10.04.2025
Jazda nr: 1561

Tagi: narnia, sludwia, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Trasa z dnia dzisiejszego jest lekko ambitniejszą wyprawą, przy lekko lepszej pogodzie. Wciąż jest chłodnawo a najgorszy to ten wiatr. Tak wieje! Jakby nie wiało to by fajnie było. A tak naprawdę to potrzebuję się przejechać. Ostatnie dni są ciężkie, życie jest ciężkie. I smutne. A do tego sytuacja pod osiedlem jest irytująca. Zdążyłem już ponarzekać na tą maskaradę w postaci wycinki drzew na tej łące przy osiedlu gdzie mieszkam. I co się dzieje dziś? A jakże. Skurwysyny dalej tną te drzewa... Mną stop hałasują i doprowadzają mnie do kurwicy w ten sposób. Przecież ta sytuacja ciągnie się już od tygodni, co jakiś czas wracają i tną. Jak wyjeżdżałem to kurwy byli. Jak zdążyłem wrócić z pierwszej części trasy: "z Słudwii na Dobiesław" to dalej byli. Ten odcinek zajął mi ok. 55 min. Jak wracałem to się dalej kręcili... A ja jechałem dalej w swojej wyciecze i szukaniu zagubionej gdzieś w 2024 r. ambicji... Jechałem na Narnię. Na moją Narnię.. Ta towarzyszyła mi głównie w smutnych chwilach. Głównie, nie chcę mówić, że prawie zawsze wracam tam gdy jest mi smutno. Tylko coś w tym jest w tym: "prawie". Nie zawsze bo są wyjątki... Tylko ostatnie tygodnie czy miesiące to dość depresyjne powroty do Narnii. Dziś bywa tak na pograniczu. Bardziej jestem zmęczony życiem i potrzebuję odetchnąć. A taki wyjazd tutaj jest dobrą odskocznią od trudów codzienności. No i pojechałem w drugą część trasy w której miałem wątpliwości co do dzisiejszego zachodu słońca. Czy w ogóle będzie. A był! Podobnie jak tydzień temu: Odwrócona Trasa Brodników. Dziś dla odmiany złapałem zachód słońca dronem, zrobiłem ujęcia przy osiedlu i tej nieszczęsnej łąki, którą widuję całe życie. A kto wie ile ten stan rzeczy jeszcze się utrzyma... Nie tylko to, ile jeszcze pożyję a ile ta łąka przetrwa. ... W tych niepewnych i jak bardzo złych czasach...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1570

  • Trasa nr [łączna]: 1647
  • Trasa nr [na blogu]: 1561
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 35

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1633 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1547 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25396.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25424.42 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25252.42 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3811 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3839 km

  • Maksymalna prędkość: 33.3 km/h

  • Przejechałem: 27.92 km
  • Przejechałem [msc]: 147.42 km
  • Przebieg roweru [rok]: 690.77 km
  • Przebieg roweru [suma]: 62124.23 km

  • Przejechalem w 2025: 690.77 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 1.7269 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 155.3106 [%] km

  • Czas jazdy: 01:54:48 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3962:19:37 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3738:53:29 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 46:51:11 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:46:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:23:46 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:20:19 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:53 h

  • Średnia: 14.69 km/h
Dzisiejsza trasa wiedzie mnie przez takie połączenie dwóch tras - można powiedzieć cyklicznych. Połączenia skromnego kółka: "Słudwia", które miałem robić ostatnio a dokładnie wczoraj: Trasa Makowice-Słudwia. Tylko ambicja kazała mi jechać dalej. A szczęście dla odmiany poprowadziło mnie lepszym wariantem trasy na którym nie musiałem tak dużo męczyć się z wiatrem - jedynie końcówka trasy pod wiatr. Jakbym jechał przez Makowice to miałbym większość trasy pod wiatr. I tak po takim męczącym dniu, dziwnych snach jakie dziś miałem - z motywem śmierci... Ruszyłem w trasę... Rozmyślając o tych ostatnich snach. Dziś dla przykładu śnił mi się wujek Gienek z Makowic, który odszedł 08.03. Trochę już minęło. To już miesiąc czasu, a pamięć po nim wciąż żywa. A sama myśl, że go już nie ma jest taka dziwna, i obca. A jednak prawdziwa... W tym śnie widziałem wujka jak żywego. Tylko to nie był on! W jego ciele zamieszkał jego brat Józef... Dziwne to wszystko ale to nie jedyny ze snów. W ostatnich dniach motyw śmierci pojawia się kilka razy w moich snach - dotyczy szkoły... czy mojego prywatnego życia jak odejście mojej matki... Nie dość, że życie za dnia mnie dobija to w snach spokoju nie mam. I to kolejny powodów do dobijania... I ciągną się trudy życia i trudy codziennego dnia. Potrzebowałem się odstresować, przejechać. A taka łączona trasa.. Była fajna. Zresztą w domu i tak nie posiedziałbym w spokoju bo jest jak jest. To jedna sprawa. A druga - te kurwy bawili się w cięcie na kawałki drzew, które wymordowali na tej łące... Kolejny raz. Kolejny dzień... I zawsze tak samo mnie to wkurwia... A sytuacja się powtarza co parę dni jak te pajace wracają. Jeden przyjeżdża rowerem a drugi skuterem. Jak wróciłem z Słudwii i jechałem na moją Narnię w stronę Barkowa... To wciąż okupowali ten skrawek ziemi. Jak już wróciłem po kolejnej godzinie dziadów nie było. Pozostał jedynie wiatr. Nie utrudniał jednak mocno sterowania dronem. A sam zachód się udał. Zrobiłem kilka fajnych ujęć. Będzie pamiątka dzisiejszych zmagań. Dziś niestety nie tak ciepło jak tydzień temu ale weekend zapowiada się ciepły. I pierwszy raz w tym tygodniu temp. ma wzrosnąć do 20℃! I oby tak było. To chętnie skorzystam z tej pogody i zrobię jakąś trasę 50 km... A dzisiaj dla odmiany spędziłem miłe po południe...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10kwietnia2025zdj1.jpgtrasa10kwietnia2025zdj2.jpgtrasa10kwietnia2025zdj3.jpgtrasa10kwietnia2025zdj4.jpgtrasa10kwietnia2025zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)