Trasa z dnia dzisiejszego stanowi stały element świąt wielkanocnych. Zawsze w jej okolicach jeździłem. I najczęściej właśnie na Brodniki. Jakoś ta trasa mi się tak kojarzy z tymi świętami. Na ogół trasa Brodników nie jest taka zła. To tylko na ogół.. W tym specyficznym czasie zawsze pizga.. Dziś wg. prognozy pogody Pogoda&Radar z której korzystałem pizgało tylko: 30 km/h. Nie jest to mało ale da się żyć. Tyle, że porywy to już 56km/h. A tu już żyć się nie da. Było naprawdę momentami ciężko. Aż mi Aurelię z moim obciążeniem na mniej spychało z drogi. Większy świąteczny ruch aut nie pomaga. Niestety ale trasa Brodników przechodzi przez dość ruchliwą drogę DW109. I ten odcinek do Brodnik był najtrudniejszy. To była największa próba. Wyjść z domu i ruszyć. A serio - to najchętniej bym został i oglądał dalej serial: Evil, który zacząłem na nowo oglądać z końcem marca. Obecnie jestem na finiszu 2 z 4 sezonów. Gdzie 2 sezon oglądam pierwszy raz. Coś tak czuję jednak, że zaraz po świętach będę musiał znaleźć sobie nową rozrywkę. A szkoda, bo do niektórych seriali się przyzwyczajam a zaraz się kończą. No i tak święta. Tradycyjnie to czas pełny złośliwości, sporów, braku zrozumienia dla siebie na wzajem. I dla mnie szczególnie.. samotności. W okresie żadnych świąt nikt się przecież nie odezwie. Zostaję sam. Z zazdrością skierowaną do ludzi co mają w moim odczuciu lepiej. A mogą mieć tak z kilku ważnych powodów: bo mają rodziny, z kim spędzić czas. Ludzie się spotykają. Jest miło.. Albo powód prozaiczny. Co niektórzy urodzili się jako kobiety. A wciąż wierzę w to, że kobieta ma łatwiej.. I jakoś sobie potrafi radzić z chujnią zwaną życiem. Także.. Mnie już wczoraj brał ten depresyjny stan. Dzisiaj od rana zmęczenie. A do tego dopierdalanie się w domu z każdej strony o wszystko. Jakbym miał sam sobie mało do zarzucenia! Nie zrobiłem nadal raportów związanych z Wielkimi Porządkami w Strukturze Katalogowej Stanu Plików 18+8 TB. Nie zrobiłem aktualizacji raportu Citrona C3 za luty i marzec. A to już się zaczął kwiecień... I nie udało mi się zrobić sensownej przyrostowej kopii plików z dysku 18 TB na dysk 16 TB (zajęte mam i tak nie całe 11 TB) - struktura 18+8 TB nie jest jeszcze wypełniona! Nie mniej - nie radzę sobie z zrobieniem kopii danych. Nawet z tym. To większy problem. Nie chcę go tu opisywać. Pewnie wspomnę o tym w załącznikach do specjalnego raportu struktury stanu plików. A co do dziś.. To musiałem się przejechać. Po prostu musiałem. Bo bym zwariował w domu. Do tego te słońce na pokuszenie mnie wodzi. Wydaje się, że jest fajnie ale na dworze jest dość zimno. Przez wiatr.. Dość silny wiatr (30 km/h) i porywy prawie 2x tyle..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1773
Trasa nr [łączna]: 1849
Trasa nr [na blogu]: 1763
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 44
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1834 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1748 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30635.8 km
Stan Licznika Końcowy: 30660.02 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30462.4 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8997 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9021 km
Maksymalna prędkość: 28.9 km/h
Przejechałem: 24.22 km
Przejechałem [msc]: 55.53 km
Przebieg roweru [rok]: 801.04 km
Przebieg roweru [suma]: 67428 km
Przejechalem w 2026: 801.04 km
Podroż dookoła świata (2026) 2.0026 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 168.57 [%] km
Czas jazdy: 01:32:51 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4302:12:31 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4078:46:23 h
Czas Jazdy Suma (2026): 54:24:45 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:22:15 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:41:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:14:12 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:02 h
Średnia: 15.8 km/h
Dzisiejsza trasa nie była prosta. Musiałem jednak pojechać. I musiałem się nie poddawać bowiem: najłatwiej się poddać i nic nie robić a najtrudniej trwać w wyznaczonym celu. Na dziś miałem cel zrobić trasę Brodników. Warunki są trudne. Musiałem jednak walczyć do końca. I walczyłem. I się opłaciło. Najtrudniejszy był start. Wyjść z domu. Jechać. Po ruchliwej drodze DW109 - gdzie po drodze mijałem jednych rowerzystów - na koleżówkach albo przełajówkach gnali w stronę Płotów. Mieli korzystniejszy wiatr. A ja walczyłem z każdą chwilą. I tak do skrętu do wsi Brodniki. Tutaj mój trud był doceniony i co prawda odcinek do Trzygłowa dawał się we znaki ale już nie tak. Już nie AŻ tak.. Nie było AŻ tak źle. Od Trzygłowa było fajniej. Mniej wiatr dawał się we znaki. I przyjemniej się jechało. W sumie.. Mogłem jechać po południu. Może wiatr trochę by zmalał. Nie mniej.. Mnie lepiej jechać wcześniej. Jadę z nadzieją, że jak wrócę to jeszcze coś ogarnę. Tylko czy tak naprawdę będzie? To wątpię. Czuję się zdołowany. Nawet wypalony życiem. Doskwiera mi samotność. Brak celu w życiu. We znaki daje się zła sytuacja w domu czy w pracy. I to tak wszystko się we mnie kumuluje. Chwilowy oddech od rutyny (na rowerze) nie wiele pomaga. Bo zaraz po spotkaniu z Aurelią wracam do tej samej rzeczywistości, do tych samych problemów od których próbowałem uciec.. I tak niestety dzisiejsza trasa też się kończy. Choć ma w tych ciężkich momentach, skryte piękne chwile.. Ten trud się opłaca. Te kredo, które mnie dziś przyświecało: Najłatwiej jest się poddać (...) - pewnie będzie nie raz cytowane.. No i te moje oczekiwania, żeby już od kwietnia robić co najmniej po te 500 km/msc.. Może być ciężko wszystko pogodzić. Bo zbyt często mam takie dni jak wczoraj, że zamiast usiąść i coś zrobić to ja nie jestem fizycznie ani psychicznie wstanie tego ciężaru podnieść. Usiąść. Skupić się. I działać. Wbrew sobie - czyli wbrew mojej naturze napiszę nie mniej, że mam nadzieję, że różne sprawy zdołają się jeszcze poukładać.. I licząc od teraz z każdą kolejną wiosenną trasą będzie tylko lepiej..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)