Trasa z dnia dzisiejszego jest kolejnym, z kolejnych powrotów do jeżdżenia po chorobowych incydentach. Początek minionego tygodnia był dla mnie trudny ze względu na osobiste sprawy. W szkole też różnie. I nie lepiej. I tak bezcelowo mijają te dni. Ostatecznie wszystko się kończy tak, że powraca kaszel. Silny ból gardła. Z auto diagnostyki czy precyzyjniej: samo diagnostyki wyszło mi, że może to zatoki? Mam krwawienia z nosa. Uczucie zapchanego nosa. I różne takie objawy, mniejsza o to. Tak myślę. I pod tym kierunkiem się leczę środkami z apteki, bez recepty. Tak samo jak leczę się witaminami w większej ilości aby wzmocnić organizm. Daje to jakieś rezultaty. Tak naprawdę najgorzej poczułem się dopiero w czwartek (13.03). Już w kościele mnie łapał silny kaszel. Nic nie pomagało. Ani syrop, ani wziewy doustne. I tak mnie rozłożyło. Miniony weekend bez roweru. A miałem się w piątek (14.03) przejechać. I tyle z planów. Kolejne dni bez roweru. Aż do dziś. Nie jest idealnie. Czuję się jednak ciut lepiej. I muszę się przejechać nawet kawałek bo mi umysłowo padnie. I co mi da zdrowie fizyczne jak psychiczne leży?... Może nie jest to wskazane w tym stanie. No ale trudno. Nie mam wyjścia. Z swoją osobowością nie nadaję się na osobę leżącą czy osobę chorą... A to w sumie prawda. Chorować też trzeba umieć. Przynajmniej chorować z godnością.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1556
Trasa nr [łączna]: 1633
Trasa nr [na blogu]: 1547
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 21
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1619 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1533 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 25100.3 km
Stan Licznika Końcowy: 25109.54 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24941.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3514 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3524 km
Maksymalna prędkość: 24.2 km/h
Przejechałem: 9.24 km
Przejechałem [msc]: 131.65 km
Przebieg roweru [rok]: 375.8 km
Przebieg roweru [suma]: 61809.26 km
Przejechalem w 2025: 375.8 km
Podroż dookoła świata (2025) 0.9395 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 154.5232 [%] km
Czas jazdy: 00:34:43 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3940:23:31 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3716:57:23 h
Czas Jazdy Suma (2025): 24:55:05 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:36:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:43:12 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:11:12 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:20 h
Średnia: 16.31 km/h
Dzisiejsza trasa jest krótką, miejmy nadzieję, że po krótkich zmaganiach z chorobą: przejażdżką. Krótką ze względu na to, że nadal narzekam na zdrowie. Wciąż wraca kaszel, jest ogólne rozbicie. W ostatnich dniach silny ból gardła, który na szczęście przeszedł. Jednak te objawy wciąż wracają. A kaszel, nawracający katar, czy odpluwanie wydzieliny - nie odpuszcza na długo. To wciąż i wciąż wraca. A ja się po prostu czuję słabo fizycznie. A bez jeżdżenia rowerem: czuję się słabo psychicznie. Prawda jest taka, że powinienem w końcu pierdolić szkołę. Iść na 2 tyg zwolnienia. I się porządnie wykurować. I nie dać się lekarzowi - chcę porządny antybiotyk. Bo mam wciąż nawracające problemy. Trzeba to zwalczyć. A po kuracji antybiotykiem - i w trakcie oczywiście - wzmacniać się witaminami. Aby szybciej do zdrowia dojść. I wzmocnić w końcu organizm. Nie może być tak, że ciągle jestem chory. A to co się dzieje od sierpnia 2024 r. to już przekracza dopuszczalne granice. Bo wciąż i wciąż coś mnie łapie. Jestem osłabiony. To jeszcze gorzej wykańcza mnie psychicznie. Bo mało jeżdżę rowerem. Źle sypiam. Porównuję się do moich możliwości z przed roku, z poprzednich lat. I te możliwości są po prostu mniejsze. Nie ma co porównywać. Bo musiałbym się porównywać z najgorszymi latami. Czyli czasami przed 2017 r. Tylko czy na pewno to najgorsze lata? Nie byłem wtedy tak często chory to raz... A dwa... byłem młodszy i miałem inne możliwości. Przechodząc jednak do meritum czyli dzisiejszej trasy. Pogoda kiepska. Niby jest kilka stop. na plusie ale wieje mocny wiatr. I jest zimno. W ostatnich dniach było właśnie ochłodzenie. Wiosna jednak na nowo wraca! I tym razem prawdopodobniej na dłużej! Począwszy od dnia dzisiejszego z dnia na dzień ma być coraz cieplej! A więc aby nie rozchorować się i jedynie poprawić sobie kondycję psychiczną - zrobiłem tą małą, naprawdę małą trasę na Sowno i z powrotem. Nie całe 10 km. Nie zabrakło incydentu! W drodze powrotnej zesrał się główny licznik: Sigma BC 16.16. I nie łapie. -.- Stary Sigma 600 nie zawodna... Działa zawsze... Ehhh... I znowu poprawki. Jak ja tego nie lubię robić :\ A tak mimo wiatru to fajna trasa. Jest to jednak dla mnie już męczące i trochę irytujące. To już marzec. A ja wciąż ograniczam się do krótkich tras. Wciąż jestem chory. Wciąż nieszczęśliwy w tym życiu. Kiedy w końcu będzie to lepszy rok? Miałem jakie oczekiwania dla 2025 r., że będzie to lepszy rok. I jakoś nie zauważam tego aby takim był... W ogóle ten rok ma zamiar takim być?! Wciąć chcę w to wierzyć i wciąż staram się w to wierzyć. Jednak... Wiara w te słuszne słowa staje się coraz trudniejsza. Na razie chcę wierzyć w to, że będzie lepiej. Może nadchodząca wiosna pomoże na bolączki fizyczne i te psychiczne? I po prostu będzie lepiej?... Któż to wie. Tradycyjnie kolejne wpisy pokażą co przyniesie życie.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)