Dzisiejsza trasa stanowiła krótką po świąteczną przejażdżkę. Naprawdę krótką - w kolejnych dniach pełnych silnych podmuchów wiatru.. I tak się złożyło, że kolejnych smutnych informacji. Zaczęło się w sumie niewinnie i nie pomyślałem, że coś tak smutnego się wydarzyło. Otóż - w ostatnią sobotę marca miałem iść na strzyżenie. Chodzę do koleżanki z Makowic, z którą się znam całe życie - nieco młodsza ode mnie. I ustawiła mnie na dzisiaj na 10. Normalnie miałem odmówić i odmówiłem.. Przecież mam we wtorki lekcje! No ale dzisiaj po świętach ten wtorek jest wolny.. dla uczniów. No to mogę sobie pozwolić! Napisałem do niej dziś po 9, że pamiętałem tym razem i niedługo będę. A ona odpisała, że ma zamknięty zakład do końca tygodnia - sprawy osobiste.. Jak wróciłem do domu po męczącym powrocie do szkoły po świątecznej przerwie - dowiedziałem się o co chodziło. Jej matka Jadwiga (l. 53) zmarła dziś rano... Nagle. I stąd tak się potoczyło.. I teraz prowadź biznes i udawaj silną. Odmawiaj ludziom.. Bo nie każdy wie czy skojarzy. No ja też przecież nie pomyślałem o najgorszym - o może rozchorowała się ona albo jej córka. A to taka sytuacja, że kolejna osoba związana całe życie z wsią Makowice odchodzi. I to bez wyraźnej przyczyny. I to kolejna młoda osoba - bo co to za wiek, ledwo 50 lat, które minęło.. Coraz młodsi odchodzą. I to w ilościach takich, że strach o tym myśleć. Mam podejrzenia, sercowe.. W końcu ten wiatr nie sprzyja sercowcom. A od zeszłego tygodnia tak wieje. Wczoraj chyba najmocniej wiało.. Nawet nie myślałem o tym aby iść na rower. I tak minął świąteczny weekend - gdy tylko raz byłem na rowerze: Świąteczna Trasa Brodników:
- "Pizgający wiatr". W I dzień świąt byłem na wycieczce w Gdańsku.. I też trochę wiało. No ale w mieście aż tak tego nie było czuć.. Zresztą - ta droga trochę mnie zmęczyła. A nawet miejscami wkurwiła.. Bo wyjazd na Gdańsk planowałem od zeszłorocznych świąt Wielkanocnych.. (święta Wielkanocne 2025 r.). I miała już być gotowa ta cholerna droga S6 na którą tak czekam.. A nadal jej nie ma.. Jest już fragment od Sianowa przez Sławno do Słupska. W zeszłym roku tego odcinka nie było ("65 000" Aurelio !:" - Trasa Gdańsk - Tczew).. I jest dużo, dużo lepiej! No ale za obwodnicą Słupska kończy się S6. Wraca się na DK6 na prawie 50 km. A dalej.. Dalej to jest dopiero chujnia i nieporozumienie w postaci obwodnicy Lęborka! Obecnie "OBIECUJĄ", że do wakacji otworzą tą drogę (czyli do końca czerwca 2026 r.) - BYĆ MOŻE szybciej. No raczej na szybciej nie ma co liczyć.. I chyba się nie doczekam zrobienia w końcu drogi S6. Ważna arteria z której trochę korzystam. A jak szło mi jechać jak w niedzielę (05.04) fragmentami DK6.. To mnie taka kurwica brała. Wczoraj pogoda.. I taki zmęczony byłem. Zresztą wziąłem się za zaległe prace. Uzupełniłem w końcu raport Citroena C3 za luty i marzec 2026 r. Szczególnie ten luty - bo była tam wymiana rozrządu, łańcucha spinającego wałki, serwis hamulców z wymianą zacisku hamulca i pierwsza wymiana żarówek w lampie.. Było to trochę problematyczne. Wyszły także drobne problemy w moim interfejsie WWW wspomagającym uzupełnianie raportu. I tak minął czas na rozwiązanie wszystkich problemów. A tym samym większość dnia i moich sił.. Może gdyby nie to - to poszedłbym wczoraj mimo wszystko? Jak dziś.. Mimo wszystko.. Aż mam taką pewną myśl. Jeszcze o niej wspomnę. A tym czasem udało mi się rozwiązać problem z kopią plików przy użyciu skryptowego narzędzia RCLONE.. (używam go w trybie CLI). Więc jestem o krok bliższy zamknięcia Wielkich Zmian i Porządków w Strukturze Katalogowej Stanu Plików 18+8 TB. Zabawne. Mijają pierwsze dni kwietnia.. A ja nadal mam na głowie ten projekt. I nie zamknięte zaległości z tego roku. Obawiam się powoli, że jeszcze minie kwiecień nim całkowicie wyjdę na prostą ze wszystkimi zaległościami. A to będzie ciężkie.. Bo dziś np. jest trochę słońca. I nie mógłbym się skupić na pracy jakbym się nie przejechał. Mimo wszystko moje uzależnienie od roweru jest dość silne..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1774
Trasa nr [łączna]: 1850
Trasa nr [na blogu]: 1764
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 45
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1835 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1749 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30660 km
Stan Licznika Końcowy: 30678.48 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30480.86 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9021 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9040 km
Maksymalna prędkość: 28.9 km/h
Przejechałem: 18.48 km
Przejechałem [msc]: 74.01 km
Przebieg roweru [rok]: 819.52 km
Przebieg roweru [suma]: 67446.48 km
Przejechalem w 2026: 819.52 km
Podroż dookoła świata (2026) 2.0488 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 168.6162 [%] km
Czas jazdy: 01:09:03 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4303:21:34 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4079:55:26 h
Czas Jazdy Suma (2026): 55:33:48 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:31:18 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:30:26 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:14:05 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:59 h
Średnia: 16.07 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspominałem odbywa się w dość smutnych okolicznościach.. Śmierci kolejnej osoby, którą przecież znałem. W dzieciństwie bawiłem się z jej córkami. I częściej niż obecnie przebywałem na wiosce Makowice. Obecnie jak już jestem przejazdem tam. Za dużo się zmieniło i za dużo się wydarzyło w życiu.. Więc wrócić do tego co było.. Raczej się nie da.. Bo tych ludzi już nie ma, tych miejsc już nie ma.. I tych chwil nie ma. Przeminęły. A nastająca rzeczywistość jest coraz bardziej dobijająca. No dobra - na dzisiejszej przejażdżce miałem taką myśl, że w każdy pogrzeb jaki mieliśmy - jestem na rowerze.. Czy to pogrzeby z rodziny czy znajomych.. No ale to chyba nie do końca tak.. Po prostu często jeżdżę na rowerze i stąd można mieć takie wrażenie. Zdaje się, że ma to nawet swoją nazwę: entriopria.. Jeśli coś ma jakiekolwiek prawdopodobieństwo wydarzenia się (nawet bardzo małe) to przecież statystycznie mogło się wydarzyć. I raczej nie ma za tym działania żadnych sił nadprzyrodzonych. A może? A może jednak są. A może za dużo naoglądałem się serialu: EVIL. Obecne jestem na jego 3 z 4 sezonów.. Jednak takie myśli nie raz do mnie powracają. A obecne pełne niepewności czasy tylko temu sprzyjają. Dzisiaj robiłem trasę 20-stkę mniej popularnym wariantem przez Słudwia - Mechowo do Waniorowa. Jakoś lepiej mi jechać przez Waniorowo i wracać przez Mechowo na Słudwia. No ale czasem trzeba robić te gorsze warianty.. Więc robię ten gorszy wariant.. I mam kolejne przemyślenia po drodze. Kolejne zmiany we wsi Sowno. Od strony drogi - koparka dzisiaj wyrównywała teren. Ten sam na którym stosunkowo nie dawno powstał bardzo szybko dom.. Czyżby kolejny się budował?! I to tuż przy drodze.. A do tego - nie wspominałem o tym wcześniej ale parę razy widziałem co te skurwysyny robili w tym roku kalendarzowym.. Wyżynali drzewa w takim zalesionym terenie tuż przy przystanku Sowno wciągu drogi DW108. Dziś tam przystanąłem. Zrobiłem zdjęcia. Wszystko się tak mocno i tak szybko zmienia.. :( I co te życie jest warte jak brak w nim stabilizacji.. I jakiejkolwiek pewności?.. :( Skoro wszystko jest tak bardzo losowe. Wszystko jest entropią? A więc życie samo w sobie nie ma sensu. Przychodzę dzisiaj jakiś zdołowany. W szkole od rana wkurwiałem się na kolejne porażki przy projekcie monografii szkoły na jej 80-cio lecie. Bo ciągle coś nie tak. Nie ważne ile się staram i jak długo próbuję to ogarnąć... To ciągle coś źle. Wyjazd w ramach wolontariatu do Kamienia Pomorskiego nie wiele mi dał.. Bo tylko wróciłem do domu, to zostałem zaatakowany tą smutną informacją o śmierci wspomnianej P. Jadwigi z Makowic. I jakoś się tak pozbierać nie mogę. Bo moje niepowodzenia mnie dobijają to jeszcze świat dookoła próbuje mnie jeszcze mocniej docisnąć..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)