Trasa z dnia dzisiejszego stanowi krótką przejażdżkę - byle się przejechać. Jakoś pogoda nie zachęca. Sytuacja życiowa też. A, że już dwa dni nie jeździłem to już muszę. Gdybym nie musiał to pewnie bym nie pojechał. Bo jakoś tego dzisiaj nie czuję. O ile jeszcze z rana było fajnie.. Słoneczko i w miarę przyjemnie to o tyle po południu zrobiło się tak szaro. Taka dołująca pogoda. Nawet nie chcę myśleć jak będzie mnie jesień dołować.. Czuję się w sumie taki zdołowany po wczorajszym dniu - po 30.09. Gdy tak zdałem sobie sprawę, że to już 8 lat jak babci nie ma. Jedynej babci jaką znałem. I jak tak sobie zdaję sprawę ile się przez te 8 lat wydarzyło. To tylko 8 lat. Nie jest to jakiś zawrotny okres - a tyle się jednak w życiu zmieniło. Tak daleko zaszła moja droga i tyle się wydarzyło od czasu 30.09.2017 r... Coraz to smutniejsze dla mnie. Byłem oczywiście w wczorajszym po południem na grobie, w Karlinie. Pojechałem późnym po południem gdy trochę ogarniałem się z zadaniami. Opóźnionym niepotrzebnie latami projektem zacząłem się zajmować. A dokładnie i precyzyjnie.. Zrobiłem wczoraj test rozwiązania, na jakie wpadłem. I te rozwiązanie zadziałało zgodnie z oczekiwaniami. A więc trzeba jedynie dostosować program od strony serwera. Piszę tajemniczo prawda? Spokojnie. Ta historia z dokładnymi datami będzie opisana. A zdaje się, że sięga 2020 r. Projekt MAPA ROWEROWA. Na mapie tej miał być zaznaczony szkielet unikalnych przejechanych przeze mnie dróg. Projekt może już dawno by ruszył ale powstrzymywały mnie nierealne problemy. Odstające fragmenty tras od mapy, brak obsługi dróg, które są poza mapą - tzn. OpenStreetMap ich nie rysuje. I tak od fascynacji, przez pierwsze prace, i włożone w to fundusze - projekt poszedł na dalszy plan. I tak to odkładałem co roku.. Aż powiedziałem teraz: DOŚĆ! Trzeba to zrobić! Skorzystałem z nabytych rozwiązań.. Czyli programu, który usunie powtarzające się fragmenty tras GPS. Jest bardzo wolny... Cały dzień przetwarzał dane za 2016 r. A więc dość skromne dane biorąc pod uwagę niektóre lata - albo średnią ilość danych w roku.. Po zrobieniu tak danych - potraktowałem dane programem do Mapatchingu. I udało się! :-) Poszedłem na pewne ustępstwa. Daję sobie spokój z trasami "z poza mapy". Po prostu nie będzie tego na wykazie. Skupiam się na drogach, które istnieją w najnowszej wersji mapy OpenStreetMap. I tak będą prowadzone aktualizacje do projektu. Teraz pozostał ostatni krok. Poprawienie robionego 5 lat temu projektu po stronie serwera - początkowo program wspierał pliki zapisane w formacie NMEA (pliki LOG). Obecnie ma wczytywać i wspierać format GPX. I w sumie tyle.. Jak już będę miał widok i przetworzone dane za lata 2017-09.2025 r. - projekt będzie mógł być udostępniony i z czasem aktualizowany.. Bo wciąż jeżdżę. Wciąż odkrywam nowe drogi! :-) Równocześnie trwają prace nad programem Statystyk GPS. Na pewno wykorzystam jego dane przy okazji 10 lat bloga. A to już nie długo - z początkiem stycznia 2026 r. I tak na dobitkę.. Widzę, że po tych 8 latach.. Mają miejsce kolejne wydarzenia. Życie nie stoi w miejscu. Choć może trochę? Po dynamicznym okresie studiów i pierwszej trasy - tak jakby - stanąłem w miejscu. Siedząc już ponad 5 lat a dokładnie 5 lat i 1 msc w Szkole w Trzygłowie.. Nie mniej prawdziwe powody moich smutków są bardziej złożone. To obecna sytuacja w jakiej jestem. Tęsknota za tymi, których nie ma. I trudny czas, który mam. Włącznie z konfliktami w szkole.. Choć w tym tygodniu się trochę uspokoiło.. To nie mniej pewne sprawy trzeba wyjaśnić. A to może zaburzyć tą harmonię szczęścia i spokoju.. Która prowadziła mnie dzisiaj tą prostą trasą..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1674
Trasa nr [łączna]: 1751
Trasa nr [na blogu]: 1665
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 139
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1737 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1651 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28609.1 km
Stan Licznika Końcowy: 28627.74 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28434.16 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7043 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7062 km
Maksymalna prędkość: 35 km/h
Przejechałem: 18.64 km
Przejechałem [msc]: 18.64 km
Przebieg roweru [rok]: 3919.05 km
Przebieg roweru [suma]: 65352.51 km
Przejechalem w 2025: 3919.05 km
Podroż dookoła świata (2025) 9.7976 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 163.3813 [%] km
Czas jazdy: 01:07:01 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4163:01:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3939:34:55 h
Czas Jazdy Suma (2025): 247:32:37 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 01:07:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:07:01 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:51 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:12 h
Średnia: 16.69 km/h
Dzisiejsza trasa to właśnie normalna trasa na nie całe 20 km. Na taką godzinkę choć czasem wychodzi trochę dłużej - uśredniając tą trasę robiłem w ok. 65 min. Dziś całość zajęła mi 67 min. Może nie czuję się w formie aby szybciej jechać. To nie ma jednak znaczenia. Najważniejsze jest to, że się w ogóle jedzie. No ale tak. Od wczoraj się tak słabiej czuję. Bolała mnie lewa noga - wieczorem od stopy. W nocy i dziś tak powyżej kolana. W ostatnich dniach coraz słabiej sypiam. Czuję się przemęczony i fizycznie i psychicznie. Zbyt szybko mijające dni w szkole też nie pomagają. Sytuacja w szkole nie pomaga. Wśród tego całego wariactwa - staram się - po ogarniać swoje sprawy. Pokończyć katalogowanie plików. Zrobić aktualne duże backupy - backup dysku systemowego z Głównego Komputera, i backup struktury katalogowej 18+8TB. I kilka innych spraw. Zbliża się 100.000h pracy mojego komputera! Wymagać będzie to dodatkowych słów, i specjalnego raportu.. A na razie nie mam na to wszystko weny ani sił. Niestety w ostatnich dniach bardzo często myślę o utraconej miłości.. O pewnej ważnej dla mnie dziewczynie.. I tak to wszystko się w tym życiu jakoś nie klei. No i mamy początki jesieni a mnie już smutno. A co to będzie dalej. No dobra - opisując samą trasę. Wyjeżdżałem przed godz. 16. Wg. termometru w centrum Płotów było 13.5℃. Mały wiaterek. W miarę przyjemnie. Szaro, ale przyjemnie. Spokojnie się jechało. Pewne zmiany nastąpiły na lotnisku w Makowicach - gdzie wywieziono trochę zarżniętego jeszcze w wakacje drzewa.. I pewna fantazja zaczyna ponosić ochronę lotniska, działającą na zlecenie Syndyka... Już jakiś czas temu ustawili sobie skurwysyny kamerę na wjeździe w stronę budynku kontroli lotów. A w ostatnich dniach, tą kamerę tak przedstawili, że uaktywnia się jadąc drogą na szlaban. Za daleko łapie. Po prostu niech tych debili fantazja nie ponosi. Oczywiście tym gównem się nie przejmuję. I tak jadę dalej. Widać pierwsze oznaki jesieni, pierwsze kolorowe liście. A w Dobiesławiu widać kontynuowane prace nad remontem stodoły. Dobrze, że nie jej rozbiórką. Nie mniej prace idą tak wolno, że raczej w tym roku nie ma szans doczekać się ich zakończenia! No i trochę zmachany.. Wróciłem.. Niestety ale posmutniałem bardziej po południem. Znowu poczucie samotności i bezsensowności daje mi się we znaki.. :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)