12.09.2026
Jazda nr: 1853

Tagi: GŻ, lubuskie, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza piękna trasa jest udaną wyprawą do Kostrzynia do miejscowości o dokładnie pięknie brzmiącej nazwie Kostrzyn nad Odrą. Tylko się w sumie zastanawiam.. Skąd ta nazwa? W końcu w samym Kostrzyniu przepływa rzeka Warta :D A Odra jest tak jakby dalej i już po Niemczech.. Po granicy z Niemcami w Kostrzyniu.. Akurat za granicą dziś nie byłem ale już blisko. Dzisiejsza trasa stanowi uzupełnienie wyjazdu: "70 000" Aurelio !: - "Trasa Siekierki - Chwar - Moryń". Tak w sumie planowałem.. W pierwszy weekend września pojechać ALE w pierwszy weekend nie było pogody. W sumie niedziela ładniejsza ale niedziela była urbeksowo zajęta: Trasa Wicimice - Stara Dobrzyca: - "uzależnienie". A więc na trasę jadę dopiero dziś. Ponownie w towarzystwie GŻ jak na pierwotnej trasie na 70k km z Aurelią. W sumie nawet nie planowałem tych 70k km z Aurelią na pograniczu województwa zachodniopomorskiego a początkiem województwa lubuskiego.. Trzeba uważać aby nie pomylić się z nazwą z województwem lubelskim. ;) I po co takie ponowne nazwy województw robią.. No ale dobra.. Miałem w planie przyjechać.. Miałem w planie zrobić 50 km.. I przyjechałem i zrobiłem 50 km. A przy okazji zobaczyłem słynne fortyfikacje Kostrzyńskie - własnie na obrzeżach Kostrzyna skryty Fort: Fort Sarbinowo / Kostrzyn desolate.zone. Ciekawostka - dopiero do wpisu na blogu wchodzę na desolate.zone.. I widzę, że ten obiekt tu jest! Swoją drogą bardzo popularny bo ma aż: 5058 wyświetleń na dzień pisania wpisu (piszę go dopiero 14.09.2026 r. i tego samego dnia o godz. 16:55 sprawdzam rzeczoną statystykę). No ale nie sądzę, że 2 dni wcześniej była znacznie inna niż jest teraz. Kontynuując już wątek fortu Sarbinowo (w sumie za wsią Sarbinowo).. A sam fort rzekomo jest w Kostrzyniu.. Dodam jeszcze parę materiałów o nim. Wydaje się bardzo ciekawy! Ogólnie mam w planie na ten obiekt zajechać. Prawdopodobnie jeszcze we wrześniu wraz z ekipą HUBI365. Na pewno będzie z obiektu relacja jeszcze na moim blogu urbeksowym: PRODŻEKTY. Na tę chwilę nie wrzucałem tam aktualizacji ale pewnie na dniach wrzucę. I po kolejnej wizycie dorzucę kolejną. Dziś nie miałem w planie się skupiać na tym obiekcie. Podjechać, zobaczyć. Zrobić fotę, że jestem i starczy.. Goni mnie czas, którego zawsze jest za mało. A już w okolicy połowy września.. Coraz krótsze dni.. Coraz bliżej jesień.. Wracając jednak do materiałów - są warte przejrzenia: Twierdza Kostrzyn - Fort Sarbinowo - gkazelot.pl i galeria zdjęć z fortu Sarbinowo: Galeria zdjęć Fortu Sarbinowo - walkowiak.pl. Piękny obiekt. Nazywany również monumentalnym. Co raczej nie jest na wyrost.. To jednak jeden z elementów wyjazdu. Ciekawszy ale jednak jeden z elementów.. Kolejnym punktem na mapie wycieczki był sam rzeczony Kostrzyn nad Odrą. Jednak miejscowość jak miejscowość.. Bardziej walory natury - okoliczne rzeki robią robotę! W Kostrzyniu nie spędziliśmy zbyt wiele czasu. Mam w planie osobny wyjazd na sam Kostrzyń i jego najbliższą okolicę. Cały dzień - gdzie się skupię jedynie na tym miejscu.. Dziś skupiałem się na wspominanym wielokrotnie Forcie - choć nie powinienem.. Psuję sobie zabawę z późniejszego wyjazdu urbeksowego z kolegami z Stargardu.. Skupiałem się również na dojeździe do punktu widokowego w Chlewicach: Punkt widokowy - Chlewice. To był drugi ważny element na szlakach mojej dzisiejszej wycieczki. Całość domyka wyjazd, który ostatecznie okazał się wyjazdem na 70k km z Aurelią. Ostatecznie chociaż pobieżnie ale poznałem tutejsze granice województwa zachodniopomorskiego i wjechałem na tereny województwa lubuskiego. Rowerowo - pierwszy raz! :) Nowe województwo! Nowe drogi i nowe miejsca zaliczone.. I fajnie minął czas. Miałem dobre przeczucie aby jak najszybciej jechać. Bo wycieczka mimo skromnego przebiegu i tak trochę czasu zajęła. A krótki dzień.. I te odległości i tak sprawiły, że nim wróciłem do domu to już godz. 20 zdążyła i już zdążyło się zrobić ciemno. I mimo, że to tylko godz. 20 to już byłem tak padnięty jakbym co najmniej od paru dni nie spał.. Męczący dzień.. Może kwestia dojazdów? Jakieś 200 km samochodem w jedną stronę. To w dwie strony stanowi jakieś 400 km.. Trochę rowerem.. Pogoda czy pora roku również swoje robi.. Koniec końców jednak najważniejsze jest to, że się pojechało i, że się udało..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1863

  • Trasa nr [łączna]: 1939
  • Trasa nr [na blogu]: 1853
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 134

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1923 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1837 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 33713.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 33768.44 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 33569.09 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12037 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12092 km

  • Maksymalna prędkość: 38.4 km/h

  • Przejechałem: 54.74 km
  • Przejechałem [msc]: 234.66 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3909.22 km
  • Przebieg roweru [suma]: 70536.18 km

  • Przejechalem w 2026: 3909.22 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 9.7731 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 176.3405 [%] km

  • Czas jazdy: 03:50:58 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4496:43:06 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4273:16:58 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 248:55:20 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:49:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:38:48 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:27 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:38 h

  • Średnia: 14.28 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczyna się w miejscowości Chwarszczany. Początkowo myślałem aby stanąć w miejscowości Namyślin. I stąd ruszyć najpierw na punkt widokowy we wsi Chlewice. I dalej ruszyć na Kostrzyń przez wieś Kaleńsko. Jednak nie wydawało mi się to zbyt dobrym pomysłem. Już na początku trasy musiałbym się pokręcić po tych drogach bo chciałem zrobić prócz drogi na Chlewice przejazd przez Kaleńsko na Namyślin i z Namyślin właśnie na punkt widokowy w Chlewicach. Ostatecznie jednak całości planów nie zaliczyłem. Na jeden dzień, na od razu to jest tego za dużo. To i tak oznaczało kombinowanie.. Więc sobie odpuściłem ten plan. I postanowiłem, że najpierw z kolegą GŻ pojedziemy na Kostrzyn. Po drodze zaliczy się ten fort Sarbinowo. W Kostrzyniu się coś zje. I pojedziemy na koniec trasy właśnie na ten punkt widokowy. I z Namyślin wróci się już do auta. I to był w sumie dobry pomysł. Bo tak byśmy zwiedzali ten fort na końcu trasy. I możliwe, że wracali w gorszych warunkach wzdłuż DK31. A tak temat obcykany.. I spoko.. Co ciekawe wzdłuż drogi DK31 jest wybudowana chociaż fragmentami droga rowerowa! To nie jechało się tak źle. I tak ruszyliśmy na Fort z pierwszymi przygodami! Bo ta pierdolona mapa google znowu szalała i bzdury pokazywała. I zamiast od razu wjechać na fort to wjechałem do lasu po przeciwnej stronie do jego faktycznej lokalizacji. I tak tam błądziliśmy. Kręciłem się w kółko. Szukałem drogi. I w końcu przełączyłem się na mapę OpenStreetMap i wtedy bez problemu trafiłem. Chociaż kawałek drogi ponad normę zrobiliśmy ale to nic.. W końcu kilometry też się liczą! No i trochę ten początek trasy.. Taki ciężki.. Pierwsze wzniesienia bardzo ciężko mi wchodziły. No ale z czasem się rozjeździłem. I było lepiej. Początek miałem naprawdę ciężki. I same Forty. Spędziliśmy tam więcej czasu niż planowałem. Miałem wejść, wyjść. A to nie da rady! Byliśmy tam gdzieś z godzinę jak nie lepiej. I tak jakoś dokładnie się całości nie zwiedziło. Ani nie latałem tutaj dronem. Bo na razie ciężko. I tak nie byłoby nic widać. Sporo zalesienia. Fajnie by było przyjechać tutaj np. listopadem.. Gdy nie będzie już liści na drzewach.. Miałoby to większy klimat. A teraz? Wszystko tak zalesione, że nic nie widać. No ale dobra. Jak pojedziemy we wrześniu to pojedziemy. Może jeszcze kiedyś tu wrócę. W końcu lubię wracać do miejsc w których już byłem. Po wspomnianych Fortach pojechaliśmy do Kostrzyna który przywitał nas zaraz za Fortem. Tam od razu skierowaliśmy się na pizzę! :-) Do pizzerii "Capitto" na ul. Kopernika 15. Wziąłem tradycyjnie wiejską. I ta była faktycznie wiejska ;> Na jajku, z boczkiem, kawałkami innego mięsa, z kawałkami czerwonej papryki i niestety również szczypiorku - tego akurat nie lubię ale dało radę go łatwo zdjąć :-) Po posiłku robiła się już późna pora. Mijała godzina 13. A my jeszcze nie ruszyliśmy na te całe rzeczone Chlewice. Nim ruszyliśmy na nie to podjechałem pod granicę z Niemcami na most nad Wartą. Przy ul. Sikorskiego. Polatałem tutaj trochę dronem. Złapałem Odrę po Niemieckiej stronie. Granicę Polsko-Niemiecką. Trochę miasta i tutejszą strefę przemysłową. Na koniec wylatania jednej baterii w dronie - co zajęło ponad 30 min.. Zaliczyliśmy jeszcze szalety miejskie przy parku miejskim w Kostrzyniu (również przy ul. Sikorskiego). I dopiero ruszyliśmy na Chlewice! A powrót.. Momentami ciężki. Wyjazd zaraz za miastem do wsi Szumiłowo to jakaś masakra.. Sam piach. Jechać nie idzie. Może rejony fajne ale to sam piach! I jechać nie idzie.. I to się ciągnie i ciągnie właśnie do wspominanego Szumiłowa. Dopiero tam było lepiej. Korzystając, że jest lepiej można było trochę przyspieszyć i tak do wsi Kaleńsko. I tutaj miałem jechać skrótem - bliżej Odry do punktu widokowego w Chlewicach ale skupiłem się na opuszczonym domu, przy domu stara rozwalająca się obora.. Niestety wejścia do domu nie było. Ani z przodu ani z tyłu. I nie było również zasięgu w telefonie. Niepotrzebnie wyłączyłem nawigacje. Bez nawigacji bezmyślnie ruszyłem na wieś Namyślin. Swój błąd naprawiłem pod wsią Namyślin gdy odbiłem na leśną ale utwardzoną, szutrową drogę - to ona w większości ona prowadziła nas na Chlewice. Chciałem jednak zaliczyć tą drogę na Kaleńsko.. Więc zamiast od razu jechać na Chlewice pojechaliśmy tą utwardzoną, szutrową drogą na Kaleńsko. Z Kaleńska wróciliśmy tą samą drogą. I dopiero pojechaliśmy na Chlewice. Ta piękna droga jednak nie prowadziła nas cały czas. W pewnym momencie się popsuła. Przeszła na normalne pełne piachu drogi. Na szczęście do celu nie było daleko. Od Chlewic co prawda polna ale jest droga. I tak dojechaliśmy do rzeczonego punktu w którym znaleźć się mieliśmy! :-) Po całym dniu podróży. Tu wypaliłem 1 całą i 1 baterię w połowie z drona. Porobiłem fajne ujęcia tutejszych przepięknych rejonów.. I dopiero z Chlewic wracaliśmy na Namyślin. A z Namyślin na Chwarszczany. Kończąc dzisiejszą piękną podróż.. :) Fajnie było. I jak zwykle tego czasu jest za mało. Wracałem z Chwarszczanów bliżej godz. 19. A chciałem docelowo wracać ok. 16-17 :D I niestety się nie udało.. Za dużo zwiedzania. Chciałoby się zostać to tu to tam. No ale tak się nie zawsze da. Najgorsze to są jednak te dojazdy.. Zabierają siły i czas.. No i szkoda.. To już raczej jeden z moich ostatnich takich wyjazdów w tym powoli kończącym się 2026 r..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)