Trasa z dnia dzisiejszego stanowi szybką i krótką przejażdżkę. Dzisiaj mnie trochę czas ogranicza. A zresztą nie chciałbym po zachodzie słońca jechać z obawy na ujemną temp. i ryzyko zamarznięcia dróg. A po lodzie to się fajnie nie jedzie. Wraz z dzisiejszym zimowym akcentem uwidaczniają się standardowe problemy.. Brak zadbania o drogi. Szczególnie te osiedlowe. Gdy wracałem ze szkoły to właśnie tak niespodziewanie wbiłem się w osiedlowe drogi. A tam biało. Ślisko. Główne drogi to posypane. I fajnie się jechało. A dzisiaj nie miałem ani ochoty ani czasu na pełne kółko Makowice_Słudwia. Zresztą jak już to planowałem jechać na trasę 20-stkę.. Jednak czasowo bym się nie wyrobił. A, żeby nie powtarzać trasy Makowice_Słudwia to zrobiłem skromniejsze kółko czyli właśnie przez Słudwia. Będę znów powtarzał jedną rzecz.. Mam już pewny komfort w jeżdżeniu lub jego braku. A tego komfortu nie miałem ani we wrześniu czy jeszcze w październiku gdy do limitu 5000 km/rok brakowało mi bardzo dużo. Wtedy żyła we mnie obawa, że może się nie udać. I będzie ciężko. A obawiać się najbardziej obawiałem takich chwil jak dziś. Czyli dużych i negatywnych zmian w pogodzie. Zresztą takie zmiany trwały jeszcze w wczorajszy dzień - czwartek 20.11 był tak brzydki i depresyjny. Padało od rana. Wiało. Nieprzyjemnie było przez cały dzień i wieczór.. Dzisiaj znów - temp. z rana na minusie. Wciągu dnia nie wiele na plusie - ile było gdzieś z +2℃. I ryzyko, że spadnie do 0℃ albo zacznie mrozić.. Nie mniej nie muszę się tym aż tak mocno przejmować. Brakuje mi 273 km bez dzisiejszej trasy. Ja mogę z powodzeniem robić po 60 km /tygodniowo. I się wyrobię.. :-) Oczywiście jak pogoda będzie lepsza to pewnie zrobię więcej. Nie mniej nie ma już tego ciśnienia. Nie muszę oczekiwać nie wiadomo ile od siebie.. Mam do zrobienia mniej niż do tej pory zrobiłem przez cały listopad. A listopad się jeszcze nie skończył. A więc parę kilometrów zrobię. I w grudniu będę miał do zrobienia mniej.. Na spokojnie. Bez żadnej spiny. Mam czas, sytuacja nie jest zła. Spokojnie i da się radę. No i tak.. Dzisiaj mogłem sobie w ogóle odpuścić ale zamiast tego robię nawet krótką trasę. Nawet takie 13,5 km. Raz zrobię taką trasę. Innym razem 20 km. A jeszcze innym razem znowu 30 km. I tak będę coraz bliższy minimalnego celu. Aż w którymś momencie go przekroczę. W tym roku pewnie nie za mocno. Pewnie skromnie ale przekroczę. I najważniejsze będzie właśnie to, że przekroczę ten dolny limit (5000 km/rok).. :-) Wiadomo, mijający 2025 r. nie jest łatwy. I jakoś sobie mimo wszystko trzeba radzić..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1706
Trasa nr [łączna]: 1783
Trasa nr [na blogu]: 1697
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 171
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1769 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1683 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29412.7 km
Stan Licznika Końcowy: 29426.16 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29232.58 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7869 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7883 km
Maksymalna prędkość: 30.8 km/h
Przejechałem: 13.46 km
Przejechałem [msc]: 301.84 km
Przebieg roweru [rok]: 4740.83 km
Przebieg roweru [suma]: 66174.29 km
Przejechalem w 2025: 4740.83 km
Podroż dookoła świata (2025) 11.8521 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 165.4357 [%] km
Czas jazdy: 00:45:14 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4217:21:19 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3993:55:11 h
Czas Jazdy Suma (2025): 301:52:53 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:17:28 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:29:02 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:45:55 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:28 h
Średnia: 17.95 km/h
Dzisiejsza trasa choć krótka i skromna to przynajmniej w słonecznych momentach dzisiejszego chłodniejszego dnia. Tylko momentami było gorzej z jazdą, więcej śniegu, lodu. Standardowo na osiedlu gdzie mieszkam. A co ciekawe na ulicy obok już nie. Ruszyłem na dzisiejszej trasie w kierunku Reska i z niego wracałem przez Dobiesław na Słudwia. A tak uznałem, że ten wariant będzie lepszy na dzień dzisiejszy. Jedynie gdzie nie gdzie pozostał lód. Na drogach też. Tak było za Dobiesławiem na zakręcie na wprost mostu z torami. Tu jest zawsze chłodniej.. I ta sama sytuacja była oczywiście na moim osiedlu. Dlatego zamiast wracać przez osiedle to skręciłem na ul. Batorego. Tu przynajmniej uczciwie posypane. Nie ma śniegu ani lodu. Tylko i tak pod blok podjeżdżałem w gorszych warunkach. Jednak jakoś tam wolno, wolno i dałem radę. Trwa właśnie taki zimowy incydent. Mam nadzieję, że nie na długo.. Bo wkrótce podają poprawę pogody: Wyjątkowo ciepło po wyjątkowo zimno - TwojaPogoda.pl. Mam nadzieję, że prognozy się sprawdzą bo może faktycznie skorzystam z pogody i zrobię przynajmniej jedną z dwóch ambitniejszych tras, które miałem zrobić ale nie zrobiłem - czyli trasę Malbork-Tczew ew. Tczew-Malbork - bez znaczenia bo i tak tą samą drogą. To kontynuacja trasy "65 000" Aurelio !:"
- Trasa Gdańsk - Tczew - z Gdańska. Miałem się wybrać ale jakoś nie było okazji. A może i chęci. Zdaję sobie sprawę z trudności jaką jest jazda po jeszcze nieukończonej w pełni drogi S6. A, że na razie nie jeżdżę w te strony to się na razie nadmiernie tym tematem nie interesuję.. :) Tym się będę martwił w przyszłym roku jak pewnie kilka razy na Gdańsk czy w tamte rejony pojadę.. :-) Może do tego czasu - w końcu - zrobią drogę.. Droga jak droga. Najważniejsze, że minie zima.. :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)