Trasa z dnia dzisiejszego była krótką przejażdżką. Odbyła się po dość dłuższej przerwie. Nie zdawałem sobie sprawy, że nie jeździłem aż tak długo! Byłem pewny, że co najwyżej od piątku. Bo w miniony piątek (17.10) ostatecznie nie pojechałem. Chociaż miałem ochotę się przejechać. Tylko jakoś tak zimno było. I jakiś taki fizycznie i psychicznie byłem zmęczony. Cały miniony tydzień mnie męczył w którym to bardzo potrzebowałem wsparcia, kontaktu z innymi ludźmi. A po południu tego kontaktu całkowicie było brak. Spędziłem po południe poza rowerem. Też fajnie ale właśnie poza rowerem. Zaś wczoraj - miałem męczącą wycieczkę w góry. Autokarem. Ta wycieczka w zasadzie zakończyła się dziś o 2 w nocy. Od 4 rano w sobotę do 2 w nocy w niedzielę. Chyba jestem za stary na takie akcje. Przez większość dzisiejszej niedzieli było mi ciężko się pozbierać . I w ogóle ruszyć. No ale też pogoda swoje. Tak chłodno. Mimo, że ładnie ale bardzo zimno. Już pierwsze przymrozki. Wciągu dnia nie tak źle - temp. przekracza te +10℃. To nie jest tak źle. Tylko znowu.. No zawsze będzie jakieś ALE - mocno wiało. I było nieprzyjemnie. Nie mniej dzisiaj mimo niechęci, i zmęczenia nie miałem wyjścia. Trzeba było się przejechać. Bo co? Miałem kolejny dzień nie jeździć?! A km jeszcze sporo muszę zrobić.. No bo jednak chcę w październiku dobić do 500 km. Będzie mi dzięki temu łatwiej.. Jak się okaże, że będę musiał przez listopad i grudzień robić po 300 km.. Aby jakoś do tych 5k km /na koniec roku dobić.. Jeśli zrobię mniej w październiku to będę musiał więcej w listopadzie i grudniu. No a szczerze? To wolę się teraz poświęcić. Póki jeszcze czuję się na siłach. Póki jest pogoda. I póki mnie nic nie rozłożyło. Wiele osób jest już chorych. Obawiam się, że mnie też coś dopadnie. Wczorajszy ciężki dzień może temu sprzyjać.. I wiele godzin, które spędziłem w przemoczonych butach. Trudne warunki na górskich szlakach mnie zniszczyły. Nie spodziewałem się, że to tak wygląda. Zresztą żadnej styczności i doświadczenia z górami nie mam.. I nie wiem czy chcę mieć ;)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1684
Trasa nr [łączna]: 1761
Trasa nr [na blogu]: 1675
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 149
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1747 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1661 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28832.4 km
Stan Licznika Końcowy: 28850.77 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28657.19 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7290 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7308 km
Maksymalna prędkość: 29.4 km/h
Przejechałem: 18.37 km
Przejechałem [msc]: 264.92 km
Przebieg roweru [rok]: 4165.33 km
Przebieg roweru [suma]: 65598.79 km
Przejechalem w 2025: 4165.33 km
Podroż dookoła świata (2025) 10.4133 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 163.997 [%] km
Czas jazdy: 01:09:03 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4181:21:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3957:55:46 h
Czas Jazdy Suma (2025): 265:53:28 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:27:52 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:46:10 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:04 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:01 h
Średnia: 15.97 km/h
Dzisiejszy wyjazd krótki, symboliczny. Niestety chłodny. Jest słońce ale i tak jest chłodno. Nie mniej kolory jesieni sporo rekompensują. Korzystam z pięknej aury. I robię chociaż tą małą trasę. Zawsze jakąś. Znowu jechałem przez Waniorowo na Mechowo. Zamiast wariantem przez Mechowo na Waniorowo. Dobrze, że słonecznie to przynajmniej urok jesieni. I jeszcze nie czuję tego jesiennego smutku, który zwykle mnie dopada.. Trasa minęła spokojnie. Można odpocząć po wczorajszym trudnym dniu - gdzie może nie tyle co sama podróż (ale to też) jest taka męcząca jak niektóre osoby, które jechały.. I ich chamskie, a czasem bezczelne zachowanie. Nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Najpewniej już więcej na szkolne wyjazdy nie pojadę. Nie nadaję się do tego. Mogłem na spokojnie zostać w domu. I zagospodarować sobie milej czas. Szczególnie, że była pogoda. Można było nabić kilometry. A tak.. Po mojej ostatniej trasie ze środy: Trasa Makowice-Słudwia
. Dopiero dziś jadę na moją tradycyjną trasę 20-stkę. W ogóle to miałem robić co piątek te trasy 20-stki w okresie jesieni. A jakoś ciężko mi wytrwać w tym czy w jakimkolwiek innym postanowieniu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)