02.05.2025
Jazda nr: 1574

Tagi: KW, WG, wiejskie_przygody |

Dzisiejszą trasę można z powodzeniem nazwać właśnie: "mordęgą". Z różnych powodów. Teren, pogoda. Ta pogoda to taka wątpliwa właśnie. I wykańczająca. A do tego jestem wykończony po wczoraj: Nieudana trasa: brak sił.... Był to w zasadzie także taki spontan ten dzisiejszy wyjazd. Niby coś było ustalane z KW i WG ale nic konkretnego. Chodziło tylko o to aby się w ogóle spotkać. Przejechać. I tylko o to. Tylko właśnie nie wiele z tego wyszło. I wieczorna zmiana pogody. I to, że całą majówkę ciągle gdzieś jeżdżę, wracam późno. Czuję się zmęczony. Wcale nie odpoczywam. Powinienem sobie jakieś wolne zrobić po tej majówce. No dobra. Cała trasa wydaje się bezsensowna. Lepiej by było jakbym w ogóle dzisiaj rowerem nie był tutaj - w Starym Drawsku a tylko samochodem. Nie musiałbym się martwić o rower. Może wróciłbym później. Myślałem aby się przejechać dzisiaj. I to pomimo tego, że bardzo mocno wieje. I to mocniej niż wczoraj. Jakaś rozsądna mała trasa. Tym czasem skończyło się na 30 km. Jestem jednak padnięty. Całość organizacyjnie to tez jakieś nieporozumienie. Jak zawsze brak jasno określonych planów i celów. Celem był pałac Drahim w Starym Drawsku. No i ok. To rozumiem. Byłem pod nim, jednak strudzonych wędrowców (WG i KW) nie było... Wyjechałem im na spotkanie i dobrze, że chociaż tutaj się po drodze znaleźliśmy... Jednak jak zwykle nie dotrzymałem im tępa. Te górki tutaj i tak mnie wykańczały. I ostatnie pełne aktywności dni mnie wykańczają. Codziennie coś.. Codziennie wracam późno okolica 21-22. Kładę się późno spać. Wstaję taki nie wyspany. Dzisiaj nie było wcale lepiej. Wstałem taki zmęczony... Nie mogłem dość długo się pozbierać aby cokolwiek zacząć robić. Moja aktywność zaczynała się w okolicy godziny 11. Wkrótce pojechałem bo miałem nadzieję, że zobaczę się z WG i KW w okolicy godziny 15. A tak naprawdę to mogłem dopiero o godz. 15 z domu wyruszyć... Albo spotkać się z nimi w Cieszynie (przy jeziorze Siecino) - skąd dzisiaj wyruszyli. Mając do Starego Reska jedynie 20 km drogi. Spotkaliśmy się dopiero za wsią Warniłęg. Miałem przejechane prawie 15 km. No może ciut mniej. Bo kawałek po Starym Resku się zakręciłem nim pojechałem kolegom na spotkanie...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1583

  • Trasa nr [łączna]: 1660
  • Trasa nr [na blogu]: 1574
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 48

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1646 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1560 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25840.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25870.98 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25696.32 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4256 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4286 km

  • Maksymalna prędkość: 37.8 km/h

  • Przejechałem: 30.28 km
  • Przejechałem [msc]: 85.52 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1137.32 km
  • Przebieg roweru [suma]: 62570.78 km

  • Przejechalem w 2025: 1137.32 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 2.8433 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 156.427 [%] km

  • Czas jazdy: 01:56:24 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3990:56:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3767:30:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 75:27:48 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:01:15 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:30:38 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:34:20 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:48 h

  • Średnia: 15.66 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była nieco męcząca. Pogoda dawała się we znaki, silny wiatr. I sam teren tutaj jest męczący. Nie przyjechałem w pełni wypoczęty, w pełni sił. Więc trudno oczekiwać dobrych rezultatów. Problemy co krok. A największy przynajmniej dla mnie to opóźnienia i brak planów. Tak nawet celowałem aby zrobić dziś chociaż z 20 km. Nie było jednak jednak jasno określone gdzie pojedziemy. Miała być to okolica Czaplinka. Stare Resko jest pod Czaplinkiem. Nie wiele jednak stron tutaj znam. Kilka razy byłem w tych okolicach: Udany Czaplinek. Mam jednak mieszane uczucia i wspomnienia odnośnie tych stron. A przykre wydarzenia, które położyły mnie na miesiące.. I wciąż na mnie oddziałują.. Nie są kwestią wspomnień choćby z przed 1000 dni czy dalej... To wciąż świeże rany, które się nie zdołały zagoić. I tak wracam w miejsca, które wspominam i które kojarzę z tą lepszą przeszłością. Bo to co lepsze i piękniejsze to, to co było niekoniecznie to co nadejdzie. No ale dobra. Gdy byłem na miejscu - po godzinie 14. Było jasne, że współtowarzyszy podróży nie ma. Skorzystałem więc z chwili czasu, i fundnąłem sobie burgera w przydrożnym barze. Mogę go polecić - bo spoko był :-) Wzmocniony nie zdrowym jedzeniem ruszyłem w nie łatwą podróż w stronę Warniłęg przez Kluczewo. Małym problemem jest przejazd drogą DW163. Jest w trakcie remontu. Zerwany asfalt, pełno słupków. W ogóle ciężko się jedzie bo wiatr... To jeszcze takie utrudnienia. Problem jest szerszy i ciągnie się prawie pod Połczyn. Możliwe, że ta droga (DW163) będzie przechodziła remont w całości. No nie powiem. Przydałoby się jej bo jest dziuurawa. Jednak dzisiaj, przy większym natężeniu ruchu.. To nie było rozsądne tu jechać. W innych okolicznościach bym się nie wybrał. Miałem jednak nadzieję, że spotkam się z kolegami szybciej gdzieś w okolicy 10 km. Pod Bolegorzyn. No ale niestety - przyszło mi jechać dodatkowe 5 km. I tylko górka, górka i czasem z górki i tak do Warniłęga. Problem w tym, że trzeba było wrócić z Warniłęg. I każde "z górki" zamieniało się na "pod górkę". Ciężko - z większym tempem to w ogóle nie dałem rady. I zostałem w tyle. Z trudem jakoś dojechałem. Wróciłem do Starego Reska. Tam ostatecznie loty dronem. Kilka ujęć. I wkrótce czas wracać. I tak wróciłem później niż chciałem bo wyjeżdżałem stąd w okolicy godz. 19. Wracałem autem tak samo jak przyjechałem na Połczyn. Podziwiając piękne rejony "krainy 5 jezior". Będę chciał tu wrócić. W te wąwozy. Może nawet w któreś piękne i słoneczne majowe dni powrócę?.. Bo czemu nie... Najlepiej z rowerem, dronem, aparatem. Ze wszystkim. I tak wracam późno bo nim wróciłem do domu to i tak była 21. Wykąpać się to już po 21. I znowu taki zmęczony spać. A przede mną kolejne intensywne dni majówki. Na sobotę (03.05) - planuję kolejne wydarzenia w Kołobrzegu. Tym razem jednak jadę tylko autem. Tym razem bez Aurelii... Za to z planami =) U mnie wszystko musi być i zaplanowane i ułożone.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa02maja2025zdj1.jpgtrasa02maja2025zdj2.jpgtrasa02maja2025zdj3.jpgtrasa02maja2025zdj4.jpgtrasa02maja2025zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)