17.09.2026
Jazda nr: 1856

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego odbywa się w dzisiejsze nie łatwe po południe, którego jedyną zaletą jest ładna pogoda. Wciąż przebija się słońce.. Choć im bliżej zachodu słońca tym będzie go mniej.. Pozornie ciepło. Okolica +17℃. I w zasadzie taka temp. się zachowała gdy wróciłem.. Okolica +17℃ może spadło do +16℃. Dałem radę na rozwalonych krótkich rękawiczkach. Choć na krótkie spodenki i krótką koszulkę było mi dziś za zimno.. Pomimo, że trochę się przejechałem to nie wiele to zmieniło. I nadal odczuwałem, że jest chłodno.. No ale jak się cieplej ubrałem to było ok. I można było śmigać. Kolejny nie łatwy dzień w szkole. Za dużo nerwowych sytuacji.. Wiele sytuacji prowokują te pierdolone bahory, ich rodzice. I nauczyciele też swoją drogą. Specyfika tej szkoły również ma wiele za znaczenie.. Jestem w sumie bardzo mocno w tym tygodniu przeładowany emocjonalnie. I dość łatwo będzie mnie wyprowadzić z równowagi. Więc to może się skończyć nie ciekawie. Same nerwowe sytuacje. Prze bodźcowanie.. W domu też nie mam warunków aby się wyciszyć - aby odpocząć. Więc jedyne co mi pozostaje - aby nie pozabijać wszystkich dookoła jest ruszyć się na rower. I tak się ruszyłem dzisiaj.. Trochę na siłę. Trochę mi się nie chciało.. Rower jednak za wiele mi nie pomógł. W założeniach spokojnych miejscach jak lasy.. Wcale tak spokojnie nie jest. Wciąż kręcą się tutaj całe hordy tych pierdolonych grzybiarzy. Wszędzie samochodami wjadą. Jakby jeszcze przyszli na pieszo czy rowerem.. To nie! Ciągłe rozjeżdżanie tych dróg. Ciągłe doprowadzanie do kolejnych nerwowych sytuacji.. A do tego wracają już typowe na koniec roku wycinki drzew.. Ta lawina już ruszyła po całości. I dosłownie na nowo zniszczony jest cały las od Wicimic po Dobrzycę. Przy samych Iglicach nie widziałem ale nie wykluczone, że tam również się dzieje źle.. Wszędzie się źle dzieje. W szkole, w domu, w polityce, w tym zjebanym kraju i tym jeszcze bardziej zjebanym świecie. Jestem już zmęczony tym ciągłym czekaniem tylko na to aby to wszystko pierdolnęło.. Bo to jakoś nie chce wszystko pierdolnąć..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1866

  • Trasa nr [łączna]: 1942
  • Trasa nr [na blogu]: 1856
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 137

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1926 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1840 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 33839.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 33865.36 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 33666.01 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12163 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12189 km

  • Maksymalna prędkość: 20.7 km/h

  • Przejechałem: 25.66 km
  • Przejechałem [msc]: 331.7 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4006.26 km
  • Przebieg roweru [suma]: 70633.22 km

  • Przejechalem w 2026: 4006.26 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 10.0157 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 176.5831 [%] km

  • Czas jazdy: 01:53:05 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4502:53:24 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4279:27:16 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 255:05:38 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:59:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:44:58 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:43 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:36 h

  • Średnia: 13.62 km/h
Dzisiejsza trasa to moja kolejna trasa odtwarzająca pewny ślad drogi. Parkowałem w Wicimicach na wjeździe w stronę gorzelni - ogólnie terenu po dawnym PGR. Ostatnio dość często tutaj przyjeżdżam. I odtwarzam tą jedną ciekawą trasę. W większości skrywam się między drzewami póki jeszcze są.. Za dużego wyjścia nie ma. To kolejne dni jak wieje i wieje silniej wiatr. A zawsze w lesie przyjemniej. Tylko jak długo ten las się utrzyma?! Jak ponownie są tutaj dokonywane ogromne zniszczenia i ogromne wycinki!? Te miejsca coraz mocniej odstają od moich dawnych wspomnień, gdy jeździłem tymi drogami! Nawet z MM na początku naszej znajomości. Gdy jeszcze nie był taki anty-rowerowy jak teraz.. Bo teraz to już w ogóle nie chce nigdzie pojechać. Po drugiej stronie jestem ja.. Uzależniony od roweru. A obecnie przemęczony sytuacją w miejscu pracy. W domu. W którym nie jest za dobrze. Ciągle przemęczony. I to się dość szybko na mnie odbija. Nie ma kiedy i jak odpocząć od głupoty jaka mnie otacza.. No ale mniejsza o nią. Jestem w Wicimicach. Jadę. Miała być fajna i spokojna trasa. No ale taka nie jest. Większy niż spodziewany ruch aut na tutejszych drogach wzbudza czujność. A prowodyrami sytuacji? A jak.. ci jebani grzybiarze.. Jak mnie oni wkurwiają. Jadę tu za ciszą i spokojem a nie oglądaniem zjebów.. A im dalej tym gorzej. Śladów zbrodni więcej. Jedynym pocieszeniem jest słońce. Ochrona przed wiatrem. Choć przed głupotą nic nie chroni. Pojebani ludzie działający na rzecz bezmózgowca zarządcę drogi (nie wiem co to za droga czy gminna czy powiatowa) ale chyba powiatowa? Droga z Wicimic na Dobrzycę.. To droga w większości utwardzona, szutrowa. Miejscami zachował się asfalt. Jest nieustannie niszczona przesz szkodzące wszystkiemu wycinki drzew. A co ci bezmózgowcy robią?!.. Sypią kamieniami w dziury... Naprawdę?! Kurwa.. No jakim trzeba być zjebem aby takie rzeczy robić?! I to żadne usprawiedliwienie: bo mi kazali.. Kurwa.. Głupota ludzi nieustannie mnie prześladuje. Do tego na nowo.. Deszczowe dni.. Utrudniają jeżdżenie. Jest błoto. Są zjechane drogi. Nie jest fajnie. Oczywiście wkurwiający przedni hamulec dodaje swoje. Dość powolnie idzie mi ta trasa. Ponownie postawiam jechać w stronę Dobrzycy i zjechać na Iglice. Jakoś mimo wszystko mi tak łatwiej. Choć z drugiej strony.. Zjeżdżam z Dobrzycy niby z górki ALE... No właśnie nie jedzie mi się fajnie i nie zjeżdżam z tej górki. Nie wiem co jest przyczyną.. Opony? Hamulec? Ten problem często się powtarza przy różnej konfiguracji części dla Aurelii.. No nie mniej - w trudzie ale jadę pod górkę w kierunku Starej Dobrzycy. I stąd jeszcze w większym trudzie wracam na Iglice. Paskudny kawałek drogi. W końcu mija.. Wracam w kierunku Orzeszkowa. I znów na Wicimice. A tam na początku wsi z kierunku Dobrzy.. Znowu te jebane - zjebane umysłowo psy. Tak samo jak ich właściciele. Rzucają się na zbyt niskie ogrodzenia.. I są dość agresywne tylko z racji tego, że przejeżdża tu jakiś rower.. Typowe problemy.. Jednak rozwiązań brak. I tak ta cała farsa powtarza się z roku na rok i z wielu tras.. Które powtarzam w tych samych miejscach. Na dzisiejszej trasie towarzyszyła mi jeszcze jedna myśl. To takie smutne.. Bo.. Kończy się lato.. I wkrótce "po szkole" jak dziś.. Przyjdzie mi pokonywać takie drogi jak dziś.. Już nocami.. Po zmroku.. I pewnie będzie chłodniej niż dziś.. I jeszcze zatęsknię za tą temp. +17℃ czy nawet ta +15℃ jaka była dzisiejszego wieczora..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)