Dzisiejsza trasa była nie jako walką z migreną. A także z przeszłością... Czego jest mój powrót do zrobienia trasy przez Dziadowo i na Skalin. Już jakiś czas mnie w tych stronach nie było, a były dni, że bywałem tu dość często. Ostatni raz byłem w tych stronach na trasie: Majowe barwy. Dziś prócz tego, że pojechałem przez Dziadowo na Skalin i wracałem na Gryfice, zaliczyłem po raz pierwszy rowerem taką drogę przez pole, od skrzyżowania na Dziadowo (DW109) do miejscowości Sikory. Tą drogą, często chodziłem z JS i jej psem. Nie przypominam sobie abym jechał jednak tutaj rowerem. A co ciekawe ta droga ma swoje oznaczenie na OpenStreetMap. Dzisiaj miałem okazję. Skorzystałem i pojechałem. Dzisiaj nie było na tyle ciepło co wczoraj. Było ponadto smutno. We wczorajszym wpisie trochę o tym napominałem. Jednak nie mogłem wdawać się w większe szczegóły bo dowiedziałem się o tym po trasie. Czyli to było już poza moim życiem na rowerze. Zmarł ten wujek z Makowic. Właśnie 08.03. Ten dzień nie jest za szczęśliwy jak chodzi o moją rodzinę. I dość często dotyczy śmierci w rodzinie... Jeszcze do mnie dzisiaj tak mocno nie dochodzi co się stało. To przyjdzie. Czasem po godzinach a czasem po mijających dniach ale przyjdzie. A wystarczy, że ostatnie dni nie były dla mnie łatwe. Szczególnie ta niedziela z przed tygodnia i to dosłownie - bo rzecz dotyczy niedzieli z 02.03. Był to słaby dzień. Po południe skończyłem na polach przy Sownie, gdzie jeżdżę aby się wyryczeć... I wieczorem taka informacja, że wujek w szpitalu. Stan ciężki. A potem aż do sobotniego po południa - taka huśtawka. Jest lepiej. Jest gorzej. Jest lepiej. I jest gorzej... Nie brało się pod uwagę możliwości takiej, że może odejść w takich okolicznościach. I właśnie teraz. Po prostu nie brało się tego pod uwagę a tak się stało. Dość szybko, moja szczęśliwa trasa przestała taką być: "100-tna" trasa "50-tka". To kolejny smutny dzień. I coraz mniej wierzę w to, że będzie to jeszcze lepszy rok... Chyba nie będzie... Wiadomo, nie mogę niczego przekreślać ani z góry zakładać. Jednak zbyt wiele jest smutnych chwil, zbyt wiele jest cierpienia. Zbyt wiele nienawiści i zbyt wiele łez. W tych dniach, które minęły. I pewnie jeszcze zbyt wiele tych czynników będzie w dniach, które nadejdą. A dziś... Podobnie jak tydzień temu w niedzielę. Brała mnie migrena. Do tego zrozumiały smutek, żal. Zbyt wiele myśli z którymi nie potrafię sobie poradzić. Jedyne co mogę zrobić to... stłumić to przejażdżką. A to właśnie dziś uczyniłem.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1555
Trasa nr [łączna]: 1632
Trasa nr [na blogu]: 1546
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 20
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1618 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1532 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 25082.9 km
Stan Licznika Końcowy: 25100.33 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24934.35 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3497 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3514 km
Maksymalna prędkość: 26.6 km/h
Przejechałem: 17.43 km
Przejechałem [msc]: 122.41 km
Przebieg roweru [rok]: 366.56 km
Przebieg roweru [suma]: 61800.02 km
Przejechalem w 2025: 366.56 km
Podroż dookoła świata (2025) 0.9164 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 154.5001 [%] km
Czas jazdy: 01:13:03 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3939:48:48 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3716:22:40 h
Czas Jazdy Suma (2025): 24:20:22 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:01:18 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:00:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:13:01 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:24 h
Średnia: 14.33 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego wędruje wspomnieniami przez miejsca, drogi, którymi nie jeździłem od 2023 r. Przez cały 2024 r. nie pojawiałem się tu. Smutek, żal i wspomnienia które wciąż są świeże mnie blokuje. Trzeba się jednak powoli przełamywać. I jakoś żyć. Bo nie wiadomo ile tego życia nam zostało. Wg. statystyk, które tak lubię - każdego dnia w Polsce umiera średnio 1120 osób. Zawsze możemy być jedną z nich. A jak nie my to ktoś z naszych bliskich. Na te śmierci składają się różne czynniki: choroby, wypadki, samodzielne odebranie życia. Nigdy nie wiemy co się komuś z naszych bliskich przydarzyć póki się nie przydarzy. A z życia, z smutnego życia... Wiem, że może się wiele zdarzyć. Takie mam ostatnie miesiące, takie mam ostatnie lata. Może to już ten wiek? W którym zalicza się po kilka pogrzebów rocznie... Chociaż u mnie tak źle nie jest. Jednak od 2023 r. nie ma roku bez jakiegoś pogrzebu w rodzinie. Smutno dziś piszę. Wiem, nie powinienem. Takie głupie myśli miałem tydzień temu. W sumie od tego się zaczynała smutna niedziela z 02.03.2025 r. A dzień się skończył jak się skończył. Dziś, tydzień później - raczej w uzasadnionych okolicznościach mam takie czarne myśli. Nie czuję się za dobrze. Biorę tabletkę po tabletce. I aby to w końcu stłumić - postanowiłem się przejechać. Miałem ambitne plany na weekend ale nie jestem na gotowy. Moja kondycja słaba. Jestem wykończony po wczorajszej trasie. A do tego dziś chłodniej, i wciąż mocno wieje. Odpuszczam sobie dalszą jazdę. Spakowałem jednak Aurelię i przyjechałem do Gryfic na ul. Piastów, skąd ruszyłem w stronę Dziadowa. Po drodze zaliczyłem jazdę po polnej drodze na Sikory. Stanąłem przed wsią. Na wysokości przejazdu kolejowego. I ruszyłem stąd dalej - w drodze powrotnej przez pole, pełne wspomnień... Do Dziadowa. Z Dziadowa na Skalin. Miejsca również pełne wspomnień o tym co było... I taki smutny... Wracałem... Jest mi cholernie ciężko. Tak wiele emocji... Tak wiele żalu... Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Nie radzę sobie z tym wszystkim... Przytłacza mnie codzienność. Wróciłem, powstrzymując się od płaczu. Wracałem ul. Piastów do miejsca gdzie zaparkowałem - blisko cmentarza na ul. Broniszewskiej w Gryficach. I tak kończy się moja niedzielna przejażdżka i ten rowerowy dzień. Jedyne co mi się dziś udało to odwiedzić Dziadowo, po takiej przerwie - jeśli chodzi stricte o Dziadowo to byłem tu ostatni raz dosłownie na wspominajej już dzisiaj trasie: Majowe barwy. A jak o Skalin to na trasie: Gryfickie niepowodzenia. Te drogi w tym czasie się nie przecinały. Nie przecinały jak dziś i byłem po prostu osobno w Dziadowie i osobno w Skalinie. Te drogi przecina rzeka Rega, która w tych stronach wygląda wręcz majestatycznie...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)