11.10.2025
Jazda nr: 1671

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to ponowne odwiedziny Północnych lasów w okolicy wsi Powalice. A tak szczerze to chętnie bym się w ogóle z domu nie ruszał. Od rana byłem taki zdechły podobnie jak pogoda. Wieje. Szaro. Tak nieprzyjemnie. Z opadami lekkiej mżawki. Nie czułem się od rana ani fizycznie ani psychicznie na siłach by cokolwiek robić. A więc jedynie marnowałem czas. Na seriale. Dzisiaj wyjątkowo miałem jednak okazję zadziałać! Pouzupełniać bloga bo robią mi się kilkudniowe zaległości. Ogólnie zająć się czymś pożytecznym. A zamiast tego marnowałem czas. A miałem taką okazję, która się tak często obecnie nie zdarza. Wolna chata. Mogłem na spokojnie się zająć tematami do ogarniania no ale nie. Chyba udziela mi się ten miniony tydzień. Taki cały do dupy. No może nie było aż tak źle względem poprzednich gdy toczyłem zawziętą walkę z dyktatorem placówki w której pracuję. Obecnie mogę toczyć jedynie zawziętą walkę z bezradnością, smutkiem. Ta nasza walka trochę ucichła. I na tym się na razie kończy ten spór. Nie jest jednak rozwiązany problem. A więc spędzam czas w Burdelowni. Nowym miejscu - dokładnie gabinecie psychologa. Dni zbyt szybko mijają. Na nowo przytłaczają mnie codzienne problemy - jeśli spojrzę na to ile jeszcze km z Aurelią muszę zrobić! A jest ich wciąż sporo. Niby trochę jeździłem w tym miesiącu ale nie odbija się to na ilości przejechanych km. Wciąż muszę zrobić duże wartości w skali miesiąca. Dokładnie 367 km / msc. Wyliczyłem to na podstawie 1100 km od 1.10 do 31.12. Oczywiście to wartość "zawyżona" bo już na 1.10 miałem mniej do zrobienia: Trasa Makowice-Słudwia z 1.10. No ale lepiej wmawiać sobie, że mam więcej i starać się coś na to poradzić.. Niż odpuścić. A na koniec roku walczyć. Ta jednak świadomość, że rower, że trzeba jechać. A pogoda jest jaka jest.. Bywa dość przytłaczająca. I tak na koniec zmagań w tym tygodniu zdaję sobie sprawę, że już 2 dni nie jeździłem. I dziś chcę czy nie chcę ALE muszę. I jadę. Na siłę. Jadę z nadzieją, że dziś odpuszczę sobie jazdę po tej nielubianej drodze PŻ w okolicach jeziora Skrzydłowo. Ciągle nie pamiętam numerów tych dróg. I mogą być błędy w moich wpisach. To jest chyba PŻ16. Bo zaczyna od PŻ15 na jezioro Skrzydłowo (Popiel). Odbijam właśnie PŻ16. I lecę na PŻ14. Najlepszą z tych dróg - z okolic Rzesznikowa po właśnie Powalice. Dzisiaj jechałem z taką nadzieją, że dla odmiany pojadę sobie prosto! Pojadę sobie do Rzesznikowa. A co tam. Przynajmniej w tą okolicę - aby zrobić gdzieś te 20 km w sumie.. I nie będę jechał drogą PŻ16. A to niestety.. Los taki przebiegły.. Sprawił, że i tak się na tej drodze znalazłem. Ku jednak mojemu zaskoczeniu.. Nie było aż tak źle jak ostatnio: Zwątpieniami, Nocami i Lasami. Pomimo tego, że wciąż są deszczowe szare dni. To nie było tu aż tak mokro.. Jednak sam fakt, że los tak przebiegły i tak mnie tu zaprowadził! :-) Winni grzybiarze.. Jak ja tych grzybiarzy nie cierpię. Po prostu przeginają na każdym kroku z tym łażeniem po tych lasach.. I wszędzie tymi autami wjeżdżają..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1680

  • Trasa nr [łączna]: 1757
  • Trasa nr [na blogu]: 1671
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 145

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1743 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1657 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28715.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28738.88 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28545.3 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7123 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7196 km

  • Maksymalna prędkość: 20.1 km/h

  • Przejechałem: 22.98 km
  • Przejechałem [msc]: 153.1 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4053.51 km
  • Przebieg roweru [suma]: 65486.97 km

  • Przejechalem w 2025: 4053.51 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 10.1338 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 163.7174 [%] km

  • Czas jazdy: 02:27:51 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4174:03:16 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3950:37:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 258:34:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:09:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:44:11 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:00 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:06 h

  • Średnia: 9.38 km/h
Dzisiejsza trasa z skromnej była ciut większa. Dla odmiany i własnej wygody - stanąłem blisko Powalic. Tutaj "zrzuciłem" Aurelię. I po krótkim przygotowaniu ruszyłem wzdłuż drogi PŻ14. Początek był najtrudniejszy. Najgorzej, że tak chłodno. Była co prawda ta stabilna okolica ok. 14℃. Niby nie tak źle. Jechałem w termo koszulce, w sumie dwóch. I krótkie rękawiczki. Jednak nim się organizm przyzwyczaił do warunków minęła naprawdę dłuższa chwila. Ten początek tak mi się ciągnął.. Nim minąłem leśniczówkę i potem dalej.. To się ciągnęła ta niekończąca się szara przestrzeń. Silniejsze podmuchy wiatru dawały się we znaki. I tak było do końca drogi PŻ14. Na końcu której skręciłem w stronę Rymania (w prawo). Tam jednak było jednak znacznie gorzej jechać. Rozjeżdżone drogi, pełne błota.. Kałuże. W ogóle te trwające wszędzie wycinki drzew. To one się bardzo mocno dawały we znaki. Próbowałem dojechać do tych chociaż 10 km. Aby jak wrócę mieć te 20 km. Nie udało się. Poddałem się po 9 km. A więc po powrocie miałbym 18 km. Nie chciałem się już dalej w te nieprzyjemne drogi pchać. Gdyby to były utwardzone szutrowe to ok.. Tam to sama przyjemność jechać! :-) Postanowiłem skręcić na drogę w stronę Powalic - druga alternatywna. Też utwardzona. Z mostem nad rzeką Czernica. Chciałem tam przez ten kawałek drogi nabić te brakujące km. Nie było to jednak konieczne bo nabiłem km aż z nawiązką jadąc po niechcianej PŻ16. Wjeżdżając właśnie z powrotem na PŻ14.. Miałem zamiar od razu udać się na Powalice. Jednak zostałem zaczepiony przez grzybiarzy. Starsze małżeństwo z wnuczką. Pogubili się tutaj. Szukają jeziora. Bo pytają czy daleko do jeziora.. No ja w pierwszej chwili nie skojarzyłem, że jezioro Popiel za Skrzydłowem. Przecież w tą stronę nie ma jeziora. To mówię im, że nie kojarzę tutaj żadnego jeziora.. Dobrze, że gościu się sprecyzował, że Popiel. Szedł całkiem w przeciwnym kierunku.. Odprowadziłem ich i to daleko bo prawie pod samą PŻ15. Tam już było blisko. A z PŻ15 do jeziora gdzie mają auto to już całkiem było blisko. No mogłem ich w sumie przez most przeprowadzić no ale dobra.. Udałem się z nimi dalej by dalej nie zabłądzili. Bo jest kilka miejsc gdzie można nieopatrznie skręcić. I mogą mieć potem problem aby wrócić. Taki cichy "chichot losu". Nie udało mi się uniknąć jazdy nieutwardzonym odcinkiem PŻ16. I to w dwie strony! I tak trzeba było przejechać w te dwie strony.. Nie było jednak tak źle. Spokojnie przemknąłem i już bez zajeżdżania w kolejne drogi wróciłem w stronę Powalic gdzie miałem aut. W ten już powoli kończący się dzień. Gdy odprowadzałem tych państwa zbliżała się godz. 17. A zaraz po 18 jest już po zachodzie słońca. I jest już ciemno.. Uroki smutnej, dobijającej jesieni..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa11pazdziernika2025zdj1.jpgtrasa11pazdziernika2025zdj2.jpgtrasa11pazdziernika2025zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)