. Na ustach, w słowach i myślach słowa typu: CHWDP JP100% gościły.. I smutek i żal, że Aurelia jest ranna.. Mam nadzieję, że bliżej weekendu, może w weekend, uda mi się tą sprawę załatwić i Aurelia znowu powróci do pełni zdrowia i formy! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)