25.06.2026
Jazda nr: 1807

Tagi: drzewa, GPS, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego miała być krótszą przejażdżką. Tak na 20 km. Tylko tak sobie pomyślałem.. Skoro mogę zrobić 20 km.. To równie dobrze mogę zrobić 30 km.. I tak zrobiłem 31 km.. Jednak znowu chory. Prawdopodobnie zaszkodziła mi klimatyzacja. W weekend (w sobotę 27.06) byłem u kolegi w Szczecinie i tam klimatyzacja chodziła.. Zaś w niedzielę (28.06) jechałem w dalszą podróż autem. I była klimatyzacja włączona. A już od poniedziałku (29.06) znowu się gorzej czułem. Poszło mi na zatoki. Czułem się mocniej osłabiony. Taki do dupy. Ciągle zmęczony i zmęczony. Po szkole nie robiłem nic tylko oglądałem kolejne odcinki SpangeBoba - aktualnie skończyłem 11 sezon. Zabrałem się za 12 sezon.. Wkrótce nie będę miał co oglądać jak obejrzę wszystkie odcinki :( Dzisiaj się musiałem zebrać w sobie. Skorzystałem z ładniejszej i cieplejszej pogody - co najmniej 25℃. Choć było ciut więcej ale na wieczór spadło. I wcale ta odczuwalna nie była taka wysoka. Tylko ten zatkany nos. Ciągle odpluwanie tej wydzieliny.. To nie jest fajne. Łapie mnie kaszel po którym się to wszystko odrywa. W takich ciężkich warunkach wybrałem się na dzisiejszą przejażdżkę. Wybór padł na trasę Gryfice - Łopianów. Tylko dziś przez Łopianów na Gryfice. Powrót z Gryfic po ruchliwej drodze DW109. Dzisiejszy dzień przyniósł jednak pewne komplikacje. Nie byłem przygotowany bo ostatnie dni miałem ciężkie. A więc nie miałem naładowanych baterii - nic. I do tego ładowarka na baterie Newell nie chciała mi ładować :( Port USB miałem uszkodzony, jak trochę skleiłem to działało ale dziś przestało. I ten port wypadł mi całkowicie. Na dwóch bateriach bym sobie poradził ale nie miałem dwóch w pełni naładowanych... Leciałem na oparach. Dzwoniłem do ojca aby mi podwiózł awaryjnie te dwie baterie (czarne NEWELL), które odrzuciłem z racji "rozłączania się" na dziurach. Tylko to prawdopodobnie nie jest problem baterii. Dzisiaj się też tak zdarzyło. Stąd mam nowe przemyślenia na ten temat (i znowu ucięty kawałek śladu GPS). To prawdopodobnie kamera ma już tak wyrobiony port na baterie, że to po prostu się na tyle rusza, że się rozłącza. I tak niestety może być. Z kamery korzystam prawie 10 lat. W grudniu będzie 10 lat to teraz jest tak z 9.5 roku. Intensywnie z niej korzystam to w końcu setki godzin nagrań w różnych warunkach. Więc mogło się wyrobić. Mam na zastępstwo nową kamerę Sony 4K. I prawdopodobnie będę musiał ją uruchomić. Jeśli się da.. To fajnie by było od pierwszej trasy na 2027 r. A jeśli problemy z nią będą częstsze to niestety szybciej.. Te wszystkie problemy wrzucam w jeden "wór". Opisuję to pod tagiem "GPS". Choć nie zawsze jest to zwykła awaria kamery. Tu ewidentnie jest wina baterii - bo na chwilę się rozłącza i kamera załącza na nowo. I jest tak jak wielokrotnie pisałem w takich przypadkach. Nie jest to problem dla pliku MP4. Ten sobie naprawię. Problemem jest plik GPS, który zamyka się po osiągnięciu swojego limitu (jakieś 1MB danych) a więc musi sporo chodzić.. Albo fizycznego przerwania nagrania. Wtedy przerywa się plik GPS. I jest dopiero zamykany plik. W przypadku awarii niestety część danych przepada. I taka sytuacja niestety miała dziś miejsce. A to jest zawsze wkurwiające.. Taka sytuacja (problemy z GPS / kamerą) miały w tym roku miejsce aż: 5 razy. A to dopiero (ledwo) połowa roku mija.. Naprawdę bardzo mnie to wkurwia... Ostatnie takie incydenty miały miejsce na Iglickiej trasie Ósemce: Wkurw, awarie Iglickiej "ósemki": - "& 100 000 odwiedzin bloga!" i Iglicka "ósemka". Schemat jest taki sam za każdym razem.. Dziurawe drogi. Gdzieś wpadnę w dziurę. Trafi kamerę. I się rozłącza... Masakra... To dzisiaj kończę z kolejną awarią opisaną tagiem: "GPS". Złym samopoczuciem. Bolącą nogą (o tym jeszcze napiszę).. A czy to wszystko? Niee.. No skąd! Jeszcze robactwo jest dość aktywne i rozjuszone.. I mam uwierzyć w jakąś suszę czy tego typu problemy. Taa. Jasne.. Zaraz będzie padać deszcz.. To tego robactwa będzie na potęgę się rodzić. I tak jest ich sporo (robactwa). I tak są dość aktywne.. Nie robią sobie nic z latania w takie upały.. A kiedyś tak nie było.. Aha co do baterii - które odebrałem od ojca, stając pod InterMarche. Miał mi w ogóle podwieźć na drogę Gryfice - Łopianów ale nie zdążył :) Byłem szybszy.. To z tych baterii nie skorzystałem. Dotrwałem na jednej zapasowej, która nie byłą w pełni naładowana miała tylko ok. 75% swojej pojemności - no ale to była ta większa bateria - czarne newell one mają 1380 mAh a standardowe miały 1200 mAh. Pamiętam, że na początku byłem bardzo zadowolony z tych czarnych newell. Pozwalały mi zrobić nawet 2h nagrania nim padły.. No teraz już tyle nie wytrzymują. I sporo z nich jednak wywaliłem. I nie wiem na ile dobrze zrobiłem.. Bo być może o problemy o jakie oskarżałem te baterie, nie wynikały z nich - a po prostu z wyrobionego gniazda baterii w kamerce.. No o tym się chyba nie dowiem. Choć pewnie może być tak, że w niektórych pojedynczych przypadkach faktycznie winna była bateria. A w innych przypadkach nie... A, zbieg czasowy który towarzyszył między awariami budował u mnie fałszywe poczucie winy, którą obarczałem baterie.. Tylko mimo tej świadomości jakoś nie potrafię na nowo zaufać sztukom, które kilka nagrań mi zepsuły. Pozbawiły kilometrów cennych śladów GPS - w których kryje się sporo statystyk... Prędkości chwilowe, pozycje GPS. To wszystko bezpowrotnie przepada.. Czasem jest to jak dzisiaj tylko kilkaset metrów. A czasem kilka kilometrów. A wtedy mój wkurw na sytuację jest nieporównywalnie większy...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1817

  • Trasa nr [łączna]: 1893
  • Trasa nr [na blogu]: 1807
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 88

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1878 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1792 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 32068.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 32099.6 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 31900.25 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10431 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10462 km

  • Maksymalna prędkość: 33.6 km/h

  • Przejechałem: 31.2 km
  • Przejechałem [msc]: 366.32 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2240.46 km
  • Przebieg roweru [suma]: 68867.42 km

  • Przejechalem w 2026: 2240.46 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 5.6011 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 172.1685 [%] km

  • Czas jazdy: 01:41:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4392:45:51 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4169:19:43 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 144:58:05 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:53:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:54:28 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:51 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:41 h

  • Średnia: 18.53 km/h
Dzisiejsza trasa okazała się być dobrze znaną trasą Gryfice-Łopianów. A mogła to być jeszcze lepiej znana trasa Makowice - Słudwia bo akurat taką planowałem. Dzisiejszy dzień jest w ogóle słaby. Zaczęła mnie od godzin porannych pobolewać noga w kolanie. A może nawet w nocy a już nie pamiętam... Takie są skutki jak się nie pisze wpisów od razu -.-. Nie mniej było słabo. Postanowiłem jednak rozjeździć ból. Najgorzej było ruszać. Ten pierwszy obrót korbą jak siadłem na rower. Nie był przyjemny. Parę razy kończył się niecenzuralnymi słowami.. No ale jechałem. A na domiar złego nie dałem rady jechać przy małej ilości postoi i musiałem robić ich sporo. Już na początku trasy okazało się, że mam nie naładowaną baterię w kamerze. Potem było tylko gorzej. Mam ataki kaszlu. Silny gęsty katar. Nic przyjemnego. Ewidentnie poszło mi na zatoki. Może powinienem jeszcze poleżeć.. No ale nie.. Muszę jeździć. Bo jestem uzależniony! I jeszcze zdecydowałem się na tą większą i nie łatwą trasę. Najgorszy na tej trasie jest odcinek drogi za Kocierzem pod dawne wysypisko śmieci pod Smolęcinem. A dzisiaj - ta chujnia była jeszcze większa. Durnie Gminy Płoty bo nikt mądry tu nie rządzi - najebali kamieni w dziury w drodze. I tak jeszcze przed Kocierzem. Przez Kocierz. A nawet na tych rozjebanych płytach najebali piachu z kamieniami. Tak grubo było tego, że tak mi się nieprzyjemnie tam jechało. Tak ściągało rower.. No kurwa masakra jakaś.. Jakim trzeba być zjebem umysłowym aby do czegoś takiego doprowadzać... Ten koszmar miał zamiar się nie kończyć ale postanowiłem przebić się przez te najtrudniejsze momenty. I stanąć już na normalnej drodze. Wymiana akumulatorka. I odkrycie, że ładowarka nie ładuje. Początkowo obstawiałem problem z kablem USB. Doklejanie wszystkiego taśmą nie pomagało. A więc postanowiłem wymienić kabel USB. Jak odkleiłem wszystko z ładowarki to znalazłem przyczynę, że nie łączyło. Odpadł port USB. Wtedy telefon do serwisu. I jechałem chwilowo na kolejnej baterii, na której za długo nie pojechałem... Bo oczywiście na tej dziurawej drodze z Łopianowa na Gryfice musiało paść mi nagrywanie i doprowadzić mnie do kolejnego wkurwienia... Jakbym miał za mało wkurwiających sytuacji w życiu to jeszcze kamera swoje. Kamera, pseudo naprawa drogi w gminie Płoty. Najebali kamieni i zadowoleni. Zbyt aktywne robactwo. Nie wierzę w żadną suszę. Robactwo jest zbyt aktywne. Na dobrą sprawę drogi w lasach nie zdążyły na dobre wyschnąć. A niedługo będą znowu deszczowe dni. Także pod Gryficami miałem incydent z kamerką. Dodzwoniłem się do ojca. Pod Smolęciłem się nie udało. Przywiózł mi te baterie, które ostatecznie odebrałem pod InterMarche ale nie skorzystałem z nich. Udało się wrócić bez kolejnych incydentów. I praktycznie postoi też nie robiłem. Bo każdy postój i ponowne ruszanie nie należy do przyjemnych... Wiąże się dla mnie z bólem nogi. Na szczęście ten po chwili mija. I mogę jechać dalej.. Dzisiejsza trasa nie należy do najprzyjemniejszych. A jeśli chodzi o incydenty to tradycyjnie z kieszeni koszulki pogubiłem opakowania chusteczek -.- Zawsze mi się gubią. Gdzieś sięgam po chusteczkę. I wylecą. Z tymi zatokami, katarem czy co stoi za przyczyną tych problemów zdrowotnych mam nie lada wyzwanie. I w sumie w tym roku to wszystko mi się tak bardzo pogorszyło. No ale nie mam co iść do lekarza bo on będzie próbował mnie leczyć alergicznie. Tyle, że od kilku dni biorę regularnie tabletki alergiczne i nie widzę poprawy. Na zatoki poszło mi raczej przez klimatyzację.. A, że jest ciepło.. To mogę sobie pozwolić na rowerek. Może szybciej się oczyszczą i szybciej miną te nieprzyjemne objawy. A jeśli faktycznie nie będą mijać to niechętnie ale pójdę do lekarza..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa25czerwca2026zdj1.jpgtrasa25czerwca2026zdj2.jpgtrasa25czerwca2026zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)