Dzisiejsza trasa przebiegała po zimowym incydencie. W zasadzie już wczoraj padał śnieg, potem deszcz a na koniec dnia i przez pewną część nocy tylko deszcz lał. Zaś w nocy przy ujemnej temp. zaczął prószyć śnieg. I trochę tego śniegu napadało. Jeszcze rano padało. Drogi zasypane. Niby ładnie.. Niby magia świąt i takie tam... :( No ale w tym konkretnym czasie jeszcze wstanie na dzień dzisiejszy wcale tego nie czuję. Tej magii świąt. I radości z tego, że pada śnieg. I nawet nie chodzi o to, że ogólnie nie lubię zim. Tylko wciąż trwają u mnie takie trudne dni. Dzisiejszej nocy np. znowu nie mogłem spać. Wracają wspomnienia. Poczucie winy nie daje spokoju :( I tak się te życie toczy z dnia na dzień i dzień po dniu. Nie zostawiając większego śladu po sobie. Normalnie to rejestruję wszystko. I wszystko pamiętam. A jak tak sięgnę pamięcią w ostatnie dni sierpnia 2024 r. po dziś dzień to nie wiele jeśli nie powiedzieć, że: nic nie pamiętam. Był jakiś czas, może coś się działo ale nie przywiązuję do tego większej wagi. Było, minęło byle mogło minąć.. I tak mamy dzisiejszy dzień. Z rana śnieg. Jeszcze wciągu dnia trochę padało ale już nie dużo. Wraz z minionym porankiem weszła plusowa temp. I śnieg stawał się wspomnieniem. Pozostał jedynie na polach i mniej uczęszczanych drogach. Tak to pozostała chlapa jak po wiosennych roztopach... Jednak ładnie słoneczko świeciło, mimo licznych chmur często się pojawiało. I wcale nie było tak zimno! Pomimo tego, że temp. wahała się w okolicy +2℃ może do +1℃. Postanowiłem jednak szybciej pojechać. Skorzystać z słonecznego światła. I faktu roztapiania się tej śnieżnej brei - bo jak na wieczór temp. spadnie to będzie ślisko i nie tak fajnie. A jakoś w prognozy nie wierzę. Z nich ma wynikać, że niby dopiero po godz. 18 spadnie temp. do 0℃. A jak spadnie szybciej? I szybciej będzie mrozić?... :) To nie będzie się fajnie jechało. Więc nie ryzykuję - lepiej zdążyć wrócić nim spadnie temp. A to tylko taka mała trasa..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1522
Trasa nr [łączna]: 1600
Trasa nr [na blogu]: 1514
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 166
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1586 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1500 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24474.8 km
Stan Licznika Końcowy: 24485.65 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24334.67 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2887 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2897 km
Maksymalna prędkość: 24.9 km/h
Przejechałem: 10.85 km
Przejechałem [msc]: 163.88 km
Przebieg roweru [rok]: 5326.93 km
Przebieg roweru [suma]: 61185.51 km
Przejechalem w 2024: 5326.93 km
Podroż dookoła świata (2024) 13.3173 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 152.9638 [%] km
Czas jazdy: 00:38:18 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3900:13:47 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3676:47:39 h
Czas Jazdy Suma (2024): 336:17:44 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:50:32 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:12:17 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:57 h
Średnia: 17.13 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pomimo tego, że mała - tudzież krótka - to bardzo fajna. W momentach w których było słońce to już w ogóle.. Pięknie.. Nie było zimno. Z rana to tak, było tak wręcz nieprzyjemnie. I jeszcze sypał ten śnieg go też nie fajnie na drogach. A teraz, po południu jak byłem - bo byłem w okolicach godziny 15. To fajnie. Jednak dzień się bardzo szybko kończy. Dzisiaj zachód słońca następował o godzinie 15:53. To szybko. Finału i tak nie było widać.. skrył się za chmurami ale i tak było fajnie. Pojechałem z myślą, że pojadę pod Mechowo - ostatecznie przystanąłem na zachód słońca wraz z wyjazdem z Sowna. Wcześniej zajechałem w moją drogę przy Sownie. Gdzie ostatnio często bywam ale nie z radością a z smutkiem :( Jeżdżę tam aby się wypłakać :( Fajna miejscówka, blisko. I daje trochę prywatności. No ale, że tak często tam bywam to chyba nie jest takie dobre... :( Nie mniej byłem tam. Zrobiłem parę zdjęć. A na domiar złego to ja tak słabo przygotowany na takie nie planowane trasy... No bo... Ani miejsca na karcie pamięci nie mam - miałem na jakieś 65 min nagrywania tylko. I nie naładowane baterie do kamerki. Co prawda mam Nowell NP-BX1 naładowaną w aparacie ale to bateria oznaczona jako taka, która się wyłączała w kamerze. Są odłożone teoretycznie do wyrzucenia ale w aparacie dają radę. To w kamerze nie będę ich używał - tych dwóch oznaczonych. Kilka klipów w ostatnich tygodniach mi popsuły te baterie. Więc jechałem na wpół rozładowanej baterii - szybko doładowując kolejną przez powerbanka. Kilka zdjęć. Miałem zamysł aby z Sowna od mojego miejsca odbić tak na lewo, na takie polne drogi i wyjechać we wsi Sowno. Zrezygnowałem z tego pomysłu jednak bo te drogi całe zalane - same błoto i ogromne kałuże. Nie ma co się w to pchać!.. Zamiast tego pojechałem dalej prosto ale do Mechowa już nie jechałem. Stanąłem na wyjeździe z Sowna - zrobiłem kilka zdjęć przy zachodzie słońca. I dla odmiany pchany wiatrem w plecy.. Wróciłem niechętnie do domu. Na liczniku rowerowym Sigma BC 16.16 miałem temp. na poziomie 0.5℃. Ale zaraz jechałem autem do sklepu (dino). I w samochodzie temp. na zewnątrz miała wskazanie na poziomie 1℃. To pewnie tak jest w okolicy 1℃. Ryzyko, że spadnie do <0℃ jest. Jednak zdążyłem wrócić! :) I nie muszę się tym przejmować. Gdybym nie zdążył to pewnie też bym sobie poradził. Zawsze sobie radzę..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)