Dzisiejsza trasa jest dość trudnym początkiem w trudną podróż, jaka czeka mnie przez dalsze życie.. Cieszę się jednak, że po mojej początkowej niechęci i towarzyszących jej obawach ruszyłem się i pojechałem na tą trasę. Nie było łatwo. Nigdy nie jest łatwo. Wiatr mocno wieje. Nie czułem się początkowo za dobrze.. No ale przeszło. Wiatr nie przeszedł. Jednak to co najważniejsze: minąłem najtrudniejsze momenty dzisiejszego wyzwania czyli dojechałem do Nowogardu z Nowogardu do Dobrej Nowogardzkiej i z Dobrej wróciłem na Żelmowo skąd udało mi się wrócić do Radowa Wielkiego. Najgorsze odcinki trasy pokonałem. Z Radowa Wielkiego to już łatwa przeprawa - do Reska i do domu. Ten fragment trasy nigdy nie stanowił problemu czy to w przypadku nie często pokonywanej cyklicznej "Dobre trasy" czy przy okazji sporadycznych wyjazdów podczas których pojawiałem się w tych stronach. Dzisiejszy wyjazd dedykuję koleżance ML, która zmotywowała mnie do wyjazdu. Wstępnie dzisiejszą trasę chciałem zrobić w piątek (27.06.2025 r.). To miała być trasa na koniec roku szkolnego i początek wakacji! Jednakże wczorajszy dzień okazał się zbyt trudny. Aby z tym wszystkim sobie poradzić - sam czas w szkole się dłużył. Jak byłem po 7 rano to w zasadzie do 12 mną stop na nogach i gonitwa.. za wszystkim.. Do tego dochodzi męcząca pogoda. Nie było upału - dzisiaj zresztą też nie jest za ciepło, ale jest taka duchota. Dzisiejsza pogoda ma dwa plusy, w przeciwieństwie do tej z piątku: nie pada to raz.. A dwa, że nie jest tak duszno. Jest niby okolica +25℃. Jednak mocno wieje, odczuwalna ciut niższa. A może jest więcej plusów tej pogody - przez większość trasy nie było słońca. To akurat dobra opcja. Lepiej mi było bez tego słońca. W słońcu pewnie czułbym się gorzej i nie wiem czy dałbym radę pokonać dzisiejsze nie łatwe wyzwanie. Cały miniony rok szkolny to było wielkie wyzwanie z życiem.. Nie łatwymi wydarzeniami, które przecinają tej czas.. Nie łatwa przeszłość, która z każdym dniem pozostanie coraz dalej ode mnie.. I tak wreszcie można przejść do codzienności. Dzisiejszy wyjazd poprzedziła mała awaria w samochodzie. Prawdopodobnie jeszcze wczoraj najechałem na jakiś syf na drodze, i przebiłem prawą tylną oponę w aucie. Te problemy z oponami są coraz częstsze. Awaria ujawniła fakt, że szczególnie ta prawa opona jest mocno zjechana. No cóż - czas na nią - ma w końcu przebieg przekraczający 96 tyś km. No dobra może jeszcze nie 96 tyś ale blisko. Będę się starał mimo wszystko zrobić na letnich oponach w Citroen C3 - 100 000 km. Te opony to trochę drażliwy temat. Bo w sumie odkąd je zakładałem z końcem marca 2025 r. to zdawałem sobie sprawę, że to ich ostatni sezon. Nie spodziewałem się jednak, że poleci to tak szybko - bo w dosłownie 3 msc! No ale to może przez to, że z tej tylnej prawej ciągle powietrze schodziło. I to ją po prostu szybciej dobiło... No cóż. Zwykle na trasach muszę się na czymś skupić. Dziś skupiłem się na przebiegu opon w samochodzie. Tej wspólnej historii... I moich sporów z kolegą MM z Reska. On jedyny stał na stanowisku, że to takie zajebiste opony są i przeżyją jeszcze nie wiadomo ile. Jasne... Tylko prawda jest taka, że jakbym nie miał zjebanej końcówki 2024 r... To możliwe, że na ten sezon (2025 r.) w ogóle bym tych opon nie zakładał. I wielu tematów by nie było. A to wszystko sprowadza się do złośliwości, czepiania się do mnie w domu. A taka sytuacja siłą rzeczy źle na mnie wpływa... Na moje plany rowerowe, na mnie. Tylko pogłębiają się konflikty w ten sposób... I wszystko przez głupie opony? To tylko szczegół. Tak naprawdę winne jest moje życie. Zbyt kontrolujące środowisko w którym się wychowałem.. Jestem już po trasie. Już nie muszę o tym myśleć. Ze swoich planów jednak nie rezygnuję i zamierzam zrobić te 100 000 km na oponach Brigstone w moim samochodzie Citroen C3 Z 2020 R. - gdzie swoją drogą przebieg auta też mam duży - przekracza już 126 000 km. A jak chodzi o opony to duży przebieg ma również moja przednia opona schwalbe - okolica 47 tyś km. I tutaj też mam duże ambicje! Te ambicje sięgają skromnej ilości 50 tyś km. Może uda się zrealizować wszystkie cele. Czas a co za tym idzie kolejne dni pokażą.. Jak miałem na czym się skupić to było łatwiej nie myśleć o trudnościach codzienności. W tym trudnościach dzisiejszej wcale nie łatwej trasy.. Dojechałem. Wykończony. I przekroczyłem wartość 80 km. Choć trasa ma ok. 79 km! :) Skąd więc dodatkowy 1 km? :) To proste.. W Nowogardzie zajechałem po kebaba - dodatkowa droga przy Dworcu Głównym w Nowogardzie dołożyła dodatkowe kilometry, które idą na poczet mojej dzisiejszej trasy a także mojego przebiegu: miesięcznego, rocznego i ogólnego z Aurelią! To kolejny kilometr który przybliża mnie do ważnych wydarzeń jakimi jest kolejne 5 tyś km z Aurelią. Tym razem kolejną granicą będzie 65 tyś km z Aurelią. To będzie nowe rozdanie.. Nowe możliwości. I nowe przygody.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1617
Trasa nr [łączna]: 1694
Trasa nr [na blogu]: 1608
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 82
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1680 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1594 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 26784.1 km
Stan Licznika Końcowy: 26864.54 km
Stan Licznika Końcowy2*: 26670.96 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5192 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 5272 km
Maksymalna prędkość: 36.5 km/h
Przejechałem: 80.44 km
Przejechałem [msc]: 572.2 km
Przebieg roweru [rok]: 2130.98 km
Przebieg roweru [suma]: 63564.44 km
Przejechalem w 2025: 2130.98 km
Podroż dookoła świata (2025) 5.3275 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 158.9111 [%] km
Czas jazdy: 04:32:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4051:37:09 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3828:11:01 h
Czas Jazdy Suma (2025): 136:08:43 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 34:53:57 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:56:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:39:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:03 h
Średnia: 17.74 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie nie łatwą trasą cykliczną: "Dobre trasy". Trasę, którą zainicjowałem w 2021 r. I robiłem ją dopiero 5 razy. Dzisiejszy wyjazd jest moim 6-stym wyjazdem na tej trasie. To wyjazd pełny przygód i wspomnień. Zajmowanie myśli sprawami bieżącymi jak przebieg opon w samochodzie... Czy przebieg Aurelii nie zagłuszało całkowicie wydźwięku przeszłości..: Dobre Trasy z 21.05.2024 r.. Jednak jest łatwiej po czasie.. Nie zapominam jednak o tym co było. Nawet jeśli robią się to coraz dalsze wspomnienia - to już moja 82-ga trasa w tym roku.. A wciąż pamiętam to co było ponad 100 tras temu. I niestety co było dalej. To kolejne utrudnienie w życiu, które pozostaje ze mną każdego nie łatwego dnia. Ostatnie dni w szkole minęły pod kontem przygotowań do końca roku szkolnego. Wypełniały je nerwowe sytuacje, i różne spory. To wszystko można powiedzieć, że się skończyło. Nastały w dniu wczorajszym wakacje. Na mocy dekretu dyrekcji szkoły w której pracuję, wakacje nastały dokładnie 27.06.2025 r. o godzinie 11:30. Choć my jako obsługa wyszliśmy po godzinie 12 ze szkoły. Miałem jechać od razu na rower, ale niechęć była mocniejsza. A do tego wczoraj mocniej wiało niż dziś. I po godzinie 13 zaczęło intensywnie padać - deszcz ustąpił dopiero po godzinie 15. Jednak mocno wiało. Było zimno - jak na czerwiec. Odpuściłem sobie jazdę całkowicie. Dzisiaj z rana nie było mi łatwo ruszyć. Nie czułem się za dobrze. Chyba mnie migrena brała ale wziąłem w porę leki. Odpuściła. Może powoli wracam do tego co było? Robię więcej kilometrów na rowerze. Ten sposób spędzania czasu znów mnie cieszy. I jadę mimo przeszkód.. Ruszyłem w nie łatwą trasę mijając pierwszy trudny odcinek drogi. Drogę na Nowogard. Wzniesienia swoją drogą. Bliskość drogi S6. I nieustanny ruch aut w każdym kierunku.. To tak ryje w głowie. Tak męczy.. Jednak w końcu dojechałem do Nowogardu. Tam pojechałem po kebaba, którego zjadłem już za wsią Wierzchy na jednym z dłuższych postoi. Nostalgiczna podróż.. Miło wspominam te drogi z moich letnich podróży z 2015 r. Pozostaje wiatr. Ten nie odpuszcza ani na chwilę. Do Nowogardu oczywiście miałem cały czas pod wiatr. Z Nowogardu na Dobrą nie lepiej. Jednak milsze wspomnienia mi towarzyszyły. I jakoś szło. W tym miejscu już nie myślałem ani o oponach ani o innych głupotach. Byłem już na to zbyt zmęczony. Skupiałem się na małych celach. Byle dojechać do Dobrej. I dojechałem. I byle minąć Dobrą. I minąłem. Zjechałem na niełatwe drogi. Pełne dziur i łat. I co z tego, że łatają te drogi jak znów są dziury. Teren jest bardzo, bardzo trudny. Wiele wzniesień. Wiele trudu kosztowała mnie ta podróż, która kończyła się w Żelmowie. Tam już powoli odpuszczałem - skupiając się jedynie na wierze w własne możliwości. Odcinek Żelmowo - Borkowo Wielkie był decydujący. Ciężko mi szedł ale w końcu minął. Kierunek wiatru się zmienił - na korzyść dla mnie. W końcu odżyłem. A gdy minąłem Radowo Wielkie to już w ogóle! Pędziłem ładnie. I tak aż do Reska. Aż dojechałem do tej drogowej patologii... Zarówno w 2024 r. Za równo w 2023 r. Trwał remont ul. Jedności Narodowej. Częściowo się ten remont w 2025 r. zakończył ale na małym fragmencie drogi od wjazdu do wsi w stronę posterunku milicji nadal trwa. To jest już po prostu patologia. Ile ten odcinek drogi ma?! Maksymalnie z 3 km. I 3 km robią dosłownie latami?! A mało tego - robią takie chore wymysły jak np. 100 m odcinek CPR po lewej stronie drogi, który nagle przechodzi na prawą stronę drogi i ciągnie się jeszcze 200 m. Po co to komu?! Nie rozumiem. Jednak ten remont, który ciągnie się tak długo... Nie spodziewałem się, że to dalej trwa tak długo - dosłownie latami mały odcinek drogi. A do tego robi się tutaj takie dziwne akcje. Chore akcje. Jak ten niepotrzebny CPR... (Ciąg Pieszo-Rowerowy). Minąłem to czym prędzej byle się nie wkurwiać. Czym prędzej chciałem wyjechać z Reska - aby pokonać już ostatni odcinek drogi. Mimo zmęczenia, wiatru... Jechałem... I to w miarę ładną prędkością. I dojechałem. Całkowicie zjechany. Przepocony.. I szczęśliwy.. Zrobiłem na ten moment - najdłuższą trasę w tym roku. Wracam do tego co było kiedyś: do lepszego życia. A wraz z tym powrotem pragnę powrócić do opisu Dobrej Trasy z 2023 r.: Dobre Trasy z 11.05.2023 r.. I pewnych słów: dobre trasy to nie łatwa trasa, po której pokonaniu jest się wstanie uwierzyć w to, że można wszystko i stanąć przed każdym wyzwaniem - a nawet pokonać tą trasę jeszcze raz!.. Te słowa na nowo mają dla mnie wielką wartość. I na nowo wierzę w te przesłanie. Nie poddam się przeszłości ani pokusie przyszłości. Choć to pewnie potrwa - kto wie może i lata - ale... Powrócę w pełni swoich możliwości - stawiając czoła codzienności. Kolejne wpisy zweryfikują czy będę wstanie dalej wierzyć w to co wierzę dziś i co przekazuję w dzisiejszym wpisie.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)