Dzisiejsza trasa poza sytuacjami w szkole przynosi dość dobre informacje! Co prawda 2 kolejne dni nie jeździłem ale jestem za to już bardzo blisko skończenia Wielkich Zmian i Poprawek w Strukturze Katalogowej Stanu Plików 18+8 TB! Jeśli się jeszcze kilka dni poświęcę.. To mam szansę ukończyć te zadania do końca miesiąca. A może nawet do końca tygodnia?! Dzięki temu - kwiecień będzie pierwszym miesiącem w którym będę mógł swobodnie korzystać z projektu. Przyzwyczajać się do nowych zmian! Skupić się na bieżących sprawach: Raporty szkolne, co miesięczna aktualizacja raportu Citroena, bieżące aktualizacje raportu bloga rowerowego! I co najważniejsze: bieżące jeżdżenie. Początek roku jak zwykle jest nie łatwy - choć myślę, że styczeń w tym roku nie był taki zły. I to mimo typowej zimowej pogody. Gorszy okazał się luty w tym roku. I oczywiście marzec - który męczy mnie dalej chorobą. Po dzisiejszym rowerze - co może być związane z temp. powraca silny kaszel - zaraz po rowerze. Może to być reakcja na temp. W poprzednich dniach jak było znacznie cieplej to aż tak źle nie było. A dziś jest na tyle źle, że nawet w krótkich notatkach do wpisu pozostawiam o tym ślad. No aby nie zapomnieć.. Więc ten kaszel był i na trasie i po trasie jeszcze się chwilę utrzymywał. Niepokoi mnie to już.. Bo trwa to naprawdę długo. A pogoda? A jaki ja mam tak naprawdę na nią wpływ. Dziś co prawda wyjeżdżam późno. Miałem tak jechać.. Nie jechać.. I ostatecznie jadę. Jakoś nie kleją mi się prace przy komputerze. Czuję się taki jakby to powiedzieć: rozkojarzony. No i miałem ciężki dzień za sobą. Dodatkowe lekcje w ramach zastępstw. Walkę z tą cholerną monografią szkoły (na 80-cio lecie szkoły).. No i byłem na wymianie opon w citroenie. A ściślej może nie opon a kół - bo mam drugą parę kół już z założonymi letnimi oponami. To jeździłem na tą wymianę. To niby szybko trwa ale i tak mija chwila. A czas to nie wszystko. Najgorzej to zatargać te koła do piwnicy a w pierwszą stronę przytargać z piwnicy. I jeszcze ta pogoda dzisiaj. Padało parę razy. Mocniej wieje. Trochę szaro. Aczkolwiek na wieczór - chwilę się słońce przebijało. Jednak za ciepło to, to nie jest.. Gdy wyjeżdżałem w okolicy godz. 17 może już nawet po 17.. To było jakieś 5℃. Jak wróciłem już po zachodzie słońca (okolica godz. 19) to było już jakieś 3℃.. Oczywiście na trasie i po trasie miałem męczące powracające ataki kaszlu..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1768
Trasa nr [łączna]: 1844
Trasa nr [na blogu]: 1758
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 39
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1829 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1743 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30529.2 km
Stan Licznika Końcowy: 30548.14 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30354.56 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8899 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8909 km
Maksymalna prędkość: 24.4 km/h
Przejechałem: 18.94 km
Przejechałem [msc]: 242.1 km
Przebieg roweru [rok]: 689.05 km
Przebieg roweru [suma]: 67316.01 km
Przejechalem w 2026: 689.05 km
Podroż dookoła świata (2026) 1.7226 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 168.29 [%] km
Czas jazdy: 01:10:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4295:01:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4071:35:32 h
Czas Jazdy Suma (2026): 47:13:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:25:36 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:27:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:12:40 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:11 h
Średnia: 16.23 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była szybką przejażdżką. A jak na szybką i taką niespodziewaną to nie mogłem wybrać innej niż jednej z moich ulubionych cyklicznych tras czyli trasę Makowice_Słudwia. Jechałem w niej wariantem przez Słudwia, Dobiesław na Makowice. I powrót z Makowic do domu. Wyjechałem faktycznie późno - gdzieś bliżej godziny 18. Gdyż o godzinie 18:13 podziwiałem zachód słońca.. Zaraz za wsią Czarne. Musiałem wyjść z domu tak w okolicy 17:30! No to późno. No ale w sumie pomyślałem o zachodzie słońca.. Skupiłem się na tym, że potrzebuję się przejechać. Mimo wszystko. Więc się ubrałem i wyszedłem. Dobra nie oszukujmy się.. Sporą inspiracją było pojawiające się słońce.. Więc musiałem pojechać. I nie żałuję. Mimo kaszlu, nie żałuję. Potrzebowałem tego.. Tej chwili odetchnienia od rzeczywistości, która tak mocno mnie tłamsi. Mogę już sobie pozwalać na takie wyjazdy! Prawie udało mi się ogarnąć z projektami. Już ostatnie zadania, poprawki plików po Ojcu robię. Pozostanie sprawdzić Strukturę. I można robić backupy i raporty.. To tym samym w kwietniu potrzebuję i pogody i zdrowia! I wtedy będę jeździł. Może będzie choć w pewnym sensie jak dawniej? Chociaż nie wiem.. Chyba już nigdy nie będzie jak dawniej.. Świat za mocno się zmienia. I ja jako jego składowa.. No ale na takie rozważania jeszcze przyjdzie czas! Wiem, że marzec nie wypadnie za dobrze. I nic na to nie poradzę.. Mogę mieć jedynie nadzieję, że w kwietniu wrócę do gry. To już ten czas, że trzeba się postarać o 500 km/msc.. Trzeba myśleć o tych 5000 km/rok. Bo znowu będzie problem z przejechaniem tak dużych dystansów jak w 2025 r... Więc trzeba zawalczyć o każdy dzień i każdą rowerową wyprawę!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)