07.09.2025
Jazda nr: 1651

Tagi: drzewa, GŻ, urbex, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest wyjątkową, i nie krótką przejażdżką. W sumie dobrze, że pojechałem na Stargard. W ostatniej chwili zmieniłem zdanie na dzień dzisiejszy. Pogoda dopisała. Siły są. I wszystkie najważniejsze elementy, które powtarzają się na moich trasach też są.. No czym by była trasa bez pokonywania zajechanych dróg, pełnych błota i innych niesprzyjających okoliczności.. Czy czym by była trasa bez letniego deszczyku po drodze ;) W zeszłym tygodniu było to samo - dokładnie 6 dni temu, gdy również jeździłem z kolegą GŻ - na tamtej trasie w moich regionach: Pożegnanie wakacji... A teraz w całkowicie nowych stronach.. :) Nowe rejony, nowe miejsca, nowe możliwości! I odkrywanie nowych dróg! Cała trasa ostatecznie była ciut krótsza niż planowana bo nie zaliczyliśmy ostatecznie miejscowości Stradzewo, gdzie jest pewny opuszczony pałac. Miejscówkę w Stradzewie zaliczałem z GŻ samochodem. A chodziło o przejazd rowerem, ślad na mapie. Nie mniej cała trasa już i tak była ciężka.. Różnorodność dróg. I tak ciężko szło.. To nie widziałem sensu rozszerzać naszej wycieczki o dodatkowe 8 km tylko po to aby podjechać pod mury pałacu w Stradzewie, zrobić fotkę i jechać z powrotem.. Bez sensu. Lepiej i efektywniej po prostu kiedyś zrobić tutaj kółko.. np. od Choszczna. Całą trasę da się zmieścić w sensownym przebiegu - powiedzmy te 30 km. No oczywiście jak się chce, można więcej! No ale jak będzie się chciało to można jeszcze w tym roku pojechać. Nawet zimą pojechać. I zrobić te 30 km.. Stąd właśnie nastawienie na niekoniecznie duże odległości. A przy okazji odwiedzi się właśnie Choszczno i połączy ślady odwiedzanych miejscowości. Szczególnie, że rejony w okolicy Stargardu południowo-zachodnie regiony województwa zachodniopomorskiego nie odwiedzałem.. Jeszcze.. Czas nadrobić! Poznawać nowe drogi. Najważniejsze, że ogólnie pogoda dopisała. Mieliśmy mały incydent na którym przechodziła chmura z deszczem. I jak zwykle przechodziła za szybko. A z małego, ledwo kropiącego deszczyku przeradzała się w większą ulewę.. Gdyby nie ten incydent to całość byłaby jeszcze lepsza. A i tak nie jest źle! Prawdziwi rowerzyści jeżdżą w każdą pogodę.. W śnieg, deszcz.. Nic nie może być straszne! A co najważniejsze: znowu właśnie wraca mi ta ambicja na jeżdżenie! Więc tym bardziej nie przejmuję się pogodą ani niczym innym. Nasz ciekawy dzisiejszy wyjazd, i wcale nie krótki zwieńczyło odwiedzenie kolejnego "domu". No w sumie większy dom, choć przypomina trochę posiadłość.. w miejscowości Piasecznik. Miejscówka podobno nawiedzona.. Przez duchy. Nie wiem ;) Podobno mieszka tam demon. Początkowo sceptyczny kolega GŻ nie wierzył w to.. A potem sam przeżył spotkanie z zjawą :D W ciekawym w sumie miejscu. Obok głównej posiadłości w Piaseczniku - jest jeszcze jeden rozwalony dom. W sumie bardzo rozwalony. Nawet dachu nie ma! Niektóre pomieszczenia są zawalone. I są tu dwie ciekawostki. Pierwsza - jak byłem tu pierwszy raz z ekipą od urbeksu (Hubi365) i ekipą od duchów (Taki Tomek) to towarzysze byli tu nawiedzeni przez coś. Tomasza coś popchnęło w tym samym miejscu w którym coś przestraszyło kolegę GŻ.. Ciekawe. Może faktycznie coś tu jest? Tylko czemu jak zwykle, sam niczego takiego nie doświadczam? :( No cóż. Nie mniej miejscówka ciekawa: Dwór Piasecznik. I jeszcze film z eksploracji od innych urbeksiarzy: PIEKNY NISZCZEJĄCY OPUSZCZONY DWÓR Z XIX wieku Piasecznik Petznick Pommern Pomerania eksploracja. Film z 2023 r. Więc trochę się zmieniło. Ja pierwszy raz na tym Urbeksie byłem 20.07.2025 r. Więc ta różnica nie całych 2 msc nie wiele zmienia. Nie mniej miejscówka ciekawa i była najważniejszym elementem tej trasy. Poza urbeksem to było oczywiście zwiedzanie nowych miejsc i dróg a także nabijanie kilometrów! :D I pod tym względem wyjazd w pełni się udał. Po dzisiejszym wyjeździe zdałem sobie również sprawę, że żarty się kończą.. A spodziewałem się, że te wyjątkowe wydarzenie nastąpi nieco później. A to nic mylnego. To nastąpi już.. Zbliża się wielkimi krokami czas 65 000 przejechanych km z Aurelią! I już muszę o tym myśleć i już się muszę na te wydarzenie szykować. A tak sobie bez żadnego stresu jeździłem.. Na pełnym luzie. I może bym tak przypadkiem pominął te niezwykle ważne wydarzenie, które mogę połączyć z moimi planami po urlopie: Piekielna droga "Piekło" i Gdańsk . Gdy pomyślałem o zrobieniu drogi z Gdańska przez Tczew na Malbork (po DK91 i DK21). Nie będę tego robił nie mniej jako jeden wyjazd a rozbiję sobie na dwa wyjazdy. I przy okazji zobaczę jak idzie postęp prac przy budowie drogi S6 na brakujących odcinkach do Gdańska.. Niezwykle ważnej drogi. I pewnie znowu będzie mi ciężko dojechać. No ale trudno. Minął czas. Mija kolejne 5k km. Trzeba działać.. Póki jest pogoda. A jest naprawdę fajnie!.. Jedynie dni trochę krótkie.. I pewnie smutek będzie wypełniał samotne długie wieczory.. No ale to dopiero będzie.. Dziś jest fajna trasa. I tego się na dzień dzisiejszy trzymam..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1660

  • Trasa nr [łączna]: 1737
  • Trasa nr [na blogu]: 1651
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 125

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1723 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1637 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28167.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28242.01 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28048.43 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6576 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6650 km

  • Maksymalna prędkość: 43 km/h

  • Przejechałem: 74.81 km
  • Przejechałem [msc]: 181.32 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3508.33 km
  • Przebieg roweru [suma]: 64941.79 km

  • Przejechalem w 2025: 3508.33 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 8.7708 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 162.3545 [%] km

  • Czas jazdy: 04:49:21 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4134:07:19 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3910:41:11 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 218:38:53 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:59:41 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:11:56 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:44:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:21 h

  • Średnia: 15.53 km/h
Dzisiejsza, piękna i nieco dłuższa trasa - ponad 70 km. Pozwoliła poznać nowe rejony w południowo-zachodnich krańcach naszego województwa zachodnio-pomorskiego. Wspominałem już, że w ostatniej chwili zdecydowałem się na ten krok. Mogłem iść na łatwiejszą trasę. Zrobić ok. 50 km dystans.. I mieć dłuższą drogę do pokonania do zbliżające się granicy 65 000 km z Aurelią. Zresztą o tej granicy zacząłem myśleć po trasie, nie tak od razu.. Nie mniej jakieś myśli mnie nachodziły. A jakoś nie zwróciłem uwagi ile to ja już przejechałem km z Aurelią, po ostatniej wyprawie: Trasa Makowice-Słudwia z 05.09. A to już było 64 867. A więc brakuje jedynie 133 km. Po dzisiejszej trasie jeszcze mniej - robiąc dziś w sumie 74 km. A spodziewałem się, że cały wyjazd będzie gdzieś w granicy 70 km. A z powodzeniem mógłby być dłuższy. No może aż tak ambitny nie jestem. I na razie nie czuję się aż tak na siłach aby aż tak szaleć.. I aż tak dużo jeździć.. Szczególnie, że już robiłem dłuższe wyjazdy. To trzeba trochę przystopować. Nie mam tyle sił ani takiej formy. No co innego gdybym tak ambitnie jeździł od początku roku. No dobra a może od wiosny. To też by coś dało.. A tak naprawdę ambicja i nieco lepsze jeżdżenie wróciło do mnie dopiero w sierpniu. W tym roku rowerowym nie zdążę się już rozkręcić i nie zdążę osiągnąć nie wiadomo czego.. Do tego wraca jesień.. Wróciła szkoła. Nie mam już tyle czasu i swobody na jeżdżenie. Pozostają weekendy i korzystanie z takich okazji jakie są dziś! Wstępnie miałem w planie dzisiaj jechać na Iglice. Porobić zdjęcia, może filmy z tego jak mocno sypie się pałac w Iglicach. A naprawdę mocno się sypie i to w zaledwie 7 lat..: nieDZIELNI rowerzyści - Iglice Pałac. Miałem okazję pod koniec sierpnia widzieć co się dzieje. I jak to wszystko szybko postępuje. Dosłownie z roku na rok. No i jest jakiś powód aby przyjechać znów do Iglic. Może rowerami. No ale w ostatniej chwili - pisząc z kolegą GŻ na msg.. Zdecydowałem się zrobić nowe miejsca i nowe drogi! W sumie trochę szkoda pogody na łatwiejszy wyjazd. Gdzie mogę pojechać zawsze. A jak bardzo mi zależy to niekoniecznie muszę jechać rowerem. I tak spotkałem się dzisiaj w Stargardzie z kolegą GŻ, który dojechał tutaj ze Szczecina. Po drodze zaliczyłem KFC. Wziąłem Qurritto na trasę! :) Spakowałem Aurelię i ruszyliśmy w drogę w kierunku Suchania. Początek trasy to był przejazd przez Stargard do ul. Klonowej. Początek trasy już był trudny. Droga kamienna. Potem polna. I tak się ciągnęła przez szutry.. aż do Ulikowa. Tam wróciła normalna droga. Asfalty! :) Fajna pogoda. Choć było trochę wietrznie i w jeździe pod wiatr czy z niekorzystnym bocznym było dość ciężko. Nie mniej trasa trwała dalej, przez Ulikowo na Pęzino. Gdzie widziałem ciekawy zamek! I można go zwiedzać! Wybieram się na jego zwiedzanie w przyszłym tygodniu..: Zamek w Pęzinie. W tym samym dniu będą także targi w Barzkowicach, które swoją drogą również odwiedziliśmy. Pierwszy raz tam byłem. I nie spodziewałem się, że to takie zadupie.. Dosłownie nic tam nie ma od wielkiego obszaru pola, gdzie odbywają się te targi. Gdyby nie ta atrakcja to pewnie nikt nawet nie znałby tego wypizdowa.. Przy okazji Barzkowic była ciut lepsza droga. Nie mniej nie na długo. A trasa wciąż trwała. Ciągnęła się dość długo do czasu, gdy mogliśmy odwiedzić pierwszy czynny wiejski sklep. Oczywiście o wszystkim pomyślałem. Oranżada a dokładnie "Krzyś" o smaku gruszkowym, woda.. Nie mniej to co się miało to tego się nie chciało.. Kusiło to czego się nie miało :( A chciało się jakiegoś energetyka wypić! A na niego jeszcze długo trzeba było poczekać. Wstępnie myślałem, że uda się w Barzkowicach. I tu się zawiodłem. Spodziewałem się, że to większa wieś. A tym czasem to całkowite zadupie.., które wolałem czym prędzej minąć. I ruszyć dalej. Przed nami jeszcze sporo drogi.. I kolejne miejscowości.. Pierwsza większa wieś to było Tarnowo. Z niego odbijaliśmy w stronę Suchania. Do którego nie jechaliśmy. A szkoda. Nie świadomie wbiliśmy się w naprawdę ciężki teren... Do wsi Suchanówko. Wraz z końcem wsi kończyła się droga. Był sam piach. Ciężko było tu się przebijać.. Pola, piach. I trochę lasu. Gdy w końcu wyjechaliśmy z tego padoła, znaleźliśmy się w podmokłych terenach, które utwardzały jedynie płyty jumbo.. Przepływała tu rzeka Ina. Piękny teren swoją drogą. Leśny, podmokły. Może i taki bagnisty. Wyjazdem do normalności był jedyny jak się okazuje w okolicy most.. Drewniany. Spalony. Ze zniszczonymi belami. Mieliśmy o tyle szczęście, że jeszcze udało się po nim przebyć. Gdyby zabrakło tych dech.. To byłby problem. I trzeba by było szukać innej drogi. A jakoś nie uśmiechało mi się jechać dalej przy tym podmokłym terenie.. Po tych rozjeżdżonych płytach jumbo.. Tym razem się udało! Przygoda zaliczona. Wyjechaliśmy w Sławęcinie. Stąd do Stradzewa było ok 4 km. Stwierdziłem, że bez sensu tam jechać. I tak jeszcze kawał drogi przed nami. Ewentualnie Stradzewo zaliczy się przy innej okazji, odwiedzając przy okazji np. Choszczno. Największe miasto w tej okolicy.. Bo Stargardu daleko - jakieś 30 km jak nie lepiej.. A do Choszczna jedynie kilka km.. I jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Odbiliśmy od razu na drogę do Piaseczna. Po drodze w Radaczewie zaliczyliśmy w końcu postój na wiejski sklep. I upragniony napój! Nie mniej.. Nie posiliłem się nim od razu. Dopiero w Piasecznie, gdzie jeszcze dojadałem Quritto. Przy okazji zwiedzania dworu w Piasecznie. No i po tej przerwie na urbeks, i coś dobrego.. Odżyłem trochę. Miałem już ponad 50 km w nogach. Korzystniejszy teren i porywy wiatru. I jechało się znacznie lepiej. Bez trudu wróciło się do Stargardu przez Rzeplino na Witkowo Pierwsze. Po drodze spotkała nas ostatnia atrakcja.. Chmura z deszczem. Która przyniosła piękną tęczę. Chyba pierwszy raz w życiu widziałem tęczę wyrastającą blisko mnie, przy pobliskich polach. Była na wyciągnięcie ręki. Aż chciałoby się w nią wjechać.. :) No i na trasie mieliśmy już wszystko.. błoto, leśne drogi, szutry, spalony niepewny do pokonania most, nawiedzoną posiadłość na urbeksie. Nie pochwaliłem się. Teraz się pochwalę. W Piasecznie obok głównej siedziby, którą zwiedzaliśmy był jeszcze jeden rozwalony dom. Wyglądał z zewnątrz jak wielka obora. Nie miał dachu. Za to ma dość zdrowe drewniane schody. Gdy byłem w Piasecznie 20.07.2025 r. nie schodziłem do piwnicy po tych drewnianych schodach. Dziś się zdecydowałem. Nie miałem z tym w sumie problemu ale.. Po incydencie z takimi schodami w szkole.. Jakiś tam lęk mały pozostał. I trzeba było w końcu ten lęk przezwyciężyć: Szkoła & Zdobyte Szczytniki. Schody zaliczone, urbeks zaliczony.. Szkoda, że nie widziałem żadnych duchów ani zjaw :( Takie atrakcje miał jedynie kolega GŻ. Chyba pierwszy raz w życiu na urbeksie coś takiego go spotkało.. :) No i droga powrotna. Znacznie przyjemniejsza i szybsza niż ta w pierwszą stronę. Wracaliśmy przez Witkowo Pierwsze i Witkowo Drugie. Niepotrzebnie pojechaliśmy dookoła Stargardu bo ta droga już zaczęła mi się dłużyć.. Można było szybciej pojechać ale dobra.. Korzyść z tego jakaś jest. Zrobiliśmy więcej kilometrów! :) To jest korzyść.. Przejeżdżaliśmy obok opuszczonego Młyna w Stargardzie. Miejscówkę, którą w tym roku kilkukrotnie zaliczałem.. Zresztą wiele osób pasjonujących się urbeksem już tu była: Młyn - Kluczewo (Stargard). Sprawdźmy to jak wiele osób, na desolate.zone wyświetlenia miejscówki na dzień opisywania trasy (13.09.2025 r.) wynosi: 3247. Sprawdźcie ile wynosi za jakiś czas. Czy rośnie. Czy jest większe zainteresowanie. I czy są nowe materiały z tego mającego potencjał miejsca. Nie dość, że ma potencjał to stanowi ogromny obiekt. Jest co zwiedzać i gdzie chodzić! A betonowe schody dają pewność, że większość miejsc i jest i pozostanie dostępna.. Z Kluczewa mijaliśmy aktywną cukrownię w Stargardzie i przebijaliśmy się do centrum miasta - blisko starówki gdzie miałem auto. Widziałem się na koniec trasy jeszcze z kolegą ze Stargardu. I pozostało tylko odwieść kolegę GŻ do Szczecina.. I wrócić z pięknej trasy. Wrócić z niej tylko po to aby od jutra zacząć kolejny dzień w moim szkolnym wariatkowie..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa07wrzesnia2025zdj1.jpgtrasa07wrzesnia2025zdj2.jpgtrasa07wrzesnia2025zdj3.jpgtrasa07wrzesnia2025zdj4.jpgtrasa07wrzesnia2025zdj5.jpgtrasa07wrzesnia2025zdj6.jpgtrasa07wrzesnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)