Trasa z dnia dzisiejszego jest po takiej ciężkiej nocy. Nie mogłem spać. Zimno bardzo. Źle się czułem. W ciągu dnia też odczuwałem tego skutki. Nie dość, że zimno. To jeszcze szaro. Słońce jeśli było to tylko na chwilę. A więcej chwil w ciemności. Wczoraj dokładnie wczoraj! W tym roku.. Zdałem sobie sprawę, że to już ten czas, że przed godz. 19 jest zachód słońca.. Dni coraz krótsze. I coraz trudniej będzie o swobodne jeżdżenie. Bo to już ten czas.. Swoją drogą lato się skończyło.. Dziś pierwszy dzień jesieni.. Coraz smutniejszy czas.. Jakby w sumie nie usługa na którą się dziś wybierałem to nie wiem czy bym się na ten rower wybrał. Choć po południe mimo, że szare to nie było takie złe. No i parę kilometrów wpadło. A to też nie jest takie złe.. Złe to może są jedynie wspomnienia. Ten czas.. wrzesień.. Jakoś kojarzy mi się smutno z wrześniem 2024 r. Do tego trudne dni w szkole. Zbyt wiele zbyt daleko idących zmian.. Gdzie wiele z tych problemów nadal nie zostało rozwiązanych. I tak się wszystko przesuwa. A to na jutro. A to na kolejny tydzień.. A tym czasem zaraz się okaże, że minął już miesiąc. A po nim kolejny i kolejny. I gdzie te wariactwo się zakończy? W sumie nie wiadomo.. Dziś taki męczący dzień. Najgorzej, że w nocy nie spałem. Na chwilę rano przysnąłem ale to tylko na chwilę.. Bo nie spodziewanie.. Nie wiadomo kiedy ze spania wyrwał mnie telefon. I już godz. 6:20. I już trzeba stawać. Szykować się i iść do szkoły.. Tam trochę nieprzytomny dziś byłem. I co chciałem się skupić na sprawach optymalizacyjnych strony szkoły.. To nie mogłem :| Bo ciągle jakieś inne tematy wychodziły. I wszystko akurat dzisiaj. W sumie nie powinienem narzekać na środy.. Bo to dni podczas których nie bawię się w nauczyciela. Co zresztą kolejny rok idzie mi nieudolnie. A powinno już lepiej.. Jeszcze rok szkolny 2024-25 to rozumiem. Ciężki czas. Mój pierwszy rok w tej roli. To rozumiem. No ale teraz? Mijają 2 lata a przeszłość wciąż jest dla mnie ważniejsza niż widmo nadchodzącej aczkolwiek wciąż nie znanej przyszłości. No i ten czas te życie jakieś takie ciężkie. Wydaje mi się, że z roku na rok jest tylko coraz gorzej..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1870
Trasa nr [łączna]: 1946
Trasa nr [na blogu]: 1860
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 141
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1930 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1844 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 33960.4 km
Stan Licznika Końcowy: 33979.69 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33780.34 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12284 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12303 km
Maksymalna prędkość: 24.1 km/h
Przejechałem: 19.29 km
Przejechałem [msc]: 445.95 km
Przebieg roweru [rok]: 4120.51 km
Przebieg roweru [suma]: 70747.47 km
Przejechalem w 2026: 4120.51 km
Podroż dookoła świata (2026) 10.3013 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 176.8687 [%] km
Czas jazdy: 01:19:11 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4509:48:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4286:21:56 h
Czas Jazdy Suma (2026): 262:00:18 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:54:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:44:38 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:29 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:32 h
Średnia: 14.65 km/h
Dzisiejszą trasę zaczynałem w Gryficach i w sumie i tu kończyłem. Powiodła mnie tutaj usługa Car Washingu a może precyzyjniej powinienem mówić o Auto Ahsine? Detaling? W sumie takie popularne usługi. Pierwszy raz korzystałem w kwietniu 2026 r. Gdy była gruba akcja. Bo Citroen nie był ogarniany z 2.5 roku na tamten czas. A teraz tak lepiej. Choć 5 msc minęło.. No ale to nie 2.5 roku szaleństwa.. Bo ostatnie sprzątanie auta odbywało się w sierpniu 2024 r. W Kamieniu Pomorskim. I na tym zakończę wspomnienia z tamtego czasu. Miałem nadzieję, że jak minie więcej czasu to będzie lepiej. Niestety. Chyba wciąż minęło tego czasu za mało.. (758 dni od ostatniego wspólnego wyjazdu) i 663 dni od ostatecznego zakończenia naszej relacji. Może dla mnie wciąż za krótko. Swoją drogą to dziś w powalonych snach jakie miałem rano po bezsennej nocy w której więcej się męczyłem z życiem niż spałem.. Nawiedziła mnie w tych snach.. Może nie bezpośrednio ale jako kontakt na liście znajomych na messengerze. Miałem ją zapisaną jako JS nowy kontakt. Jednak te sny których nie pamiętam były bardziej wnikliwe. Pojawiały się w nich jakieś stwory z którymi walczyłem. W ogóle powalone sny. Ciężki dzień. No ale się zmotywowałem i przyjechałem do Gryfic na usługę czyszczenia auta. I tak już był syf. Więc dobrze było ogarnąć. A jak już byłem w Gryficach to podjechałem pod jeden punkt na ul. Niepodległości - gdzie dorabiają farby. Chciałem dopasować 2 szare kolory do ramy Aurelii aby odmalować ją. Ale nie w sprayu bo ten syf się nie trzyma w ogóle. 2 szare i 1 czarny kolor. Normalną farbę potrzebuję. A zostałem zbyty przez prowadzącego działalność. Chyba kurwa mają za dobrze... Skoro im nie zależy. A to zostawić rower.. Na dzień czy dwa.. To może dopasuje. No kurwa.. Jakiegoś próbnika nie ma?! To przecież nie musi być idealne. Będzie ciut jaśniejsze czy ciemniejsze to trudno. No zawsze będzie to lepiej wyglądać niż jak wygląda obecnie. Szczególnie, że kupiłem naklejki ochronne. I będą zabezpieczone miejsca gdzie linki trą. I będzie dolny trójkąt zabezpieczony taką inną żelową naklejką. Więc sakwy nie zrobią już problemu. Czy w inny sposób nie powstaną nowe rysy. Nastawiłem się w sumie na to, że ogarnę farby. A w tym tygodniu ogarnę ogólnie malowanie. No a niestety. Nic z tego. A to nie problem złych wieści. W ogóle jakiś byłem zakręcony dzisiaj. Bez sensu jechałem po tych Gryficach. Nie wiedziałem co z sobą zrobić. Miałem czas oczekiwania ok. 2h. Ostatecznie pojechałem z ul. Niepodległości na ul. Wojska Polskiego. I przy Hosso odbiłem na ul. Bracką. Podjechałem pod park. I udałem się w kierunku ul. Nadbrzeżnej. Stąd pojechałem prosto do ul. Litewskiej. A potem wyjechałem z miasta.. Po kolejnych komplikacjach. Dziś w sumie wielu komplikacjach które się na siebie złożyły... W czym rzecz? Rozładowane powerbanki! I Romoss 60 000 mAh rozładowany do 0 i Xiaomi (20 000 mAh) rozładowany do 0. Do tego rozładowane baterie. Na starcie nie miałem w pełni naładowanej. Miałem częściowo. Padła mi pod ul. Litewską gdzie zrobiłem chwilowo dłuższy postój zastanawiając się co zrobić z swoim nieudolnym życiem dalej. Wsadziłem częściowo naładowaną baterie. Nie naładowała się do końca bo się powerbank rozładował. A nie podładuję go dużym (dla mnie głównym) Romoss bo też rozładowany. No i zajebiście. No ale chuj tam.. Pojechałem dalej.. Plan jakiś nakreśliłem. Spróbuję napisać do firmy KROSS. Ciekawe czy podadzą mi kody kolorów roweru który w sprzedaży był prawdopodobnie jeszcze w 2012 r.. Z tą słabo krzepiącą ale jednak myślą.. Udałem się dalej. Wróciłem do miasta pojechałem wzdłuż drogi DW109 w kierunku Trzebiatowa.. Za Zielinem skręciłem w leśną drogę, którą dojechałem do Dziadowa. Moje ulubione tereny.. Po wspominać stare dobre czasy.. Nie zawsze to dobre ale trudno. Mam nawet pomysł na trasę na którą mógłbym się skusić w przyszłym tygodniu hm.. Pojechać właśnie w te lasy przy Zielinie.. Drzewa już trochę kolorów nabiorą.. Będzie ciekawie. I zaliczyć koniecznie lasy przy szpitalu w Gryficach i Rzęskowie. Te same lasy, które staną się historią. Tak samo jak droga z Gryfic na Rzęskowo. Wszystko związku z planowaną budową II etapu obwodnicy Gryfic. Temat nie nowy - ale wrócę do niego na spokojnie. Może w przyszłym tygodniu. Jak faktycznie się wybiorę na tą trasę. Dziś wybrałem się przez Dziadowo na łąkę przy rzece Redze. I tutejszy most pod wsią Skalin. Swego czasu często tu bywałem. Nie jedno piękne wspomnienie mam właśnie z tych miejsc i tych dróg. A tyle się już zdążyło w życiu zmienić. Rzecz jasna na gorsze. Bo jeśli ma się coś zmieniać to zawsze na gorsze się zmienia :( Nie zostawałem tu jednak za długo. Stanąłem znacznie dalej. Nawet nie za Skalinem a już za Raduniem. Wymieniałem kolejną baterię - tą samą, która nie zdążyła się pod powerbankiem naładować z racji na padnięty powerbank. A, że też wcześniej tego nie sprawdziłem. No ale trudno. Jakoś sobie poradziłem - bo mam naładowane ale niepewne czarne baterie Newell. Dziś nie mając za dużej sposobności.. Załadowałem tą czarną baterię. I nic się nie stało! Przynajmniej dziś. Wróciłem już do Gryfic. A z nich pod ul. Sienkiewicza gdzie zostawiałem auto i wracałem po nie. Jest jeszcze jeden problem o którym nie wspominałem. A zresztą tych problematycznych sytuacji jest co nie miara. Jednak skupiam się tylko na niektórych.. Ta pierdolona kostka brukowa na ul. Niepodległości czy Wojska Polskiego w Gryficach. Jest tak zjechana, że kurwa nie idzie po tym jechać. Albo mam już tak zarżnięte opony w Aurelii, że po prostu nie jestem wstanie po tym jechać.. A kolejne problemy to oczywiście nadal nie naprawione łączenie (łącznik?) przedniego błotnika. A to dalej powoduje nieprzyjemny dźwięk który mnie wkurwia. Do tego zastanawia mnie kwestia cen paliwa. Jeszcze wczoraj na Moya Płoty ON był za 9,19 zł! A dziś kurwy jedne, nędzarze pierdolone zmniejszyli cenę na 8,99 zł/L. Cenę za ON. Pogrywają sobie z ludźmi na każdym kroku.. Cena na Orlen nie wzrosła ani w Płotach ani w Gryficach i wciąż jest na poziomie 8,99 zł/L za ON i 7,99 zł/L za 95. No ale co ciekawe większość stacji w Gryficach (poza Orlen) mają ceny na poziomie 9,15 zł/L za ON i dalej bliżej 7,99 zł/L za 95. I tak robią z ludzi debili.. Pojawiają się pewne sygnały, że paliwo w hurcie tanieje. A tymczasem disel na stacjach drożeje (przynajmniej w Gryficach). W Plotach na Moya potaniał.. I to nie mało bo to różnica 20 gr/L! A to nie jest mało.. Jeszcze w zeszłym tygodniu gnoje z Moya Płoty wywalili taką cenę jako pierwsi w regionie. A dopiero w kolejnych dniach cena ON przebiła się przez 9 zł. I teraz nie wiadomo w którą to stronę pójdzie. I to bez szkodliwej pomocy z nierządu (KO rządzi obecnie) - złodzieje. Skorumpowani politycy. Przez dużą część dzisiejszej trasy starałem się skupić na czymś innym niż wspomnieniach. I wkurwiających nierzetelnych przedsiębiorcach z tego zjebanego powiatowego miasta jakim są te Gryfice.. Cała umieralnia.. I żydowskie miasto w którym nic nie ma i już pewnie nic nie będzie ze względu na większą wymieralność niż zastępowalność pokoleń.. A tak już kończąc dzisiejszy wpis.. Szkoda tylko, że moje myśli skupiłem na nierównościach w cenach paliw.. Niż na czymś bardziej pożytecznym.. No ale w sumie lepszy już wątek związany z cenami paliw.. Niż na nowo rozwijające się u mnie stany depresyjne :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)