Dzisiejsza trasa stanowiła krótką przejażdżkę w nieco chłodniejszym dniu.. Temp. ledwo przekraczała 20℃. Było czuć, że jeszcze nie jest ciepło ale to ma się zmienić.. Bo już w zbliżający się weekend zaczynający wakacje temp. ma przekroczyć 30℃! I to będzie ciepło.. I wakacyjnie.. A dziś.. A dziś taka sobie trasa po dobrze znanych leśnych drogach. Jeszcze w zeszłym tygodniu miałem taki plan na taką przejażdżkę jaką dziś zrobiłem ale nie miałem na to motywacji.. Na trasę z Wicimic na Starą Dobrzycę przez Iglicę. To taka wariacja trasy "Iglickiej ósemki", którą ostatni raz robiłem z kolegą GŻ: "Iglicka ósemka" z GŻ i pełny ślad!. Miałem z nim w ogóle zrobić jeszcze jedną trasę - łączącą Powalicką Trasę i Iglicką Ósemkę na jednej morderczej podróży.. No ale jak widać - na razie ten plan się nie powiódł. Na razie robię dzisiejszą wariancję tras w tychże pięknych północnych lasach. Przyjechałem sobie samochodem do Wicimic. Na końcu wsi, w okolicy opuszczonej gorzelni zostawiłem samochód. I śmiało ruszyłem ku dzisiejszej przygodzie. Nie nastawiałem się ani na kilometry ani na nic - nie liczyłem ile ta trasa będzie miała. Obstawiałem ok. 30 km a wyszło 25 km. Nie jest to ważne.. Ważne, że pojechałem. Wzdłuż drogi na Starą Dobrzycę. Na wysokości skrzyżowania na Orzeszkowo odbiłem na Iglice. I z pod Iglic pojechałem pod Starą Dobrzycę. Skąd wracałem już przyjemniejszą drogą "z górki" na Wicimice. Dzisiejszy dzień nie pozwala jednak w pełni cieszyć się trasą. Nie dość, że trochę się gorzej czuję. Znowu bardziej osłabiony. Znowu większy katar mnie łapie.. To jeszcze nie fajna sytuacja w szkole, która wynikła z pewnego incydentu z piątku (19.06). I tak się jakoś to ciągnie za mną.. I jakoś nie mam pełnej przyjemności z trasy. A trochę niepokoi mnie to, że się znowu słabiej czuję.. Taki osłabiony.. Oby nic z tego nie wynikło! Bo może się okazać, że weekendowy wyjazd i przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach nie było dobrym pomysłem. I na nowo będę chory. A co dopiero się pozbierałem po kolejnym ataku choroby: Makowice:
- "ponowny powrót do zdrowia". To jest naprawdę irytujące. Co miesiąc być chorym..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1816
Trasa nr [łączna]: 1892
Trasa nr [na blogu]: 1806
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 87
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1877 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1791 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 32043.1 km
Stan Licznika Końcowy: 32068.4 km
Stan Licznika Końcowy2*: 31869.05 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10405 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10431 km
Maksymalna prędkość: 20.8 km/h
Przejechałem: 25.3 km
Przejechałem [msc]: 335.12 km
Przebieg roweru [rok]: 2209.26 km
Przebieg roweru [suma]: 68836.22 km
Przejechalem w 2026: 2209.26 km
Podroż dookoła świata (2026) 5.5231 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 172.0905 [%] km
Czas jazdy: 01:45:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4391:04:20 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4167:38:12 h
Czas Jazdy Suma (2026): 143:16:34 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:12:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:55:38 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:49 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:42 h
Średnia: 14.46 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego stanowi miłą chwilę w nie fajnym dzisiejszym dniu, gdzie dość mocno wkurwiła mnie taka jedna jebnięta osoba. Już od dawna nie mam do niej zaufania. Choć na początku wzbudzała takie zaufanie. To jednak nie jest godna zaufania, i to ona jest konfliktowa. Ale wykorzystuje fakt, że jest kobietą. I robi dramy tam gdzie ich nie ma. Niejaka świetlicowa w szkole, z godziną biblioteki w etacie (po to aby mieć etat nauczycielski 18/18). To stosunkowo nowy nabytek szkoły, który przypałętał się tutaj w trudnym dla mnie okresie życia jakim był wrzesień 2024 r. Nie będę rozwijał nadmiernie jej wątku bo to nie ma sensu - ale ona jest tu nie całe 2 lata. A większość tego czasu i tak spędziła z powodów osobistych na długich zwolnieniach L4. Jest krótko. No ale nadmiernie zaczyna się we wszystko wpierdalać. I mocno krytykować przeciwną płeć. W końcu.. Najważniejsze są kobiety prawda?! W ich własnym mniemaniu. I obecnym manipulowaniu dla swoich korzyści. Co prowadzi do marginalizacji mężczyzn w społeczeństwie i pogłębianiu męskiej samotności. Miałem już z nią kilka zatargów. Czepiła się choćby niewinnego żartu, jak to na jebaną feministkę przypada. Najbardziej wkurwia mnie jednak fakt, że jest tu tak krótko a od początku wszystko jej się należy. Miejsce do pracy. Wszystko. Wszystko o co zawsze walczyłem i czego nie miałem. Bo mnie po prawie 6 latach gdzie w tym czasie byłem 3 dni na L4 bo już kurwa nie dałem rady - mając tak silne ataki kaszlu. Aby być w szkole.. No ale kurwa 3 dni na 6 lat a nie kilka msc na 2 lata jak w przypadku "świetlicowej". Zaczyna się we wszystko wpierdalać. W tym w prowadzenie mediów szkoły. Co zawsze robiłem. To ja stworzyłem stronę szkoły (na Wordpress). Strona ma własny szablon i udogodnienia. Własną wtyczkę do szachów. To ja prowadzę i rozwijam ten projekt od prawie 6 lat. A tu przychodzi gówniara. I zaczyna wrzucać wszystko na Facebooka. Do tego wywalczyła sobie dostęp do Facebooka. Miała wrzucać tam jedynie rolki z wydarzeń. A zaczęła więcej. Więc zwróciłem jej na to uwagę. A ta gówniara zrobiła dzisiaj publicznie z tego aferę. Musiała postawić się w roli ofiary sytuacji... Walczy po trupach o pozycję i zatrudnienie. Nie licząc się z nikim z zatrudnionych osób. Jebana szmata. Jak mnie ona wkurwia. Widzę w niej wielki fałsz. I dziwi mnie wciąż to, że inne osoby w szkole tego nie widzą jaka ona jest naprawdę. A przecież w dowolnej chwili zaatakuje kogokolwiek innego... To nie jest dobra osoba dla tego i tak wybrakowanego środowiska... Ta sytuacja pomimo tego, że miała miejsce rano to została ze mną do końca dnia. Nie miałem radości z dzisiejszej trasy. A w sumie poszedłem na rower tylko dlatego, że jeszcze wczoraj miałem taki plan, że pojadę. I najpewniej gdzieś w lasy. A więc była to taka "automatyczna" decyzja. Bo inaczej to nie wiem czy bym w ogóle pojechał. Jakoś tego nie czułem. Na trasie i tak odtwarzałem dzisiejszą sytuację. A tym samym pielęgnowałem pewną niechęć (bo nienawiść to chyba za mocne słowo?) w stosunku do tej osoby - "świetlicowej". A jeśli chodzi o wariant dzisiejszego wyjazdu.. To miałem na niego jechać w dniu: Powalicką trasą. Tylko ostatecznie zdecydowałem się na sprawdzoną Powalicką Trasę. Zaś dziś zrobiłem ten szczególny wariant "Iglickiej Ósemki". Tylko w żadnym razie trasa nie sprawiła mi żadnej przyjemności. Była bo była..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)