18.07.2025
Jazda nr: 1621

Tagi: drzewa, dw106, dw108, tr50stka, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest kolejną moją trasą 50-tką robioną w tym roku rowerowym! To także kolejny wpis, który będzie poświęcony na to jak bardzo mi życie nie idzie... W sensie, że jest smutne i w ogóle. A także na już w mojej perspektywie przedłużający się remont drogi DW108. Tak, dopiero zaczęli ale już mnie się przedłuża. Bo tak się złożyło, że w lipcu zacząłem znowu często jeździć na Truskolas - nie, że rowerem.. A samochodem właśnie.. To taka moja ucieczka w smutne dni. Ostatni raz tak często jeździłem tam w maju. W czerwcu jakoś się uspokoiło. A teraz znowu mam taką potrzebę. I tak. Mam zjechaną oponę przednią w Aurelii - tylko patrzeć kiedy nadejdzie jej kres. Mam również zjechane opony w samochodzie i to coraz mocniej mam zjechane. Pewne niepokojące ślady zużycia zaczynam zauważać również na przedniej osi. Nawet robiłem w tym tygodniu zdjęcia po to aby podręczyć kolegę MM tym tematem. To on stoi na stanowisku, że wszystko jest zajebiście i te opony przejadą z 30-40 tyś km. Jasne... Za tyle to już w ogóle na nich bieżnika nie będzie o ile byłoby w ogóle możliwe, żeby tyle przejechały. Biorąc pod uwagę różnorodność czynników no ale tak - wielkimi krokami zbliża się ich kres czyli wartość na poziomie 100.000 km. Tylne opony tak naprawdę nie powinienem zakładać już na wiosnę. Miałem nadzieję, że pociągną ale nie pociągną - są już za znacznikiem zużycia czyli wysokość bieżnika jest <1,6 mm. Przód? Nie wiele brakuje do granicy 1.6mm. Jednak wysokość bieżnika to nie wszystko. Pozdzierane są nacięcia, które odprowadzają wodę (z przodu i z tyłu). Z tyłu pozdzierane są boki opony, które odprowadzają wodę (takie ząbki). I takie ząbki zaczynają się ścierać już na przodzie - tak samo jak nacięcia na bieżniku. No i zostało ok. 0,3 mm no maksymalnie 0,5 mm do granicy zużycia bieżnika (przód). Przy ilości kilometrów jakie robię autem to nie jest możliwe, żebym wykończył tą oponę do końca sezonu - czyli tak do połowy listopada. Bieżnik skończyłby się szybciej - pewnie w okolicy września. Najgorsze jest jednak to, że pogarszają się warunki odprowadzania wody. Jest ryzyko poślizgu. Nie wiem tylko czy to jest naprawdę najgorsze czy to, że kolega MM wciąż tego nie widzi. I wciąż wpiera mi swoje teorie. A skoro mam do niego zaufanie... To jedno... A drugie, że brakuje już naprawdę mało (ok. 2 tyś km) do granicy 100.000 km. I teraz na pewno nie będę chciał zmienić tych opon. Tylko będę czekał aż przekroczą te 100.000 km. Co to jednak ma wspólnego z licznymi remontami dróg? Remonty nie są tylko na DW108. No właśnie to, że to są pogorszone i utrudnione warunki dla już i tak wyeksploatowanych elementów zarówno samochodu jak i Aurelii. A jak chodzi o Aurelię to dodatkowo problem stanowią zużyte stery. Pierwsze wymieniałem po 32 tyś przebiegu Aurelii: Serwis Nowogard. Mam rosnące podejrzenia, że właśnie stery dają o sobie znać. I podejrzewam nowy suport - nowy... Z małym przebiegiem ale podejrzewam, że to suport stawia opór przy kręceniu. I jest mi po prostu ciężko jeździć. Nie daję rady nawet na trasie 50-tce jechać. Robię częste postoje. Jest mi ciężko jechać nawet na tak dobrze znanej trasie... A lokalne utrudnienia jak te remonty dróg tylko pogarszają sprawę. Mijający właśnie 2025 r. nie jest łatwy... I okoliczności nie sprawiają, że mogę ten traktować jako łatwiejszy. Trudno jest mi wrócić do formy, do jeżdżenia. A do tego wszystko się sypie - jak nie są konieczne kolejne naprawy i serwis Aurelii to serwisu i napraw wymaga samochód. I tak ciągle coś... A do tego jeszcze robią w środku wakacji te cholerne remonty dróg. I dodają wiele utrudnień w ten sposób. W okolicy - w sensie nawet nie województwa zachodniopomorskiego ale takiego promienia do 100 km ode mnie (od Płotów) to jest sporo tych remontów. To właśnie fragmenty DW108, fragment DW106, fragment DW152.. Fragment ul. w Resku - no ale tam akurat nie jeżdżę... :) I wiele takich remontów. I nieudolnych prób naprawy dróg poprzez sypanie na nie kamieni... To jest łobuzerka a nie naprawa dróg... Sypać bez opamiętania kamienie i zadowoleni. Te kamienie stanowią spore zagrożenie, nie są trwałą metodą naprawiania drogi. I doprowadzają mnie tylko do kurwicy. A prócz tych chwil.. Jest jeszcze tradycyjny codzienny smutek, zwątpienie, samotność. I tak dzień po dniu, z trasy na trasę... Jakoś mija te życie.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1630

  • Trasa nr [łączna]: 1707
  • Trasa nr [na blogu]: 1621
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 95

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1693 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1607 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 27152.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 27202.54 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 27008.96 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5560 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5611 km

  • Maksymalna prędkość: 28.7 km/h

  • Przejechałem: 50.44 km
  • Przejechałem [msc]: 302.86 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2469.01 km
  • Przebieg roweru [suma]: 63902.47 km

  • Przejechalem w 2025: 2469.01 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 6.1725 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 159.7562 [%] km

  • Czas jazdy: 02:42:00 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4071:41:28 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3848:15:20 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 156:13:02 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:07:36 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:33:25 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:39 h

  • Średnia: 18.68 km/h
Dzisiejsza trasa jest pięknym wykorzystaniem pogody! Staram się także stosować w życiu założony przez siebie cel - aby po prostu nie zabijać się z jazdą z dnia na dzień. Czasem lepiej odpuścić. Zrobić sobie z dzień, z dwa przerwy. I z lepszym podejściem, siłą jechać. Dzisiejszy dzień ma stanowić początek mojego urlopu ale chyba go przełożę. Bo z każdej strony są sygnały, że już od poniedziałku będzie załamanie pogody. A ogólnie zmienna aura, i deszczowe dni będą ciągnęły się do końca miesiąca. Prawdopodobnie dopiero sierpień przyniesie jakąś dłuższą poprawę pogody. Póki co to ładnie zapowiada się sam weekend. Dość słonecznie, ciepło. Przykładem jest dzień dzisiejszy okolica 22℃. Nawet wiatr mocno nie wieje! Ciągle narzekałem na wiatr. A dziś nie mogę na niego narzekać. Jest nieco większy ruch aut na drodze. No ale w sumie nie jest tak źle. Fajniejsza pogoda.. Można się więc poświęcić i jechać z Aurelią na taką tradycyjną trasę 50-tkę. Choć wątpliwości mnie łapią. I niechęć też. Sprawdza się znana maksyma: najtrudniej to jest zacząć. A potem już jakoś pójdzie. A więc jak mam trudny początek już za sobą.. To jakoś idzie. Co ciekawe - dziś robiłem wariant trasy przez Glicko - Sikorki - Grabin i wracałem na Unibórz. I taki wariant okazał się dla mnie lepszy niż mój standardowy wariant w którym jadę przez Unibórz potem wjeżdżam na Grabin i wracam przez Sikorki - Glicko do Wierzchy. Nieco inne ułożenie terenu. I jest lepiej.. Wygodniej. Mam mniej postoi i jestem mniej zjechany po trasie. Problematyczne są jednak przejazdy po placu budowy - po przebudowywanej drodze DW108. Jak jechałem ostatnim razem to nie miałem problemu jechać po tej sfrezowanej nawierzchni drogi. Dziś tak - szczególnie na odcinku - objazdu Mechowa. Tak mi się tam źle jechało. Koło - szczególne tylne - tak uciekało. Mam jakieś dziwne wrażenie, tak mnie się dziwnie siedzi.. Tak jakby za mocno się tylne koło wbijało w ziemię. A to może przez sztycę pod siodłową? Jakoś dziwnie ona działa.. W ogóle jakoś dziwnie mi ta Aurelia działa. Nie mniej - ostatnim razem miałem bardziej obciążone tylne koło. I może dlatego lepiej się trzymało tych nierówności na drodze? A dziś wywaliłem zbędne rzeczy. Jechałem bardziej "na pusto". I jakoś gorzej mi się trzymało drogi na tej sfrezowanej nawierzchni. Oby się nie okazało, że kres tylnego koła dobiega końca bo się wkurwię. Nie ma sensu kupować drogich kół, z dobrą piasta. Skoro koło nie jest wstanie wytrzymać nawet 10k km... A dawniej jeździło się po znacznie więcej i koła dawały radę. A przecież o wiele lżejszy nie byłem to raz - no i zawsze jeździłem z obładowywanymi sakwami.. Więc nie powinno stanowić to żadnego problemu. No i cóż - przedłuża się ten remont. Denerwuje mnie może nie fakt, że się przedłuża ale fakt, że nic na tej drodze nie robią. W ogóle nie widać pracowników. Nic się nie dzieje. To samo na odcinku DW106. Jedyne co zrobiono to postanowiono sygnalizację od skrzyżowania z drogą DW106 w stronę Uniborza. Wycięto z jakiegoś powodu ogromne fragmenty (w dół) asfaltu. Na tyle głęboko, że z powodzeniem schowałbym tam Aurelię do wysokości kierownicy, która wystawałaby lekko za obrys odciętego fragmentu drogi. W tygodniu taki zabieg stosowano na obwodnicy Mechowa. Obecnie jest tam załatane. Nie ma już świateł. I całość czeka na rozstrzygnięcie.. Myślę, że ten remont z takim zaangażowaniem może się przesunąć do końca roku nawet.. A z takich kolejnych nie wygodnych tematów pojawia się jeszcze jeden wątek. Niszczenia drzew. Wraz z remontem fragmentu trasy DW106 - następuje spora wycinka drzew. Nawet dzisiaj natknąłem się na tych zuchwałych skurwysynów, którzy cięli i ładowali te wycięte drzewa bez opamiętania... Wszystko zniszczą, i wszystko zrujnują... I tak minęła, kolejna nie łatwa trasa 50-tka. Przynajmniej pogoda ładna.. I przynajmniej na chwilę wyłączyłem myślenie o smutnej codzienności. Po trasie 50-tce jestem zwykle zjechany więc nie mam sił myśleć.. Jestem zjechany ale w tym pozytywnym sensie!..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa18lipca2025zdj1.jpgtrasa18lipca2025zdj2.jpgtrasa18lipca2025zdj3.jpgtrasa18lipca2025zdj4.jpgtrasa18lipca2025zdj5.jpgtrasa18lipca2025zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)