Dzisiejsza trasa jest krótką i w miarę szybką przygodą. Od razu po szkole. Jeszcze bez obiadu. Trzymają mnie kanapki, które miałem w szkole. I w miarę dobry dzień. A w tym roku szkolnym o takie dni to trochę ciężko.. Dziś jednak dla odmiany trochę lepiej. Spokojniej. Ładniejsza pogoda to i spokojniej w szkole. Miałem chwilę czasu ogarnąć się z blogiem. Ogarnąłem się także z bieżącymi szkolnymi sprawami. A także zacząłem działać pod kontem optymalizacji zdjęć na stronie szkoły. Ostatni raz taka optymalizacja była robiona w kwietniu 2024 r. Od tej pory trochę miesięcy minęło. Trochę plików się wrzuciło. I zaczyna znowu brakować miejsca na stronie. Robię więc kolejną optymalizację aby przesunąć problem bardziej w czasie. Na kiedyś indziej po prostu.. :) Na razie się mieścimy z tym co mamy. I niech tak będzie. Więc.. Dobrym wypełnieniem dobrego dnia jest trasa! A dziś fajnie! Często słonecznie nawet ciepło! A nawet nie sprawdzałem ile jest dzisiaj ale tak z 19℃ to może być.. Fajnie na dworze ale nie brałem pod uwagę tego, że nadal wieje.. Choćby wczoraj też wiało.. No ale nie porównujmy tego co było wczoraj na wczorajszej trasie do tego co jest dziś. Bo dzisiaj ten wiatr to może z 30 km/h może trochę ponad.. Nie jest fajnie ale wczoraj było ponad 60 km/h. Tylko gdy ruszałem na trasę to jeszcze wiało >50 km/h.. Dopiero wraz z końcem dnia zaczynało się powoli uspokajać.. -> Mniej ambitna Wicimicka trasa. Choć nadal są te mocniejsze podmuchy wiatru.. To jednak słońce wiele wynagradza.. I fajniejszy dzień.. Też ma wiele za znaczenie.. Nie to co wczorajszy dzień. No bo ten wczorajszy dzień to istne wariactwo..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1869
Trasa nr [łączna]: 1945
Trasa nr [na blogu]: 1859
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 140
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1929 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1843 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 33940.5 km
Stan Licznika Końcowy: 33960.37 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33761.02 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12264 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12284 km
Maksymalna prędkość: 34 km/h
Przejechałem: 19.87 km
Przejechałem [msc]: 426.66 km
Przebieg roweru [rok]: 4101.22 km
Przebieg roweru [suma]: 70728.18 km
Przejechalem w 2026: 4101.22 km
Podroż dookoła świata (2026) 10.2531 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 176.8205 [%] km
Czas jazdy: 01:05:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4508:28:53 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4285:02:45 h
Czas Jazdy Suma (2026): 260:41:07 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 26:35:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:46:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:43 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:34 h
Średnia: 18.34 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego to jedna z szybszych i klasycznych moich tras - tj. Makowice_Słudwia. Szybsze kółeczko. Dziś wariantem właśnie przez Makowice. Gdzie na wiosce zajechałem chwilę do rodziny. Widziałem, że akurat siedzieli na ganku to na chwilę zajechałem. I pognałem po tym spotkaniu dalej.. Wciąż w przebijające się i co jakiś czas ginące za chmurami słońce.. Miejscami właśnie mocno wiało. Gdy wychodziłem na trasę nie byłem tego świadomy. A jeszcze się lekko ubrałem. Tylko termo czarna koszulka (nieco cieplejsza od tej żółtej). I jadę. No ale w sumie nawet jak nie ma +19℃ dziś to z 18℃ jest na pewno. Problemem jest wiatr a nie temp. sama w sobie. No i problem są też nierówne ceny paliw.. No ale do rzeczy.. Z Makowic jeszcze musiałem dojechać na wieś Czarne gdzie problemem był wiatr. A mimo to jakoś śmielej gnałem dalej. Najgorszy odcinek był jednak później.. Z wsi Czarne na Dobiesław.. Jechało się bardzo ciężko przez pogodę. A dalej z Dobiesławia na Słudwia już jakoś poszło.. Gdy wróciłem na rodzinne Płoty zajechałem jeszcze na stację Orlen Płoty - gdzie jest pewna niezrozumiała dla mnie sytuacja.. Bo na Orlen Płoty cena paliwa to: 8.99 zł za ON i 7.99 zł za 95. I ta cena nie zmieniła się od zeszłego tygodnia. Były pewne zwyżki po trasie: Znane drogi Łosośnicy. Właśnie pod koniec zeszłego tygodnia ale nie były tak spore.. I dotyczyły tylko disla - który podskoczył do wspominanych 8.99 zł/L. Za to cena na stacji Moya jeszcze pod koniec zeszłego tygodnia (17.09) - w czwartek po południu nagle wybiła się na 9.19 zł/L podczas gdy cena za 95 pozostała bez zmian na poziomie 7.99 zł/L. Nie rozumiem tego. To nieproporcjonalna przebitka. I obecnie Moya Płoty stała się najdroższą stacją w okolicy.. Ba... Nawet ten pierdolony Szczecin ma tańsze paliwo, gdzie ON jest za 8.69 czasem ciut drożej tj 8.79 zł/L. Powołuję się na ceny z niedzieli (20.09). Gdyż akurat byłem w Szczecinie i widziałem tą nieproporcjonalność.. A ogólnie miały w tym tygodniu wkroczyć ceny >9 zł/L ON i >8zł /L 95. Nie powinno być takich rozbieżności między różnymi stacjami. Powinni mieć uśrednioną cenę z maksymalnie niską różnicą tj. 5-10% co najwyżej.. No nie może być tak, że między stacjami mamy po 20 gr. różnicy. A czasem i więcej.. Problem z ceną paliw widzę na bieżących zakupach.. Już wszystko w sklepach we wrześniu podrożało. I prawdopodobnie w październiku będą kolejne podwyżki... No ale tego się nie uniknie.. Nadal problem ma rolnictwo - które co ciekawe nadal jest dość aktywne na polach.. Dzisiaj jak jechałem widziałem parę traktorów. Wciąż sieją, wciąż nawożą nawóz a także robią opryski, talerzowanie i orkę ziemi.. A przecież to już końcówka września.. A prace na polach (no może poza zbiórką kukurydzy) wciąż się nie zakończyły.. A może to wina naiwnego myślenia, że będzie lepiej? (tj. taniej).. No ale tak raczej nie będzie. Rok 2026 r. miał być fajny i lepszy niż poprzednie.. A tym czasem coraz częściej pewne sytuacje z roku 2025 r. wspominam jako z tych lepszych czasów. Wszystko aż tak mi się poprzemieniało.. Nie spodziewałem się, że dojdę kiedykolwiek do takich wniosków.. A zresztą nikt też nie przewidywał, że kiedykolwiek cena ON przekroczy 9 zł a ma nawet szansę 10 zł.. Więc wszystko jest tak naprawdę możliwe.. Skończę wpis jeszcze jedną uwagą. Nadal wkurwia mnie ten pierdolony przedni błotnik! Tyle razy w tylu wpisach narzekałem, że to zacisk hamulca. A to się okazuje, że to nie prawda. To wina błotnika.. I nie udało się do tej pory nic z tym zrobić. A ile jeszcze mam się tak męczyć? Sama świadomość rozumienia natury problemu nie sprawia od razu, że problem jest łatwiejszy do przeżycia.. No bo wcale nie jest. Nadal jest niezmiernie irytujący..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)