Trasa z dnia dzisiejszego odbywa się po raz piąty w mojej historii.. Po raz piąty już.. Robię trasę 50-tkę nowego początku i po raz drugi jako nauczyciel. Nowy początek z 2024 r. faktycznie był "nowy". Bez pewnej osoby w moim życiu - choć jeszcze wspólne elementy się pojawiały we wrześniu 2024 r. Choć jeszcze we wrześniu walczyłem o nią i o tą relację to mijało.. I zdradzę Wam coś. Nie, nie minęło. Nie jest wcale lepiej pomimo mijającego czasu i nowych znajomości. Nikt nie jest wstanie mi zastąpić tej jedynej. No i trafiam ciągle na same roszczeniowe wariatki. Aż szkoda się rozpisywać na temat tego jakie "kobiety" poznałem. Z żadną jednak nie nawiązałem żadnej bliższej relacji. W sumie nawet takiej nie szukałem. Sama koleżanka może w przyszłości "przyjaciółka" to dużo. No i wszystko nie musi się kończyć na jednym wiadomym.. Nie mniej nic się nie ruszyło przez ten nie łatwy rok czasu - podczas którego w szkolnej historii działo się sporo i to ona (szkoła) - definiuje to w jakim momencie mojego życia jestem.. Od mojego ostatniego "nowego początku": Trasa "50-tka": "nowy początek" z 01.09.2024. Początek w tym roku nie jest łatwy - zaczynamy tydzień od poniedziałku.. Dopiero za 5 lat 1.09 znowu będzie wypadał w weekend. A później znowu od poniedziałku.. Pewne dni w roku powinny być ustawowo wolne i nie byłoby problemu! Jak ten cały 01.09 czy 31.12 - dla mnie ważne daty. W sumie 01.09 będzie dla mnie ważny tylko póki będę pracował w szkole. A czy tak będzie.. Nie jest takie pewne. I nie chodzi tylko o to czy zostanę na stanowisku nauczyciela informatyki. Ogólnie sytuacja w szkole jest coraz gorsza z roku na rok. Coraz bardziej wychodzą dyktatorskie metody dyrektora szkoły i jego pupilka niejakiego dyrektora gospodarczego (konserwator). Tą wiejską szkołą rządzi dyrektor z konserwatorem.. Nie poważne. Od roku mamy też nową wicedyrektor, pedagoga, który sobie nie radzi. I coraz więcej zmian i dopierdalania się do nauczycieli na każdym kroku - co było prezentowane na ostatniej radzie.. Przed rozpoczęciem roku szkolnego. Poprzedni rok nie był łatwy. Nie uważam, że ten będzie lepszy. Zbyt dużo zmian w zbyt szybkim czasie. A do tego wciąż pozostaje we mnie żal, i tęsknota za jedyną bliską mi do tego stopnia osobą, która już najwidoczniej mnie nie potrzebuje skoro postanowiła całkowicie zerwać ze mną kontakt. Choć cały dramat datowany jest na koniec sierpnia 2024 r. - ta sytuacja przeciąga się aż do 16.12.2024 r. Gdy ta bliska mi osoba.. Postanowiła w sposób ewidentny zerwać ze mną kontakt.. Nie chcę jednak do tego wracać. Tylko nie wiem po co o tym piszę wciąż. Wkrótce będą to wydarzenia, które wydarzyły się 5 tyś km temu.. Oddzielę ten czas grubą krechą i zamknę w wspomnieniach z okresu 60-65 tyś km z Aurelią. Wkrótce - pewnie jeszcze we wrześniu! Zacznę nowy okres 65-70 tyś km. Okres którego nie znam.. Okres w którym nie ma dziewczyny z dawnych czasów.. Są jednak pewne stałe elementy w moim życiu.. Zaangażowanie w życie szkoły i sama szkoła, która zajmuje mi codzienność.. To już 5 lat jak tu jestem: Trasa "50-tka": trasa po pracy. Kiedy to minęło? I ile wydarzeń z sobą zabrał ten czas?.. To wszystko przecież jest opisane na prawie 1000 wpisach! I to dosłownie.. Bo dokładnie 980 wpisów temu na blogu zacząłem moją historię w szkole.. I wciąż pamiętam moje początki. I pierwsze dni.. A mam nie pamiętać pierwszej prawdziwej miłości?.. Która nie odeszła przecież tak dawno.. Kto jest zainteresowany może przeanalizować moją historię opisaną w wpisach od WPIS=666 do WPIS=1647 (dzisiejszy) czy może precyzyjniej powinienem odwołać się do poprzedniego wpisu WPIS=1646. Tak szczerze.. To nie mam pomysłu na dzisiejszy wpis. Wciąż nie ogarniam życia. Wciąż się w nim gubię. Wciąż nie wyszedłem na prostą ze wszystkimi zagadnieniami, którymi do tej pory się zajmowałem.. Wciąż nie mam zrobionego uporządkowania na komputerze czy niezbędnych zmian w Strukturze Katalogowej na moim Głównym Komputerze. Wciąż nie zrobiłem specjalnego podsumowania moich 10 lat z Aurelią! -> 10 lat Aurelii!. A to już prawie rok minął od tych wydarzeń.. A ja wciąż się na tyle nie pozbierałem by się za to zabrać.. W końcu trzeba.. Trzeba usiąść i wszystko porobić. Aby było lepiej.. I może wtedy z większą otwartością spojrzę na przyszłość.. Choć nie wiem co w niej szukać. Przecież jest coraz gorzej zamiast lepiej.. Widzę to po sytuacji w szkole. Kolejny rok i wcale nie jest lepiej. Wciąż widzę taki schemat w którym nowy pracownik ma więcej szacunku i uwagi niż ten, który jest tu już od dawna i sporo dla tej placówki robi. Mówię dokładnie o sobie. Gdy jestem potrzebny to słyszę tylko jak jestem potrzebny i jak to fajnie, że jestem w tej szkole.. A gdy chodzi o jakikolwiek szacunek dla pracownika.. Czy godne warunki pracy to spotykam się z odepchnięciem. Nie.. Nie należy się... Nie mogę nic dostać - choćby kawałka biurka. Mam być kurwa popychadłem. Taka sytuacja i żal do obecnej pani pedagog ciągnie się u mnie od grudnia 2024 r. Wyjątkowo ciężki czas.. Z przyczyn osobistych i szkolnych.. Jeśli miałbym teraz wszystko opisywać co się działo.. To ten wpis tak szybko by się nie skończył. Na szczęście nie muszę aż tak do tego wracać. Prowadzę swoje zapiski w postaci tygodniowego opisu tygodnia pracy - gdzie opisuję co się w minionym tygodniu działo, jakie miałem zadania, uwagi itd. To skarbnica wiedzy i wspomnień.. Z tego czasu. Czasem coś napiszę we wpisach rowerowych ale to nie zawsze. Staram się tutaj skupiać na jeździe a mniej na okolicznościach.. Jednak 1.09 jest wyjątkowym czasem. Nowy początek.. Nowy rozdział. Wciąż nie zapisane karty - które niestety szybko się zapełnią. Szybko minie kolejny rok szkolny, kolejne dzieci staną się absolwentami i będą układać sobie życie w szkołach średnich.. A ci.. Ze szkół średnich wkroczą w dorosłe życie. Nieustannie będzie trwała (podobnie jak trwa) wymiana pokoleń.. I wciąż nieustannie będzie się życie zmieniać. A ja wciąż pewnie będę trwał w wspomnieniach, nie potrafiąc odnaleźć się w nieustannych zmianach, które doświadczam od 5 lat. A wydało się, że szkoła jest takim stabilnym miejscem.. Z powtarzającymi się wydarzeniami. A to jednak nic bardziej mylnego.. No cóż.. Dzisiejszy dzień, dzisiejszy początek kolejnego roku szkolnego (2025/26) otwieram z nowymi sporami w szkole.. O tym jeszcze opowiem. Nie ulegnę fanaberiom pierdolniętej sekretarki.. Robię swoje. A robić moje to właśnie jak najszybciej wybrać się na tą ważną 50-tkę. Aby nie ulec myślom: a nie chce mi się, a jest ciężko. Gdy już pojadę to wtedy jest za późno. Jedyne co można zrobić to przejechać dobrze znaną trasę.. I wrócić szczęśliwy, że się pojechało i się przejechało!..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1656
Trasa nr [łączna]: 1733
Trasa nr [na blogu]: 1647
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 121
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1719 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1633 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28060.6 km
Stan Licznika Końcowy: 28110.67 km
Stan Licznika Końcowy2*: 27917.09 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6468 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6518 km
Maksymalna prędkość: 35.4 km/h
Przejechałem: 50.07 km
Przejechałem [msc]: 50.07 km
Przebieg roweru [rok]: 3377.08 km
Przebieg roweru [suma]: 64810.54 km
Przejechalem w 2025: 3377.08 km
Podroż dookoła świata (2025) 8.4427 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 162.0264 [%] km
Czas jazdy: 02:44:43 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4125:52:21 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3902:26:13 h
Czas Jazdy Suma (2025): 210:23:55 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:44:43 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:44:43 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:44:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:24 h
Średnia: 18.32 km/h
Dzisiejsza trasa nie jest łatwa podobnie jak każda inna. Nie widać tego w statystykach, w cyferkach.. Czy śladzie GPS trasy.. To pozostaje jako wspomnienie.. To pozostaje jako opisana historia w moich wpisach. Nie było mi łatwo jechać ze względu na to, że przez częste zmiany pogody nie czuję się za dobrze. Takie silniejsze migrenowe bóle głowy dopadły mnie jeszcze wczoraj - w niedzielne wczesne po południe. Wyłączyło mnie to do końca dnia z aktywności. Dzisiejszy pełny zabiegania i chaosu dzień w szkole nie pomagał. Nie byłem przygotowany również na dłuższe siedzenie w szkole. Spodziewałem się, że apel i do domu. Po co tu siedzieć. Jeszcze się zdąży nasiedzieć i jeszcze się zdąży napracować.. Wczorajszy dzień mocno wpływał na mnie dzisiaj.. Wczoraj się źle czułem. Dziś nie lepiej. Do tego miałem spinę z wspominaną pierdolniętą osobą z sekretariatu - niejaką Katarzyną. Dzisiaj odbywały się pewne uroczystości w Gryficach: Gryfice 1.09 - upamiętnienie 86 rocznicy wybuchu II WŚ. Dyrektor szkoły zaproszony na uroczystość postanowił wziąć z sobą panie sekretarki. No i właśnie jedna (Katarzyna) miała o to ból dupy na tyle duży, że w sposób perfidny się dojebała do mnie, że mam zostać w szkole. W sekretariacie. I odbierać telefony jak one będą na uroczystościach. A co ja mam kurwa w umowie napisane: odbieranie telefonów!? Do tego nie jestem przypisany do sekretariatu. Nie chcą mnie tam. Na co dzień im przeszkadzałem.. Wymysły dyktatora co do tego, gdzie mam siedzieć się w ogóle nie sprawdziły.. Więc dochodziło do sytuacji w której dosłownie nie miałem skrawka miejsca dla siebie, gdzie mógłbym wykonywać swoją pracę, której przecież oczekują ode mnie. A teraz jakaś sfrustrowana baba, będzie oczekiwać, że zostanę w szkole i będę sekretariatu pilnował? No chyba ją pojebało. W geście przyjaźni nic się nie odezwałem.. I wyszedłem ze szkoły. Wróciłem do domu tylko po to aby szybko zjeść i pojechałem na tą trasę.. Na kolejną trasę 50-tkę, która dokładnie podsumowuje moje 5 lat w szkole.. Bo to jest 5 lat jak tu pracuję. I nie zasługuję na szacunek i godne traktowanie, które dostaje na start każdy inny pracownik tylko nie ja.. Tego nie rozumiem. Czemu czuję się gorszy. Mam wrażenie, że z roku na rok dyktatorowi coraz bardziej odpierdala szajba. Im starszy tym bardziej złośliwy i pierdolnięty. Nie dość, że sam nic nie robi to jeszcze innym utrudnia prace czy chce wpływać na to jak ma być wykonywana praca.. Bo co? Bo jest kurwa dyrektorem i może?! Nie! Nie może. Bo to nie jego praca. Dlaczego ma wpływać na to, jak komu jest lepiej tą pracę wykonywać!? W tej szkole jest naprawdę wiele nieprawidłowości. I chociaż doszło od zeszłego roku szkolnego do pewnych ruchów kadrowych to wciąż są one nie wystarczające. Wciąż są tu złe osoby, które powinny odejść z tego miejsca - bo inaczej nigdy nie będzie tu dobrze. I jedną z takich osób jest właśnie dyrektor. To on powinien odejść. To on z swoją bandą, tworzy tutaj grupę "lepiej uprzywilejowanych". Chociaż ta banda trochę się tutaj sypie.. I dobrze.. Nim jeszcze zaczął się ten rok szkolny odeszła bibliotekarka, która była tu wiele lat. To ona była w tym gnieździe żmij, blisko dyktatora. I wywinęła podobny numer, który w zeszłym roku wywinął jej kochanek - niejaki "Ukaszek". A pisałem, że jak się zacznę rozpisywać o sytuacji w tej szkole to tak szybko nie skończę. Zresztą dla kogoś z zewnątrz będzie trudno zrozumieć co tu się dzieje.. Trzeba być w tym środowisku by rozumieć co tu się dzieje. No ale dobra. Aby nie przedłużać już spraw szkolnych bo o nich mogę pisać i pisać.. Przejdę do samej dzisiejszej trasy. Nieco pobolewała mnie głowa, ale stłamsiłem to kolejną dawką ibupromu.. I pojechałem w tą piękną trasę, którą jednocześnie chcę podsumować moje 5 lat w szkole. Choć coraz mniej widzę siebie tutaj za kolejne 5 lat jeśli się sytuacja naprawdę nie poprawi.. A najlepsza poprawa to spore zmiany kadrowe na wielu stanowiskach. To mogłoby wiele zmienić. No ale dobra.. Miałem nie pisać o szkole.. Zaczynałem trasę z piękną pogodą - ok. 25℃ może ciut lepiej. Naprawdę piękny wrześniowy poniedziałek :D Pierwszy dzień miesiąca, pierwsza trasa. I dobrze. Mam jeszcze do przejechania sporo kilometrów w tym roku. Początek roku 2025 r. miałem ciężki. I sam rok mijał jako tako. Nie zbyt dobrze.. Miał fajne momenty ale miał znacznie więcej chwili załamania i smutku. Zresztą takie chwile wciąż są. Nie minęły... No ale dobra.. Jadę.. Nie dojechałem za daleko. Raptem do Mechowa, gdy nierówność na drodze, która jest tutaj od czasu remontu fragmentów DW108 - zabrała początek nagrania z dnia dzisiejszego. A na początku nagrania mamy przedłużający się remont dachu.. Który też od lipca się ciągnie - podobnie jak remont dróg.. Miałem utrudnione wyjście z bloku bo wyjście zastawia przyczepa na starą dachówkę i inne śmieci... Jakoś sobie nie mniej poradziłem.. Problem z kamerką na nowo mnie dobił. I znów dotyczy on tych czarnych baterii NP-BX1 tych większych 1300 mAh... Myślę, że to nie wina samych baterii a już chciałem je wywalać. A po prostu gniazdo w kamerce się wyrobiło. I na nierównościach nie łączy. Będę musiał spróbować delikatnie podkleić te baterie.. I może nie będzie już problemu. Podkleję i będę musiał obserwować. Groszy mam problem prawdopodobnie ze sterami. Przynajmniej na to wygląda. Dzisiaj jakieś fatum. W szkole się dopierdalają. Kamerka się wyłącza już na początku trasy - jeszcze nie zdążyłem 7 km zrobić. I już radość z wyjścia i trasy mija.. Do tego ten nieustanny stukot który słyszę przy kierownicy. Najwidoczniej mi się stery wyrobiły.. I jeszcze mostek jest luźny bo lata góra / dół.. Eh.. Ale te problemy z kamerą. No ale dobra. Cała dzisiejsza trasa jest dziwna. Wyjazd z bloku: problem. W Sownie jebnięci kierowcy wyprzedzający po kilka aut i ciągnik na podwójnej ciągłej.. A co tam.. W ogóle paru wariatów na drodze było. Większy ruch aut. Dzisiaj również wiał mocniej wiatr ale to mi aż tak nie przeszkadzało. Dobra.. Minąłem te problemy - wyjeżdżam z Mechowa i jadę na Truskolas. Nie jadę jednak tradycyjnie na Golczewo! Odbijam od razu na Miętno pod Nowogardem. W ostatnich powtórzeniach trasy "50-tki" jest mi jakoś lepiej robić tą trasę tym wariantem. To dzisiaj również skorzystałem z tej możliwości. I faktycznie - jedzie mi się lepiej.. I tak minąłem Wierzchy, wkrótce skręciłem na Glicko - Sikorki - i Grabin. W tym roku minęło 10 lat odkąd po raz pierwszy jechałem tą drogą.. To już tyle lat.. Tyle pięknych wspomnień, które utknęły gdzieś daleko.. I tłamsi je trudna codzienność w której coraz mniej się odnajduję.. Przejeżdżając przez Sikorki zwróciłem oczywiście uwagę na tutejszy domek, który sypie się coraz mocniej. No ale co mogę teraz zobaczyć.. Za dużo liści jest.. Jeszcze tu wrócę - pewnie w okolicy listopada jak już liści nie będzie. I będzie wiadomo w jakim stanie jest ten dom na dzień dzisiejszy.. Ze stanem na 01.09.2025 r. jeszcze stoi. No ale co przyniosą dni.. To nie wiadomo.. Spokojna trasa kończyła się wraz z dojazdem do drogi DW108. Blisko skrzyżowania DW106 do DW108 trwają zaawansowane prace przy tej drodze. Dość powiedzieć, że mieli całe wakacje aby się ogarnąć a teraz dopiero robią.. Prace nie mniej wyglądają na końcowy etap.. Kładą warstwę wiążącą.. Potem tylko pomalować pasy, wstawić słupki.. Mam nadzieję, że ten etap prac końcowych ogarną z dnia na dzień.. A nie każą czekać kolejne tygodnie w tym powoli kończącym się już 2025 r.. Jak już jestem przy remontach dróg - to spore prace prowadzone były również na fragmencie DW108 od skrzyżowania z drogą DW106 do miejscowości Unibórz. Spore prace a przy tym utrudnienia. A dalszy etap trasy już końcowy do domu.. To już jakoś spokojnie minął.. Na koniec niestety muszę smutno zakończyć wpis. Pisałem już o tym. Na osiedlu mieszkał taki dziadek, co jeździł czerwonym Matizem. No i właśnie już nie pojeździ: Wjechał wprost pod samochód ciężarowy. Poważny wypadek niedaleko Płotów - superportal24.pl. Cała ironia sytuacji polega na tym, że jeszcze przed wypadkiem widywałem tego dziadka jak jeździł pod prąd na osiedlu gdzie mieszkam i mieszkał. Nie byłem do końca pewny czy chodzi o niego ale pod koniec sierpnia uzyskałem takie potwierdzenie. Zresztą po tym zdarzeniu jego auto magicznie przestało parkować na osiedlu.. Coś było na rzeczy. Niestety w wyniku zdarzenia dziadek zmarł. I już nie pojeździ..: Trasa "20-stka" z 17.08. No smutno ale musiałem napisać. Dopełnić obowiązku.. Skoro już o tym wspomniałem, skoro 2 tyg o tym myślałem, mijając swoją osiedlową drogę i nie widząc tego auta. A szczególnie, że uzyskałem potwierdzenie informacji. Zresztą auto i tak by nie wróciło na osiedle.. W takim stanie? Jeszcze strażacy je cięli.. Cóż można powiedzieć. Takie życie.. A tym czasem przede mną kolejny szkolny rok, pełny zmagań.. I niepewności co do tego jak będzie wyglądała przyszłość.. Jaka by nie była to pewnie w moich wpisach opiszę, jak ona wygląda z mojej perspektywy..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)