Dzisiejsza trasa jak sugeruje tytuł była trasą bez MM. W sumie spodziewałem się, że tak postąpi i koniec końców nie pojedzie. To ja dziś heroicznie jadę nie czując się za dobrze i tak pojechałem. W trakcie trochę mi przeszło. Było dziś odczuwalnie chłodniej niż wczoraj - gdzie wczoraj okolica +14℃ w najcieplejszym momencie dnia. A dziś skromne +10℃. I brak słońca swoje robi. Szaro. Nie mniej i tak ładnie. Wziąłem dzisiaj z sobą aparat (Sony DSC HX350). Porobiłem parę fajnych ujęć. Warto było pojechać. Tylko szkoda, że po raz kolejny zawodzę się co na niektórych. W tą jesień już MM ze mną nie pojedzie na Powalice i lasy Powalic. Może jednak zobaczyć film z dzisiejszego wyjazdu aby zobaczyć jak było fajnie: Tajna trasa - nie pokazywać MM 2.. Moje zaproszenie jest aktualne ale dopiero za rok. I właśnie w podobnym terminie - ostatni tydzień października lub pierwszy listopada. W sumie gdy jest fajny dzień i fajna pogoda.. To trochę szkoda jechać na taką trasę. Można poświęcić czas na ambitniejszy cel. No ale dobra. Czego się nie robi dla kolegów. Nie mniej dzisiaj miałem towarzystwo. Nie takie jak było planowane ale miałem. Więc pojechałem spokojnie za dnia.. Normalnie w tygodniu to bym nie dał rady jechać za dnia. No ale skoro to weekend.. Można było sobie na to pozwolić.. :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1695
Trasa nr [łączna]: 1772
Trasa nr [na blogu]: 1686
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 160
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1758 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1672 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29147.6 km
Stan Licznika Końcowy: 29170.84 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28977.26 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7604 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7627 km
Maksymalna prędkość: 24.8 km/h
Przejechałem: 23.24 km
Przejechałem [msc]: 46.46 km
Przebieg roweru [rok]: 4485.45 km
Przebieg roweru [suma]: 65918.91 km
Przejechalem w 2025: 4485.45 km
Podroż dookoła świata (2025) 11.2136 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 164.7973 [%] km
Czas jazdy: 01:51:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4201:22:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3977:56:35 h
Czas Jazdy Suma (2025): 285:54:17 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:18:52 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:39:26 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:13 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:49 h
Średnia: 12.56 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest nieformalną kontynuacją wczorajszych zmagań: Lasy Powalic "ostatni raz za dnia 2" w pięknym jesiennym klimacie. A ten niestety się kończy. Liście lecą na potęgę co widziałem już wczoraj. Kilka dni i będą stały takie łyse, szare drzewa. Będzie tak smutno. No i szkoda. Trzeba korzystać z pięknych chwil póki trwają a nie się zamykać na tą rzeczywistość.. A potem narzekać na jakość swojego życia. No ale dobra.. Zgodnie z założeniem - jest ładnie. Nie przeszkadza wiatr. Nie ma słońca to fakt ale i tak jest przyjemnie. Chciałem dzisiaj wyjechać ok. 10-11 aby trochę się na ciepliło po chłodnym poranku. Ostatecznie ruszyłem w okolicy godz. 12. Dzisiaj się nie czułem za dobrze. Taki dziwny ból głowy mnie dopadł. Chociaż czy to sam ból głowy czy coś innego? Tak od karku dziwnie. Było naprawdę ciężko. Ja się 20 min. ubierałem. Takie poświęcenie by pojechać. A dość powiedzieć, że jestem troch zjechany po kilku dniach jeżdżenia. A mimo to.. Nie poddaję się. Jadę. I walczę o każdy kilometr i każdą trasę.. Bo rower to przede wszystkim odpowiedzialność.. A najwidoczniej nie wszyscy wciąż to rozumieją. Minął tydzień: Lasy Powalic "ostatni raz za dnia". Kolejny tydzień oczekiwania na wspólną trasę, która nie nastąpiła.. Podobnie jak wczoraj - WPIS=1685 wkurwiał mnie jeden aspekt. Tych pierdolonych grzybiarzy. Ile kurwa można?! Nawet 1.11 dosłownie łazili po tych lasach... I dzisiaj też łażą. Za tymi pierdolonymi grzybami. To już jest wkurwiające.. Wszędzie pozastawiane tymi samochodami. I podobnie jak wczoraj - mijają piękne jesienne chwile. Coraz mniej liści na drzewach. I owszem.. Są drzewa, które dopiero się za kolorowią. Jest ich jednak nie wielka ilość. Większość wkrótce będzie już łysa. I nie będzie tak pięknie. No szkoda. Jak to się ma do teorii MM z przed tygodnia? Nie dziś, nie za tydzień. W którąś sobotę. Taa.. W którąś. Byle jak najdalej. Jak najpóźniej. Jak najmniej ambitnie i jak najmniej odpowiedzialnie. Za tydzień czy później nie będzie to już to samo. Bo ten wyjątkowy czas już mija.. Tak samo jak minęła ta trasa. Z najtrudniejszym jej fragmentem przez las.. W drodze do Rymania już lepiej. A z Rymania na Skrzydłowo najpiękniej. Wciąż jest tu wiele liści i szlaki takie złote.. No ale nie każdemu było i będzie dane przeżyć te cudne chwile. Aż przypomina mi się inna historia. Tak nie zwykła i niepowtarzalna.. Księżycowa noc. Trzeba korzystać z każdej pięknej i niepowtarzalnej chwili..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)