21.04.2025
Jazda nr: 1567

Tagi: tr50stka, wiejskie_przygody |

Trasa w dniu dzisiejszym następuje po bardzo ciężkim świątecznym okresie. Nie lubię świąt i pewnie każdy kto mnie zna to wie, że tak jest. Nie lubię. Święta nie są fajne. W tegoroczne wybrałem się w niedzielę (20.04) do Łeby. Miło spędzić czas. A oczywiście tak nie było. Powodów jest kilka. Skurwysyństwo ludzi, wyzysk. Oszustwa na każdej stronie. W wyniku tego materialistycznego podejścia w takich kurortach - uszkodziłem sobie trochę samochodów. Jestem ponadto wykończony fizycznie prawie 13 km chodzenia.. Za dużo.. Może w innych okolicznościach dałbym radę. Tylko wciąż boli mnie noga - głównie noga, ręka mniej po "incydencie" z czwartkowej wycieczki: Szkoła & Zdobyte Szczytniki. Nie dość, że zrobiło się obejście plażą i wejście przez port do miasta w Łebie, co samo w sobie było zrobieniem ok. 6-7 km. To jeszcze przyszło mi wracać ponad 6 km z Wydm Łebskich. Tylko dlatego, że te chuje i złamasy z tych "moleksów" już kurwa nie jeżdżą. Oburzające. Gdyby nie było podwózki w pierwszą stronę to bym się nie wybierał. Liczyłem na to, że wrócę też w ten sposób. A to nic z tego... Trzeba było wracać na pieszo. Potem incydent z autem na parkingu... Same komplikacje... Wróciłem taki zajechany... Ok. 23. Nie wyspałem się. Dzisiaj padnięty... Wstałem nie mniej. I pojechałem. Sam nie wiem jak tego dokonałem ale mimo wszystkich trudów i zmęczenia przejechałem dzisiejszą wcale nie łatwą trasę, szlakami trasy 50-tki. Zrobiłem sobie dla ułatwienia trasę moim ulubionym jej śladem przez Grabin i powrót na Wierzchy - Truskolas. Gdybym sobie jeszcze utrudnień dokładał i jechał na Grabin aby wrócić przez Unibórz... No pewnie też bym dał radę. Skoro jednym wariantem trasy dałem radę... To i drugim był dał. Tylko po co mam sobie utrudniać i tak trudne życie?... A kilometry to kilometry. Ważne, że zrobione. Okres świąt mam szczególne ciężki. Wciąż poturbowany ale działam dalej. Nie poddaję się... I działam dalej...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1576

  • Trasa nr [łączna]: 1653
  • Trasa nr [na blogu]: 1567
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 41

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1639 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1553 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25577.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25628.13 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25456.13 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3993 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4043 km

  • Maksymalna prędkość: 33.4 km/h

  • Przejechałem: 50.53 km
  • Przejechałem [msc]: 351.14 km
  • Przebieg roweru [rok]: 894.49 km
  • Przebieg roweru [suma]: 62327.95 km

  • Przejechalem w 2025: 894.49 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 2.2362 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 155.8199 [%] km

  • Czas jazdy: 02:45:00 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3975:55:30 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3752:29:22 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 60:27:04 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:22:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:47:52 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:28:28 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:52 h

  • Średnia: 18.37 km/h
Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie szlakami trasy 50-tki. Po wspominanych już trudach wczorajszego dnia, sam się sobie dziwię, że mnie się w ogóle chciało z domu wychodzić. Czy cokolwiek robić. A to pojechałem. Na zasadzie: a dam radę to dam. A jak nie to nie. A im mniej zostawało kilometrów do celu tym trudniej było myśleć o tym aby zrezygnować. I nie zrezygnowałem. Dzisiaj mocno we znaki dawał się wiatr. Czyli taki standard. Wkurwiały mnie samochody, których jest za dużo. A ich zachowanie na drodze jest skandaliczne. Zapierdalają wszyscy. Nie liczą się z nikim tylko z własnym: "JA" na drodze... Może się trochę gorzej czułem - bo dość mocno irytowały mnie te auta. A do tego Aurelia. Coraz mocniej i coraz bardziej odczuwam jak lata tylne koło. Już to kilka razy obserwowałem i wydaje mi się, że ma bicie. Tylko zaczynam się mocno zastanawiać na ile jest to bicie od samego koła a na ile od opony. Ostatnio nie miałem do niczego szczęścia i być może kolejna opona - skądinąd moja pierwsza Continental - traci swoje życie?... Będę musiał to sprawdzić. Z ciekawostek to nie wszystko. Chyba pierwszy raz albo pierwszy raz kiedy zwróciłem na to uwagę.. Mijał mnie samochód z rejestracją: DX. To nowe rejestracje dla Wrocławia :-) -> Nowe rejestracje dla Wrocławia - wroclaw.pl. Informacja z 2024 r. A mnie się dziś fartnęło widzieć takie auto, w Truskolesie blisko skrzyżowania na Imno. Jeśli będzie widoczne na nagraniu to pewnie wrzucę w zdjęcia z dzisiejszego wyjazdu. Najgorzej to te tylne koło. Od początku trasy dawało się mocno we znaki. Mocniej niż w inne dni. I może dlatego tak na to zwracam uwagę... Coś się po prostu dzieje i trzeba to wyjaśnić. Nim się sezon na dobre zacznie a ja się na dobre "rozkręcę" w jeżdżenie. Wtedy jakiekolwiek awarie nie są mi na rękę... I może się powtórzę a może nie. Cieszę się, że dziś mimo wszystko pojechałem. Była to ciężka trasa ale na szczęście udana..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21kwietnia2025zdj1.jpgtrasa21kwietnia2025zdj2.jpgtrasa21kwietnia2025zdj3.jpgtrasa21kwietnia2025zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)